

|
Dmochowski
Zygmunt Stefan Z.: poeta DU.: Ciechocinek, 10.01.1931 M.: Halina z d. Kępska (1944), matematyk R.: Bolesław, kupiec i Henryka z d. Wieczorkiewicz D.: Ewa (1954), absolwentka Studium Medycznego w Łodzi; Rafał (1972), absolwent Politechniki Opolskiej ZP.: Florian Wieczorkiewicz, artysta malarz; Nikodem i Kazimiera z d. Śmigielska; Stanisław i Aleksandra z d. Adamska; pradziadowie h. Pobóg S.: 1950 matura w LO w Ciechocinku, 1950-54 studia na Uniwersytecie Warszawskim, kierunek: filologia polska K.: 1954-66 nauczyciel języka polskiego w LO w Radziejowie, 1966-76 wizytator w Kuratorium Oświaty w Opolu, 1976-87 wiceprezes WZDZ w Opolu SO.: pierwsze wiersze (1947), wiersze w m.in. Almanachu-Opolanin, debiut literacki w Gazecie Uniwersyteckiej (1952), dedykacja dla przyjaciela J. Żernickiego ELEGIA, nazwanie swojego pokolenia pisarzy pokoleniem POTARGANYCH ANIOŁÓW, uczestnictwo w KS Kolejarz Toruń, rzeźbienie, pierwsze prace (1970), uczestnictwo w wystawach i plenerach P.: wiersze w pismach ogólnopolskich: Wiadomościach kulturalnych, Śląsku, Metaforze, Przeglądzie Artystyczno Literackim, Pomorzu, Almanach Opolanina, Poezji; poezja w wydawnictwach czeskich: Slavickie Rozhlady, Olomuncki Veczernik Akord; wiersze: Potargane Anioły (1993,1994), Żarna i Ziarna (1994), Skaczące Światło (1994), Jaskrawość Przestrzeni, Wezbrana Rzeka (1997), Mgławice Koziorożca (1998), Nim Umilknie Ciepło (2000), Liryki Opolskie (2007); poematy: Z księgi Pogan (1995), Requiem Kujawskie (2001), Człowiek - szkice do portretu Powieść Płonąca Sól (2002), Wybór wierszy (2003) ON.: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1986), Zasłużony dla Kultury Polskiej (2008), Zasłużony dla Opolszczyzny i Opola, Zasłużony dla Kultury Ciechocinka, Medal Stanisława Staszica Cz.: Opolskie Towarzystwo Kulturalno Oświatowe, Górnośląskie Towarzystwo Literackie, Włocławskie Towarzystwo Naukowe, Krakowska Konfraternia Poetów H.: badania językowe, zgłębianie wartości ukrytych w słowie, poezja Lechonia, muzyka Chopina, motto życiowe: Człowiek Istota Paradoksalna Osiąga Wieczność Umierając. żródło : WHO IS WHO w Polsce Zygmunt Dmochowski DWADZIEŚCIA TRZY WERSY BIOGRAMU Już nie usłyszysz zaśpiewu
kopyt Galopujących po szutrze
gościńca. Już nie zapłaczą łzą słoną
ciernie Na brodatych, dostojnych
tężniach. Już nie zatańczą żurawie -
ptaki nieba, Nad kalenicami chałup w
wiosce. Nie ma już
szutrów i nie ma koni; Spróchniały
tężnie, nikt nie warzy soli; Zniknęły chaty w pałubach
chocholich. Wyrośliśmy z tego, jak
wyrośnięto Z łuczywa, kaganka, lampy
naftowej. Wszystko stało się mgłą, lub
jest grobem, Gniazdo rodu wyschło jak
tamto – pradziadów Dmochy-Glinki z Mazowszem i
przedwieć - Konfederat Barski, ucieczka
za Drwęcę Przed zsyłką na Sybir,
Racięcin nad Gopłem - Dwór chrupięga -
stary i tropa potomków: Służewo, Ostrowąs, Stary
Ciechocinek - Z Bema prospektem, wstęgą
Białych Domów, Opactwo cystersów
nad Kamienną w wojnę, Warszawa, Miasteczko,
Piastowskie Opole Pozostał ostatni - jak
wyrzut sumienia: Spadkobierca-strażnik
umarłego czasu. Opole,14 września 2011 r. |
|
UWIERZYTELNIENIE MITU OLIMPIJCZYKA wiersz Zygmunta Dmochowskiego Dziś Zygmunt Dmochowski vide tutaj:
http://www.kujawy2008.republika.pl Przesłał swój najnowszy wiersz
poświęcony olimpizmowi. Sport od zawsze był jedną z największych pasji świata.
Pozwala on rozwijać nie tylko ciało i umysł, ale także kształtuje osobowość
człowieka. Olimpizm jest filozofią życia, chwalącą i łączącą w zrównoważoną
całość jakość ciała, woli i umysłu, olimpizm dąży do stworzenia sposobu życia
opartego na radości z wysiłku, wychowawczych wartościach dobrego przykładu i
poszanowaniu uniwersalnych podstawowych zasad etycznych: przyjaźni,
solidarności i fair play. ![]() W tym roku 2012 roku Londyn po raz
trzeci w swojej historii gościł będzie Letnie Igrzyska Olimpijskie. Główne
zawody rozgrywane będą w Hyde Parku, Greenwich Park, Regent's Park, na
Wimbledonie oraz na odnowionym stadionie Wembley. Trasa maratonu będzie
prowadziła ulicami City i Westminster. Wioska olimpijska znajduje się we
wschodniej części miasta. Otwarcie Igrzysk nastąpi 27 lipca, zaś zamknięcie 12
sierpnia. A oto wspomniany wiersz. Zygmunt Dmochowski UWIERZYTELNIENIE MITU OLIMPIJCZYKA Czy jest coś piękniejszego Od tej konieczności, Że biec trzeba i płonąć I w ogniu się spalić? Któż o skrzydła dba swoje W chwili, gdy ponoszą, Lub kierunek zestraja Z jakimś azymutem? Młodości niepodobna Skreczować dropszotem, Ani przenieść nad życiem Plasowanym lobem! Łaknieniem jest i szkwałem, Wirem i polotem, I wypełnić się musi Ikarowym tropem, Zanim: missa est, powie I wzuje bambosze.
Halina Dmochowska Opole wiersz "PRZEMIJANIE" A oto wiersz – “Przemijanie” ============================== Halina Dmochowska ============================== PRZEMIJANIE Splątani miłością i radością przemierzali życie wierząc że mają go jeszcze wiele Czekali na wnuczki – bliźniaczki wnuk Grześ już od trzech lat uszczęśliwiał ich swoim istnieniem Nagle przeszywający ból rozdarł serce żony i córki - brutalny los zdmuchnął płomień niespełnionego jeszcze życia Andrzeja Pustka – rozpacz – brak nadziei! A tak bardzo chciał pokazać maluszkom pachnące łąki kwitnące kasztany opadające liście i wspólnie z nimi ulepić bałwana Na życie po życiu zabrał z sobą płomienny uśmiech żony jej kojący dotyk radość z macierzyństwa córki i wszystkie chwile wspólnego życia Biegniesz biegniesz – szybciej szybciej choć nurtu życia nie spowolnisz zatrzymaj się odpocznij i bierz z życia garściami wszystko co najcenniejsze Los nie jest sprawiedliwy i może już jutro nie przeczytasz codziennej prasy =================================== Zygmunt Dmochowski wiersz-„Żurawie” Tak jak lecą żurawie, pojawił się
wiersz Zygmunta Dmochowskiego o tytule metaforycznym - ŻURAWIE. Jest w nim
zawarta inwokacja do jego kolegów z Liceum im. Staszica w Ciechocinku, którzy w
latach 1946 do 1950 doń uczęszczali i po
maturze rozbiegli się jak ptaki wędrowne po świecie. ŻURAWIE W chwilach zwątpienia, kiedy tracę wiarę, Komilitony z Liceum w Ciechocinku, ============================= Ikary płonące w warkoczach mitu, W ich wzniosłym locie - mój los jak żagiew, Stoją przy mnie w ordynku, jak niegdyś Jeszcze są ruchem, który wciąż żyje, Wiersz
dedykuję profesorowi Piotrowi Staweckiemu - Jednemu z
niewielu żyjących Żurawi z mojej klasy.
Opole, 1 marca
2012 r. Od autora! Z Piotrem Staweckim przez cały okres nauki w liceum
siedzieliśmy w jednej ławce. Po maturze razem pojechaliśmy na studia
uniwersyteckie do Warszawy, ja na
polonistykę, on na historię. Został znanym uczonym. Jest autorem słynnego dzieła
- "Słownik generałów wojska polskiego"( tych przedwojennych).
Utrzymujemy z sobą blski kontakt. ===========================================================
Zygmunt Dmochowski – utwór satyryczny Zygmunt Dmochowski napisał utwór satyryczny z gatunku groteski - przerysowujący rzeczywistość. Ma charakter komiczno-karykaturalny. Wychodzi z założenia, że warto od czasu do czasu pośmiać się z siebie, namalować dla zabawy świat w krzywym zwierciadle! Tematyka związana jest z pobliskimi Czechami, dopokąd często wpadają z Opola, żeby się rozerwać. Najczęściej na piwo, bo nasi sąsiedzi z czeskich kopców piją je na śniadanie, obiad i na kolację. Czesi - to naród piwny i może dlatego serdeczny! Więc z tego pejzażu człowieczego wziął się piwny motyw w jego wierszu - grotesce. Bohaterami wiersza są Czesi oraz Opolanie: Dmochowscy i Szafarczykowie - teściowie jego syna - Rafała, przebywający na urlopie w Jasenikach. Zygmunt Dmochowski W CZESKICH GÓRACH
(groteska) Pekne tu i to sie vi! Na wierchowce Zlaty Chlum, Biela sie do lotu rwie, Priessnitz swój rozwiera Dum. Kipi śniedzią czarcia perć, W kotlach se mluveni mhla, W Jeseniku wszelki bies Z Szafarczykiem bijer chla. Źlebem Harnaś spływa z gór, Grajkom ciska suty trzos, Białki się zlatują z siół - W podkasany bieżą pląs. W nim dwie Ślunske wiodą prym, Niewyżyte wampy blond - W rytmie zeli: rym-cym-cym, Idą w gibach z rąk do rąk. Pekne tu, kapela rżnie, W kotlach se mluveni mhla - Można zachlać się na śmierć, Lub jak kur galijski piać! ======================================================================== Zygmunt Dmochowski wiersz –„Komiliton z poetyckiego Dagerotypu” dla Edmunda Borzemskiego Edmund Borzemski (ur. 1959 w Opolu) – historyk, poeta, krytyk literacki. Ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Opolu. Debiutował, jako poeta w 1987 roku. Swoje teksty drukował w prasie literackiej i lokalnej oraz w antologiach. W swoim dorobku pisarskim posiada również kilkadziesiąt artykułów z dziedziny krytyki literackiej oraz historii. Jest inicjatorem Konkursu Recytatorskiego Poezji Jenieckiej "Nie traćmy pamięci". Związany z Centralnym Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach na Opolszczyźnie. Członek Związku Literatów Polskich i krakowskiej Konfraterni Poetów. Mieszka w Korfantowie. Wydał następujące tomiki wierszy: 1990 - Podzielmy się słowem, Oficyna Literacka "Wers", Opole, 1995 - Obok milczenia, Oficyna Literacka "Wers", Opole, 1996 - Nieobecność to kamień, Oficyna Literacka "Wers", Opole, 1998 - Wyścig o ... , Oficyna Literacka "Wers", Opole, 2002 - Gwiazda Syzyfa, Oficyna Literacka "Wers", Opole, 2005 - Nie gasić gwiazd, Oficyna Konfraterni Poetów, Kraków. Dziś Zygmunt Dmochowski przesłał mi wiersz poświęcony przyjaźni z nim. Zygmunt Dmochowski KOMILITON Z POETYCKIEGO DAGEROTYPU Mundkowi Borzemskiemu - z przyjaźnią U burt kogi - w śląskim Kafarnaum, Kolebie freja - globtroter-argo Po meandrach niepokoju i szkwałach. Ze spoin umęczonego Krzyża, Na krwawiącej mogile Lamsdorfu, Zbiera krzyk w urny metafor. Kolekcjonuje człowieczy los - traumę I przypowieści biblijne o szczęściu, Które go omija i kaleczy. Pielęgnuje w domu Puste Krzesło - Reinkarnację Dziadka - Franciszka, Jak Van Gogh na płótnie w Prowansji. Jest zwierciadłem obnoszonym przez czas Po gościńcach ludzkiego infernum - W filigranie miniatury wiersza. Opole, 16 lutego 2012 r. Zygmunt
Dmochowski- wiersz „Droga” Jest mroźny zimowy luty. W Opolu jak i Radziejowie mróz dokucza. Dziś Zygmunt Dmochowski przesłał mi najnowszy swój wiersz. Jest to nowy wiersz - Droga". Tytułowy desygnat ma znaczenie metaforyczne. Jest synonimem wiecznej wędrówki człowieka, w znaczeniu: - człowiek zawsze jest "w drodze" z niezatapialnym pierwszym traktem, skąd był rozpoczął wędrówkę po po swoim losie. Zygmunt Dmochowski DROGA Na równinie - kaleczy szutrem, Na górze - drapie cumulusami, Spadając - grzęźnie w bagnisku. Wiedzie przez cienie drzew i fantomy Wzdłuż siwych grzbietów kolein, Pokruszona przez czas - odwieczny, Wpięta w różaniec smutnych źrenic, Które z nią biegną za horyzont. Wysnuta z bruzd, z truchtu kierata, Z chłodu klepiska, z ciepła sąsieków, Z symfonii wirującej centryfugi, Z żuru, z brukwi, z pąsu malw. Trójpalcza delta żywota Trawiona przez inwersje chwil. Dryfująca w korytach ulic, W liszajach kałuż, w paradoksach Miejskiego żerowiska - w potrzasku. Synonim nieustannej wędrówki, Z wiecznie żywym Betlejem pielgrzyma. Opole, 5 lutego 2012 r. Karol
Szmagalski
Zygmunt Dmochowski miniatury
poetyckie (Haiku) Dziś Zygmunt Dmochowski przesłał jeszcze gorące kolejne swoje wiersze. Tym razem jest to Haiku. Haiku to miniatura poetycka, której początki sięgają daleko w przeszłość, są jedną z najdrobniejszych form poetyckich w całej literaturze światowej. Zarówno ich forma, jak i treść podlegają precyzyjnie określonym i ściśle przestrzeganym regułom. Właściwie skonstruowane haiku winno składać się z trzech wersów, z których pierwszy jest pięcio-, drugi siedmio-, a trzeci znowu pięciosylabowy. W sumie jest, więc haiku wierszem siedemnastozgłoskowym. Oprócz metrum utworu, haiku spełnia trzy Po pierwsze, powinno czynić określoną aluzję do przyrody. W praktyce poeci najczęściej odnoszą się do tej pory roku, której dotyczy uchwycony przez nich okruch rzeczywistości, stąd, więc poezja haiku bywa powszechnie nazywana poezją pór roku.. Po drugie, haiku musi opisywać jakieś konkretne wydarzenie, gdyż z pewnością nie jest to poezja poszukująca uogólnień. Po trzecie wreszcie, wydarzenie to koniecznie musi dziać się w teraźniejszości, a nie w czasie przeszłym. A oto te wiersze. Szpaler wierzb w marszu Wzdłuż bagnistych borowin- Droga do Gniazda Schizofrenia drzew, Słoneczniki słońc w ogniu - Dusza Van Gogha W nadwiślańskiej mgle Lewitujące tężnie - Łzy Ciechocinka "Chytre Gaskony" W życiorysie Kościuszki - Wstyd Celulozy PS! Trzy są Kujawskie! |
|
Zygmunt Dmochowski wiersz – ”DWA WIDNOKRĘGI MOJEGO NIEBA W OPOLU” Zygmunt Dmochowski spogląda przez swoje okno i uwiecznia to w wierszu. Wiersz o dwóch widokach, które z okien na przestrzał rozpościerają się przed oczyma z jego mieszkania w Opolu na II piętrze pięciokondygnacyjnego bloku. Od strony północnej i południowej.
DWA WIDNOKRĘGI MOJEGO NIEBA W OPOLU ========================== Nieboskłon północny ========================= Astrolabium w kopule yellow - czapa Na
topie kubistycznej Alma Mater Na
stronie north, gdzie Zwrotnik Raka, O
kolorycie brył: błękit, seledyn, bordo. Obok
nich podążam do Biedronki, Na
skróty, po pastrami i porto. ============= Opodal,
tunel i ciąg targowisk Boga
Hermesa, wśród nich small shop'y: Motoart,
Akwarium, skład adidasów, Żabka,
Kolporter, dzwonko amura, Ineksprynoble
tajskie Paronia, Fitnes, kserograf, w głębi - razura. ============================= Na wprost, stadka drzew - gęstwa liścieni: - "W parku żyjetie" - rzekła Vierka Vszeticzkova z Ołomuńca, na popasie Sierpniowym z Franciszkiem w naszym atrium: - "Pieknie tu matie, pieknie - Sigmund I chlib u was chutni, Halka i czerstvi". Z lewa, zgięty w el, mój blok, gdzie Żabscy; Z prawa, wieżowce i market hall Savia Z gniazdem bocianim PKO, za nim: Apteka i laser z elektrowstrząsami; Na corso, wyzuty z alternatyw cokół Po obalonym czerwonym proroku. Nieboskłon południowy Wzdłuż osi bloku, na winklu, z lewa: Centrum Kultury z ogródkiem piwnym - Zwornik zwrotników dwóch półkul nieba. ================================== Patrzę z balkonu na świat ugrzęzły W płytach żelbetu Le Corbusier'a - Na popiół tynków i głuchą przestrzeń. ================================= Nawet dzwonniczej wieży nie widać W Świątyni Pańskiego Przemienienia, Ani topól przy Neurosis Hospital - Po stronie south, na linii Koziorożca. ================================= Sepią cek-Haus'ów spętane życie: Człowieczy oddech i ciepło słońca. Opole, 11-12 stycznia 2012
r. Człowiek w poezji Zygmunta Dmochowskiego! Franciszek Veszeticzka - czeski
pisarz i krytyk oraz slawista z Uniwersytetu w Ołomuńcu, w swojej recenzji
"Skaczące świetło Zygmunta Dmochowskiego" napisał: "Obok światła
i przestrzeni dla poety Dmochowskiego charakterystyczny jest temat człowieka.
Już w tomie "Wezbrana
rzeka" (1997) pojawił się z numerem rzymskiej jedynki wiersz pt.
"Człowiek - szkic do portretu". W kolejnych zbiorach poezji temat ten
powracał, a 2009 został zamknięty wierszem z numerem czternastym." Tyle profesor Vszeticzka. -
Kontynuując jego analizę dorobku literackiego mojego przyjaciela - poety z
Opola Zygmunta Dmochowskiego, informuję, iż poemat "Człowiek - szkice do
portretu", jest cyklem wierszy o charakterze otwartym, tzn, że poeta wciąż
cykl ten wzbogaca o nowe wiersze z tego tematu. Dzisiaj przysłał mi wiersz o numerze dziewiętnastym, który prezentuję. Zygmunt Dmochowski ======================= W kokonie cienia ugrzązłszy Biegnie przez koleiny czasu, Obrastając w nowe cienie - Niczym niebo w liszaje piekła. ========================= Jerofiejew był pierwszym cieniem, Który się podpiął pod jego cień - Sznaps-cicerone po tawernach W drodze znad Wisły do Pietuszek: Wolny - choć potargany ptak. Kolejny cień - to Czarna Polly' Matrioszka-Grusza spod Onieży - Udi-bidi-bindzia, udi-bindzia; W dramie grał Mecky jeden, trzeci I Voyzzeck był, który jej wierzył: Udi-bidi-bindzia - smutek i żal. =========================== Dzisiaj, gdy czas przeszłością wzbiera, Spośród dziesiątków innych cieni, Pozostał przy nim - niewygasły, Cień tragi-klauna-Munchausena. Opole, 4 stycznia
2012 r. =================================== Zygmunt Dmochowski ISTOTA CZŁOWIECZEJ DUSZY Przenikam wzrokiem przedwieczną przeszłość: Runy omszałe - wielogłos ojców, Na głazach świętych w Otłoczynie - Przez szczeliny mitów sączy się czas Odcedzający życie kęs po kęsie. Jesteśmy wpisani w ład i chaos, Trwa ciągła gra w prawdę i nieprawdę, Tyle w nas szczerości, ile fałszu, Blaskiem i cieniem malujemy krzyk, Niezmierzona jest głębia myśli. Człowiek takim jest, jakim był i będzie. Opole, Nowy Rok 2012
Za życzenia geburstagowe 2012 od Przyjaciół z Radziejowa - wierszyk o sobie samym do potomności, dedykowany
mieszkańcom Grodu Łokietka: POWRÓT NA KUJAWY (epigramat) Gdy
odjeżdżał - był na gazie, Rosą
skrzył się Kołpak Łokcia, Dzisiaj
błyszczy, szklą się oczka - Bo
powrócił na Pegazie. Zygmunt Dmochowski
Z
okazji 81 rocznicy urodzin Zygmunta
Dmochowskiego Życzymy
Ci Marzeń,
o które warto walczyć, Radości,
którymi warto się dzielić, Przyjaciół,
z którymi warto być, I
nadziei, bez której nie da się żyć. 10
stycznia 81 kończysz lat lecz
przed Tobą cały świat! Nie
żałuj tego, co minęło, ciesz
z tego, co w życiu się osiągnęło! Zawsze
dąż do wytyczonego celu, mimo
iż zazdrości Ci wielu! Otaczaj
się przyjaciółmi swymi, raduj
momentami tymi, które
uśmiech Ci dają i szczęścia przysparzają! Serce
Twe niech zawsze tak czyste będzie, a
dobrych ludzi znajdziesz wszędzie!
Dziś do mnie tak pisze Zygmunt Dmochowski. Wczoraj wyszła antologia wierszy poetów zrzeszonych w NKL Opole (Nauczycielski Klub Literacki przy Okręgu ZNP w Opolu.
Książka nosi tytuł "Wiersze pachnące jedliną a liczy 131 stron. Wybór przygotowała do druku Teresa Niektysza.
Wstęp napisała Wanda Sobiborowicz - Prezes Okręgu Opolskiego ZNP. Wydał Instytut Śląski Opole.
W antologii jest 5 moich wierszy, w tym 3 Kujawskie. "Byłem
z poezją na Kujawach",
Wieczór wigilijny na Starym Ciechocinku", "Przyczółki nieba", "W jednym życiu wszystko" i "Pastorałka kujawska". W książce znajdują się wiersze 26 poetów-nauczycieli ze szkół Województwa Opolskoego. Książkę ilustrował znakomity artysta malarz Leszek Ołdak. Warto także
odnotować, że Ukazał się też 5 numer Katalogu artystycznego
“Salon Malarstwa, Rzeźby i Poezji Bolesława Polnara”. Pod redakcją Aleksandry Lubczyńskiej i Ludmiły Małgorzaty Sobolewskiej. Tam także o Zygmuncie Dmochowskim, na str. 40/41. ====================================================================== "Istota
człowieczej duszy" - napisany 8
grudnia |
|
Zygmunt
Dmochowski FILOZOFICZNA KONSTATACJA Ani Jamry z Opola Życie - dryfujące barwy
chwil: Soczyste błękity poranka, Żółcie słoneczne
południa, Ołowiane sepie zmierzchu. Wybuchają bielą jaśminy, Płyną po łąkach
dżonki-kaczeńce, Płoną oczy pełne nadziei. Parzy bukiet czerwonych
róż. Zamknięte w skroniach burze
czasu Rozsadzają krew rączą w
żyłach, Milkną w otępiających
sjestach I wysychają bezpowrotnie - Pożerane przez drapieżną
suszę. Pod ciężarem uwiądu godzin Kamienieją oddech i myśl, By rozbłysnąć nagle
początkiem - Jak gwiazdy nowe w galaktyce. Umieramy, żeby
zmartwychwstać. Opole, noc 2 na 3 grudnia
2011 r. Zygmunt Dmochowski SYNDROM
BUDDENBROOKÓW (Przypowieść) Rafałowi
- synowi mojemu Całe
życie wracali do nieba, Z
oczami pełnymi krzyku i żalu I
powracali z sercem w strzępach, Potarganym
przez pamięć wyjścia. Niebo
butwiało - w roztoczach ugrzęzłe, Trwonione
przez infantylnych potomków Rozsypywało
się w mitralne puzle. Powroty
do zaprzeszłego czasu Generowały
schizmę i defetyzm. Pochłonięci
przez dno niesione w sobie, Zapadali
się w nie coraz głębiej - Bez
nadziei na święte zmartwychwstanie. Opole, 21 listopada 2011 r. Z takim komentarz autora wiersza: - Nie ma powrotów do świata ojców, dziadów i naddziadów. Przeszłość rzuca cień na teraźniejszość, z którym wciąż się zmagamy pełni poczucia winy - chociaż nie jesteśmy winni. Pozostaje wspomnienie i sentyment
oraz aksjomat: "Przeżytych kształtów
żaden cud nie wróci do istnienia"(Asnyk).
Zygmunt Dmochowski Teresie Nietykszy - ŻYCIOTWÓRSTWO
1 Cienie - kotwice słońca Na rzece dnia. Tyle cieni, ile
wzgórz Na trajektorii światła.
2 Cienie - kotwice duszy Na szutrze życia. Tyle cieni, ile łez Na szlaku człowieczym.
3 Słońce - płonący krzyk czasu. Dusza - wieczne łaknienie.
4 Kotwica - formant nadziei. Opole,
7 listopada
2011 . Zygmunt
Dmochowski U DZIADKÓW W
DZIECIŃSTWIE NA STARYM CIECHOCINKU
Pamięci Aleksandry i Stanisława
Dmochowskich Sypie się świt z płotu
pianiem I pszenicznym snopem słońca. Wynurzony z milczenia snu, Wchodzę w puls oddechu dnia. Oczy rzeźbione w migdał Madonny babki Olesi: Chłodne, smutne, sfinksowe - Uśmiechnęły się ciepło. Żur ze skwarami - dymiący W kopie krychanych kartofli, Smakuje jak rosół
zmłocka Z połciem tłustego szpondru. Dziadek - brodaty jaźwiec, Zdejmuje ze ściany dwururkę - Idziemy, brnąc w błotnej
brei, Na kwokacze i bekasy. Stryj Olutek gna trytwą Na oklep w stronę Raciążka. Z nieba leje się war miedzi - Rozpalone piekło sierpnia. Wędzarnia dławi się dymem, Podduszana trocią olszy - Na twarzy ojca perli się Tłusty pot
ogorzałych szynek.
W ażurowym,
drżącym powietrzu Lewitują
brodate tężnie - Słone żubry
Ciechocinka, Kokietujące
u stóp Wisłę. O zmroku, w
kryzie lampy Naftowej
sprzed wieku, Babka Olesia
z różańcem W ręku,
zastyga w modlitwie. Siedzimy z
dziadkiem samoczwór Na przyzbie,
wsłuchani w jego
tembr - Peregrynuję
po świecie Malowanym
wyobraźnią. Opole, 5
listopada 2011 r. Najnowszy
wiersz Zygmunta Dmochowskiego – „U
dziadków w dzieciństwie na Starym
Ciechocinku” jest jeszcze gorący. Jest to jeden z wielu
utworów poświęcony, wiążący
się z Miejscem jego urodzenia Ciechocinkiem. Powstał w podzięce autora
po
nadaniu mu Medal im.
prof. Leonarda
Lorentowicza za wybitne zasługi dla Uzdrowiska Ciechocinek. W wierszu
pokazuje
tradycję dawnego Ciechocinka, tradycję u jego dziadków. Karol
Szmagalski O naszym „Kujawiaku”
pamiętają mieszkańcy jego miejsca
urodzenia „Ciechocinka”. Dziś otrzymałem informację,
którą cytuję: Pan
Zygmunt Dmochowski Z przyjemnością zawiadamiamy, że Towarzystwo Przyjaciół Ciechocinka decyzją Kapituły
uhonorowało Pana Medalem im. prof. Leonarda
Lorentowicza za wybitne zasługi dla Uzdrowiska Ciechocinek
(…) Przewodniczący
Kapituły Prezes TPC Jerzy
Sobierajski Marian Gawinecki Ciechocinek, 21
października 2011 r. ==================================================================================================================== Do
Opola zbliża się kolejny
międzynarodowy Najazd Poetów na Zamek Piastów w
Brzegu. Najazd trwał będzie od
20 - 24 października o obejmie miasta: Brzeg (dwukrotnie), Opole,
Wołczyn,
Kluczbork, Byczynę (tę historyczną, z bitwą pod Byczyną) i
Kraków. W wymienionych
miejscowościach odbędą się biesiady poetyckie - zakończone Zaduszkami
Poetyckimi w Krakowie - jak co roku. Biblioteka
Wojewódzka
poinformowała mnie, że promocja mojej czeskiej książki "Chwytać
chwile",
odbędzie się 1 grudnia w ramach Opolskiej Jesieni Poetyckiej. W
listopadzie
będzie jej promocja w Ołomuńcu, gdzie została wydana. Pisałem o tym
na portalu tutaj: Karol Szmagalski ============================================================================================================================= Zygmunt
Dmochowski wiersz –„Nie wszyscy bogowie są
święci” Często słyszymy,
że każdy z nas jest powołany do świętości,
że mamy tu na ziemi starać się być świętymi. Dużo rzadziej możemy
usłyszeć
prosto i jasno wyjaśnione, czym ta świętość tu na ziemi tak naprawdę
jest. Przede
wszystkim być świętym, to nie znaczy nie popełniać grzechów.
Każdy człowiek
jest grzeszny, również każdy święty popełniał grzechy i
musiał się z nich
spowiadać. Świętość to wola zerwania z grzechem za wszelką cenę, to
chęć
powstawania z nich. Nie wszyscy jednak możemy być świętymi. A jak jest
u Bogów.
Dziś otrzymałem najnowszy wiersz Zygmunta Dmochowskiego (
http://www.kujawy2008.republika.pl)
= „Nie wszyscy bogowie są święci” a oto on: Zygmunt Dmochowski NIE WSZYSCY
BOGOWIE SĄ ŚWIĘCI Przetrwała we mnie
atawistyczna zaduma Nad realiami i metafizyką
spraw Wykrudowanych niegdyś przez
obcych bogów, Jako pogańskie i
nieprawowierne. Przetrwała we mnie
atawistyczna więź Ze słońcem - bogiem wiecznej
wszech możliwości, Który jak
czarnoksiężnik wyczarowuje Światło i ogień z
nieskończoności kosmosu. Przetrwała we mnie
atawistyczna estyma Dla wichru - boga
wszechobecnego tchnienia - Na ziemi, na morzu i w
przestworzach: W oddechu, w żaglach
wydętych, w locie ptaka. Przetrwała we mnie
atawistyczna trwoga Wobec klęsk -
bogów rozhukanych żywiołów: Plag egipskich, potopu,
szkarłatnej kuny - Miotanych na odkupienie za
grzech pychy. Przetrwała we mnie
atawistyczna miłość Do dawnych świętych z
parnasu Słowian: Światowita, Swaroża, Kupały
i Łady - Od nieba, ziemi, płodności i
szczęścia. Nowi bogowie, uwikłani w
kult doczesności, Koncelebrują swój
byt w żerowiskach. Opole, 11 pażdziernika 2011
r. PS! Trudno komentować fakt, że
poeta gloryfikuje kult dawnych
słowiańskich bogów z okresu pogaństwa. Widocznie
przewartościował rzeczywistość
dzisiejszą i doszedł do wniosku, że byli bardziej spolegliwi dla
człowieka.
Wszystko zostało wyłożone w ostatniej, dwuwersowej zwrotce wiersza. Artykuł: http://wloclawskie24.pl/articles/9928-zygmunt-dmochowski-wiersz-nie-wszyscy-bogowie-sa-swieci Zygmunt
Dmochowski wiersz „Na deptaku w Ciechocinku…” Dziś
otrzymałem kolejny wiersz od
Zygmunta Dmochowskiego. Jest to wiersz szczególny poświęcony
jego
Ciechocinkowi. W wierszu jak mówi odtworzyłem wizerunek
doliny nadwiślańskiej
na Kujawach Białych w czasach Władysława Łokietka, władcy tej ziemi.
Tajemniczość
zarysowanych zdarzeń, prawda historyczna, przekazy ludowe, imaginacja
autora i
synkretyzm - znajdujące się w wierszu, pozwalają mi nazwać go balladą.
Wiersz
traktuje o przeszłości Ciechocinka - miasta, w którym się
urodziłem i skąd
pochodzi mój zasiedziały ród. Zygmunt
Dmochowski NA
DEPTAKU W CIECHOCINKU W CZASACH WŁADYSŁAWA ŁOKIETKA Ballada Bory chrobre szły ławą od Zgłowiączki, Wzdłuż zbocza Wisły, aż po Tążynę. Dolinę wypełniały uroczyska I bursztynowe wydmy wśród
bagien Podola, Wylkowyj,i Wołuszewa - Czochrane od prawieków przez
powodzie. Za Łokcia siedział tu rycerz Przedpełek
- Blood Hound Piastów ,
warujący przy brodzie. Strzegący Doliny przed zagonami Rabusiów spod znaku Czarnych
Krzyży.
2 Ziemię zamieszkiwali potomkowie Goplan oraz ludzi przygodnych z
gościńca, Którzy pojawili się tu
ochotnie, Bo nikt ich na pustkowiu nie szukał, Nie słał kondemnatek, nie groził
gardłem - Za hultajstwo, zbójnictwo,
złoczynienie. Sieli ziarno, topili więcierze w Wiśle, Polowali, sypali kamienne groble, Wypalali węgle drzewne i potasz, Karczowali, zajmowali się handlem.
Ale też bronili wściekle Doliny Przed grabieżą Wikingów i
Jadźwów. Na wprost zamku racięskiego na Słońsku, Bieliły się żupy solne i kasztel.
Na wschodzie, aż po Psiarzewo i
Przypust, Dymiła chojna - królestwo
smolarzy. Na zachodzie, za Tążyną, przycupnęły Odtłoczyn z brodem i piwna Karczemka.
Z Raciążka przez Wolę i desert
Ciechotów, Smużył się odwieczny
szlak bursztynowy. 4 Wśród słonorośli: rokit,
świbek i komonic I w łęgach olszowych - biły słonawy.
Tworzyły rudo-rdzawe rozlewiska, Bądź szły w kadziach na
kanwie do odwaru. Oplecione warkoczami wydm, magiczne, Generowały strach i kult
świętości.
Sól, jak przed wiekami, była
skarbem - Kto mógł,
parował solankę dla zysku. Wypełniała sakwy kupców
bursztynowych, Powracających przez brud
w Odtłoczynie.
5 W Raciążku wypalano z gliny dzbany, W Starej Wsi siano żyto i
jarzynę. Słończyki - żyjący niegdyś z rozboju, Łowili płocie i wojowali pod Łokietkiem. Kmiecie z Wołuszewa tuczyli woły I puszczali szkuty z ziarnem do Gdańska. 6 Naddziad poety był zbójem
Ciechoty - Topił Wikingów w torfach Tążyny.
Poeta żyje w trzech warstwach czasu: Łokietka, dzieciństwa i współczesności 7 Z przeszłości przetrwała w Mieście
tylko sól Opole 24-25 września 2011 r. ======================================================================
"Rzeczywistość” wiersz Haliny
Dmochowskiej Halina Dmochowska żona mego przyjaciela znanego poety Zygmunta Dmochowskiego a także moja koleżanka z czasów wspólnego uczęszczania do Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Łokietka w Radziejowie także pisze
wiersze. A oto przesłany w dzisiejszej poczcie. Halina
Dmochowska Opole RZECZYWISTOŚĆ W pogoni szczurów Zaciera się
człowieczeństwo Przegięcie
hamletowskiej szali: Za wszelką cenę BYĆ, Piąć się na szczeble
kariery Kosztem bliźnich -
okrucieństwo! Z poniżającym uśmiechem patrzy Na siermiężną codzienność biedaka: Bezdomnego, bezrobotnego, Zagubionego w wirze nonkomformizmu - Załamanego psychicznie. Taki bliźni - To dla niego śmieć Nie warty
współczucia. Duma pojawia się
jedynie W oczach głodnego
dziecka, Kiedy prosi: -"
podziel się ze mną posiłkiem". A mówiono, że
"człowiek - To brzmi
dumnie"!? A miało być tak
pięknie. Opole, 11
września 2011 r.
Czytając ten wiersz w dobie najbliższych wyborów nasuwa się taka refleksja. Motto dla startujących w tych wyborach i nie tylko, aby pamiętali: “Ważne jest, aby w nurcie wielu spraw, problemów i często bezpardonowej walki politycznej zachować własna tożsamość, umieć pochylić się nad drugim człowiekiem i zauważyć jego problemy. Pracę warto traktować, jako służbę ludziom, a czy tę służbę wypełniamy prawidłowo, to zawsze ocenia i oceni społeczeństwo, mniej lub bardziej obiektywnie i na to należy liczyć w najbliższych wyborach.” Karol
Szmagalski ====================================================================================== Zygmunt Dmochowski napisał wiersz poświęcony najpiękniejszemu zakątkowi Opolszczyzny – leśnemu uroczysku wśród lasów, dopokąd w dni upalne, lub też wtedy, kiedy się ma chandrę – podąża. Wiersz nosi tytuł “Nad Średnim Jeziorem Turawskim”. NAD ŚREDNIM
JEZIOREM TURAWSKIM Zamknąłem w sercu święty
chram śląskiego świata: Ozdobną broszę –
filigran z oczkiem szmaragdu, Bez schizofrenii smutnych
spraw miejskiego raju. Pełnego trosk, poniżeń,
zdrad i paranoi, Insynuacji, wiecznych
złudzeń, dni bez słońc - Gdzie sąsiad w bloku
– sobiepan lub Gall Anonim. Zamknąłem w sercu święty
chram: pajdkę nieba Odbitą w tafli chybotliwej
szklistego czółna - Modlitwę
świerków, jantar wydm, poszum trzciny, Daniele brzóz,
srebro buków, ranking barw, Bekasa klekot na ostrowie,
drżenie wiklin, Zakola dąbrów,
skaczący blask, bezruch i mgłę Zamknąłem w sercu święty
chram – przystanek Szczedrzyk: Omnipotencję chlorofilu
i…wolny wiatr - Zielono-modrą perspektywę w
środku boru. Opole,25 sierpień 2011 r. ===================================================================================================================== Z życia literackiego Opola Na plenarnym zebraniu Oddziału Opolskiego Związku Literatów Polskich, w dniu 1 września br. dokonano wyboru nowego prezesa Oddziału, funkcję tę pełnić będzie
poetka Teresa Nietyksza (dotychczasowy prezes złożył
rezygnację z powodu ciężkiej choroby). Jednocześnie do
składu Zarządu wszedł ponownie pisarz Zygmunt
Dmochowski Na zebraniu serdecznie powitano nowo przyjętego do ZLP przez Centralną Komisję Kwalifikacyjną prozaika
Stanisława Nicieję – profesora,
byłego rektora Uniwersytetu Opolskiego. =================================================================================================================== Przed kilku dniami otrzymałem list od "Szamana" Zbyszka Kresowatego, przyjaciela z Wrocławia - poety, krytyka literackiego i artysty malarza, autora cyklu wspaniałych ikon. Przysłał mi egzemplarz pisma poetyckiego "Okolica poetów", który ilustruje (Nr 52-53) oraz powiadomił, że obejmuje redakcję "Metafory" w Bydgoszczy. Zamierza opublikować w niej cykl moich Listów poetyckich do Żernickiego, adresowanych do nieba. ========================================================================================================================= „Chwytać chwile” najnowsza
książka Zygmunta Dmochowskiego W dniu
dzisiejszym w poczcie otrzymałem od Zygmunta
Dmochowskiego najnowszą jego książkę „Chwytać
chwile” po czesku „Chytat
chvili”. Książka
"Chwytać chwile" jest pierwszym zwartym tomem poezji opolskiego poety
wydanym po czesku przez Czechów w Czechach.
Drugim będzie tom wierszy pośmiertny Wiesia
Malickiego, pod warunkiem,
że wydanie zasponsoruje instytucja kulturalna z Opola. Tak na ten temat
pisze do mnie Zygmunt. „Dziwnym trafem
wydawnictwo w Ołomuńcu przyspieszyło druk książki. Nakład
przywiózł mi Profesor
Vszeticzka swoją skodą, wraz z żoną Vierą, w czwartek 4 sierpnia.
Zatrzymali
się w naszym domu do niedzieli. Ustaliliśmy spotkanie promocyjne
książki -
odbędzie się w Czechach w październiku, po inauguracji roku
akademickiego. Edycja - to
poplon naszego
spotkania poetyckiego w Ołomuńcu, sprzed dwóch lat, kiedy
prezentowaliśmy z
Wieśkiem Malickim nasze wiersze społeczności tego miasta. Tamto
spotkanie
przełożyło się na decyzję edycyjną naszych wierszy. Ale trzeba przyjąć,
że
Czechom leży nasza wyobraźnia poetycka, skoro wcześniej drukowano nasze
wiersze
w szeregu miejscowościach, także w Pradze i Brnie.”
Tłumaczyli
je poza prof. Vszeticzką
poeci: Wilhelm Przeczek, Jano Pyszko, Gustaw Sajdok, Kazimierz Kaszper,
Milosz
Hrabal, Karla Erbova, Władysław Młynek i Jacek Sikora. Na
wybór wierszy nie
miałem wpływu - zadecydowali i wybrali Czesi”. Wybór
wierszy Zygmunta Dmochowskiego pochodzi ze zbiorów:
Potargane anioły(1993), Żarna i ziarna(1994), Skaczące światło(1994),
Jaskrawość przestrzeni(1995),Wezbrana rzeka(1997),Mgławice
koziorożca(1998),Nim
umilknie ciepło(2000),Liryki opolskie(2007). W sumie zawiera 34 wiersze w
języku czeskim i polskim. Gorąco polecam to wydanie. Karol
Szmagalski Myślę jednak
,że warto do tego co tam zostało napisane także dodać kilka
fragmentów to co
napisał Frantisek Vseticka cytuję: Pełen fantazji i
animuszu Kujawiak „Maksymaliści
swego rodzaju dążą do tego, żeby mieć sławnych
przodków. Już w okresie renesansu i baroku istnieli tacy
genealodzy, którzy
mogli się świetnie utrzymać dzięki tym pragnieniom żadnych sławy ludzi.
Z odwrotną
sytuacją mamy do czynienia w przypadku minimalistów, do
których zalicza się
tych, którym wystarczy, że noszą nazwisko takie samo, jak
jakiś ich sławny
poprzednik. Do tego typu minimalistów należy Zygmunt
Dmochowski (1931), Którego
nazwisko i zawód poety łączą z czołowym przedstawicielem
polskiego klasycyzmu
Franciszkiem Ksawerym Dmochowskim (1762-1808). Jak wskazują daty ich
urodzin ,
różnica wiekowa między nimi wynosi 170 lat. Opolski
poeta-Zygmunt-odniósł się
do swego poprzednika Franciszka Ksawerego wierszem-wyznaniem,
który włączył do
swego Wyboru wierszy. Zygmunt przyznaje się i upodabnia do Franciszka
Ksawerego
i jego poezji nie tylko w zakresie używanego słownictwa , ale także
przez dobór
wiersza i gatunku: raz za pomocą heksametru klasycznego, innym razem
przez
gatunek elegijny i mityczny”. Czy inny
fragment? „Zygmunt
Dmochowski po to pisze poezję, abyśmy się nie
wyobcowali sami z siebie. Autor poematu Człowiek to także polemista.
Jako
nauczyciel literatury polskiej wniósł inspirujący wkład w
interpretacje wiersza
Juliusza Słowackiego Rozłączenie. Jest, bowiem przekonany, że
utwór ten był
skierowany do Kujawianki, Maryli Wodzińskiej ( por. jego artykuł w
Plejadzie z
6 marca 2001 r.). Zainteresowanie ową szlachcianką ze Służewa ma
szersze tło,
ponieważ Dmochowski pochodzi z Kujaw ( urodził się w Ciechocinku) i
należy do
grona wybitnych znawców historii tego regionu. Warto przy
tej okazji wspomnieć
jego trylogię Płonąca sól, przedstawiającą dzieje
kujawskiego rodu autora od
czasów powstania listopadowego do współczesności.
Zygmunt Dmochowski, zatem to
nie tylko poeta, ale także prozaik, i to prozaik o
szczególnym szerokim
spojrzeniu na otaczająca rzeczywistość.” "Posłowie"
przetłumaczyli z języka czeskiego
slawiści z Uniwersytetu Opolskiego - Grażyna i Mieczysław Balowscy. Więcej wypowiedzi Frantiska Vseticka w przekładzie Grażyny i Mieczysława Balowskich w podsumowaniu tego wyboru i wydania. |
|
Zygmunt
Dmochowski przesłał mi dziś
wiersz poświęcony Nysie - miastu prześwietnemu i urodziwemu, w
którym
przetrwała jak żywa dawna architektura sakralna i świecka. Miasto
słowiańskie
ze sławną przeszłością, z wyższą uczelnią jak w Padwie zwaną Carolinum,
którą
ukończył Korybut póżniejszy król Polski. Miasto z
fortami
jak w naszym Toruniu, które szturmował Napoleon. Miasto,
które często drzewiej nawiedzał,
jako wizytator andragogiki . Kilka
słów o tym mieście. Nysa – miasto na Dolnym Śląsku, w woj. opolskim, w powiecie nyskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Nysa. Od 1950 miasto administracyjnie należy do woj. opolskiego. Miasto położone jest na granicy Przedgórza Sudeckiego i Niziny Śląskiej, przepływa przez nie rzeka Nysa Kłodzka. Według danych z 30 czerwca 2010 miasto liczyło 46 168 mieszkańców. Nysa jest najludniejszym miastem Polski położonym na obszarze gminy miejsko-wiejskiej[5].W pobliżu Nysy znajdują się sztuczne zbiorniki wodne: Jezioro Nyskie (zwane także Jeziorem Głębinowskim), nieco dalej Jezioro Otmuchowskie. A oto ten wiersz: NYSA - MIASTO OSTOJA Nad rzeką
o tożsamej nazwie jak Gród, Dzwonią
bielą śmigające rybitwy. Wśród zgiełku
współczesnej architektury, Zaklinowanej w kubistycznej artykulacji Brył prostokątnych - niczym pudełka, Trwa czas zaprzeszły, skąpany w rubinie
- Bezcenna brosza naszych
naddziadów, Z cenzusem Krzyża, Miecza, Księgi i
Wagi. Przyklękam nabożnie w Jakubowym Chramie, Dziękując Bogu za szczyptę modlitwy Matczynej, co przetrwała we mnie i trwa W niekłamanej szczerości - aż do
bólu. Ten Kościół - to moja stacja
krzyżowa, Którą nawiedzam w porze odpływu wiary.
Peregrynując, chłonę klasycyzm i barok Dawnych budowli,
zaułków i plantów. Przymykam oczy - widzę
targ na
Forum: Kramy i jatki,
kupców i
kuglarzy, Przekupki z podzamcza i
czeredę
żaków Z Korybutem na
czele,wielmożą. Którzy w Grodzie scencją napawali mózgi.
Mijam Bożogrobców pobożnych
na Corso, Doktorów z Carolinum w
togach i biretach, Bakałarzy, rajców i
wojów książęcych, I mieszczki nadobne o wypukłych czołach, Jak na płótnie Boscha, Van
Dayka, Vermera - W złoconych serdakach, w szerokich
kamlotach Miasto - Rzym słowiański, miasto -
dostojeństwo Skończonej nieskończoności czasu. 1 sierpnia 2011 r. Opole
Dziś
Zygmunt Dmochowski
zafascynowany Ewą Demarczyk tak do mnie pisze. Ewa Demarczyk na
tegorocznym
Opolskim Festiwalu Piosenki otrzymała główną nagrodę za
całokształt twórczości.
Jest bożyszczem społeczności opolskiej. Śpiewała jak nikt nigdy w
Polsce nie
śpiewał. Dyrektor paryskiej Olimpii błagał ją na kolanach, żeby
pozostała w
Paryżu - odmówiła, a mogła być drugą Editt Piaff.
EWA DEMARCZYK - MADONNA MOJEJ MŁODOŚCI Fraza jej - głębinna, Wyssana z miąższu
rodów śląskich Fraza jej - słowiańska, Z różańca
polskiego pacierza I piołunu kresowego
dziedzictwa. Fraza jej - samotność, Smutek bezbrzeżny dramy, Skurcz gardła i szamotanie. Fraza jej - galopada Rozhukanych
żywiołów, Porażających senność
codzienności. Fraza jej -
ubezwłasnowolnienie Chwili dynamiką fug, Targanych strunami
nerwów. Fraza jej - turbulencje Kryształu kaleczonego
selekcją Przez bezdusznych
kacyków. Fraza jej - konieczność I nieuchronność czasu
drażnienia Sumień łaknących oddechu. W jej porywczej barwie
dźwięczy kruszec, A oczy płoną szaleństwem: "Kiedy rusza świat do tańca Z Panną Madonną legendą tych
lat". Opole, 17 czerwca 2011 r,
Wiersz podobnie piękny jak
głos i śpiew Ewy Demarczyk. Karol Szmagalski |
|
Zygmunt Dmochowski wciąż powraca do swoich korzeni.
Zygmunt
Dmochowski NIBY-MIASTO
Opolski
dom pełen pamięci w
ramkach.
Dwie akwarele Szmidta -
przyjaciela: "Tężnia przy drodze do
szlachtuza" I "Chałupa wśród
drzew na Brukach" - Z ciotką Felą na przyzbie
południowej; Panorama warzelni soli z
kominem - Prastary sztych z okresu
zaborów, I oleodruk z dryndami przed
dworcem - Z epoki fin de siekle i laubzegi.
Wizerunki miejsc świętych za
szkłem: Kursalu, Muszli, Hotelu
Millera, Czerwonej Misy Grzyba z
solanką, Kwietnego Zegara,
leżakujących Kobierców, Term borowinnych skąpanych w bieli.
Mój Benares na
wychodźstwie - martwy: Bez mgły nad torfami - wełny
poranka, Bez magicznego smaku soli w
ustach, Bez zapachu jodu w enklawie
basenu, Bez szeptu akweduktu w cwale
nad Wisłę, Bez milczenia zmurszałego
stawku I pacierza wierzb przy nim
na Wylkowyjach - Spłacheci odwiecznej moich pradziadów. =============================== I bez dotyku żaru młodości
mojej - Czasu, co był się oddalił
bezpowrotnie. Miasto
na fotografii nie ma duszy. ==================================== Opole,
5 czerwca 2011 r. |
|
Halina
Dmochowska BOLESNA
STRATA (tren) Wiesława Malickiego ================== Zawsze przynosił różę i wyszukane komplementy ciepłem słów i radością życia wprowadzał nastrój świątecznego dnia I choć codzienność jak grudy pod stopami raniła obdarowywał bliskich dobrym słowem i uśmiechem Już nie odwiedzi naszego domu nie zasiądzie w jury konkursu nie stworzy nowych aforyzmów bo w jednej chwili bezpowrotnie Jego wrażliwe serce przestało bić Ziemio Opolska Ziemio Śląska otul drogie szczątki Wiesia - lwowskiego Baciara spolegliwego człowieka wiecznym ciepłem i czułością ======================== Opole, 2 czerwca 2011 r TURBULENCJE Pamięci
Przyjaciela Wiesława
Malickiego
Rozlewisko losu - życie:
Pętle chwil ławice nerwic delty muliste bez ujść
Przypływy rdzy i wichru mitralność sił i szaleństwo myślenia - podmywające mózg
Są też formanty ruchu - echo i mity z czego bierze się moc generująca trwanie
I jest Wiesiek - Olbrzym Słowa z lutnią po Bekwarku który wciąż trwa żywy choć odjechał do nieba w swoim cinquecento
Nieskończoność
skończoności Opole, maj 2011 r. ================================================================================
Wczoraj (15 maja
2011) zmarł w Opolu Wiesław Malicki - doktor
nauk humanistycznych, poeta i aforysta. ![]()
Byliśmy
z sobą blisko.
Ostatnio uczestniczyliśmy obaj w XXX Walnym Zjeździe
Literatów w Warszawie,
jako delegaci pisarzy Śląska Opolskiego (wspólnie z
literatami - Teresą
Nietykszą i Władysławem Żołnowskim). W przeddzień Jego Tragicznej
śmierci
(wypadek samochodowy) braliśmy udział w misterium poetyckim w kościele
Piotra i
Pawła, poświęconym papieżowi Janowi Pawłowi II. Wiesław Malicki był
wieloletnim
prezesem Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Opolu. W niedzielę
mieliśmy
wspólnie jechać Jego samochodem do kościoła w Szwedzkiej
Górce k/ Prudnika na
poetyckie spotkanie. Wiesiek był uznanym polskim aforystą. Myślę, że
literatura
polska straciła swego czołowego przedstawiciela. Niech Ci ziemia lekka
będzie. Przyjacielu.
Współczuję Ci Olimpio, Gosiu i Marku po stracie
Męża i Ojca! ![]() Pochyla się także nad Waszym cierpieniem moja żona - Halina Dmochowska. artykuartykuł |
|
Zygmunt
Dmochowski
w ramach cyklu „Podróż z Opola na Ukrainę” przesłał kolejna pieśń. Jest to Pieśń VIII patrz
artykuł========================================================================
PIEŚŃ
IX
patrz
artykuł Jaremcza - huculszczyzny
perła, Niczym mój
Tężniowy Gród nad Wisłą Piękna, uzdrowisko dla duszy I dla ciała - w
bór zielony wpięta Brosza, w Karpaty i w knieje. O poranku z sinej Czarnohory Spływa niebiesko-siwa mgła, A potem słońce rzuca cienie - Jak na brejtramie
Wyczóła, Które nasz mistrz
wyczarował Z urokliwego pejzażu. Most-kaskader w rozkroku Niebotycznym nad Prutem, W galopie spinający brzegi - Niepowtórzony na
świecie. Kościółek na
kształt cerkiewki, Cerkiewka niczym
kościółek - W kapturach złocistych wież: Chramy święte Chrystusa, Co się wabią krzyżem. Laubzegowe wille i dworki Jakby z polskiej Krynicy, Sanatoria spowite w biel Anielskiego miłosierdzia, Ludzie spolegliwi - dobrzy, Zasobni w słowiański gest. ==========================
Na prospekcie jak na La
Ramblas W Barce - kolorowe jarmarki Kipiące huculskim pięknem, Bryza z podchmurnych
kosodrzewin - Oddech dzikich
Gorganów - czerstwy I magia misterium ognia O zmierzchu - taniec
lampionów. ==========================
Przymknąwszy powieki, widzę Korowód
biało-czerwonych róż Sprzed wieku,
które ożyły nagle I podpływają do mnie z
nostalgią Wskrzeszony czas zawsze jest
bolesny. Opole, 9 maja 2011 r. PIEŚŃ VIII Step, wiszary, rozłupana
śluza Nad wyschniętym korytem
potoku, I wyjąca pustka aż po
horyzont. Za wędrującym widnokręgiem - Dacze z wyłupionymi ślepiami, Zabitymi na krzyż,
zakneblowane - Wczasowisko czerwonych
proroków: Krzyk umarłego czasu. Na wyżnicy, za sepią parkanu
- Kikuty śliw obnażonych z
kory, Wyzutych z radości i
człowieczeństwa; U ich schizofrenicznych
postur ślady Fundamentów twego domu, Vincenzie: ========================== Autorze eposu "Na wysokiej
połoninie" - Homerowej przestrzeni
huculskiego świata. Twórco Akademii
Platońskiej w La Combe, Dopokąd jak do Mekki
podążali wielcy Po błogosławieństwo i natchnienie. ============================ Pochylam się z pokorą
pielgrzyma Nad szczątkiem twego domu na
Słobodzie, Z wiarą, że gdy się ustoi
zmętniały czas, Powrócisz w CHWALE na wysoką połoninę! ============================= Opole, 3 maja 2011 r.=========================================================================================================== Zygmunt Dmochowski w ramach cyklu „Podróż z Opola na Ukrainę” przesłał kolejna pieśń. Jest to Pieśń VII. Opisuje w niej Hołosków - wieś, w której urodził się Franciszek Karpiński -twórca polskiego sentymentalizmu. Opis napadu zbója na dwór Karpińskich i zmuszenie rodziców przez herszta Dobosza, żeby zostać ojcem Chrzestnym Franciszka, jest faktem historycznym! Franciszek Karpiński jest twórcą, min. - Kolęd: "Bóg się rodzi" i "Kiedy ranne wstają zorze", także modlitwy "Wszystkie nasze dzienne sprawy" i pieśni "Laura i Filon" i "Do Justyny tęskność na wiosnę". ========================== Pieśń VII ========================== Wieczna jest przestrzeń
domu, Nawet, gdy go już nie ma, Bo stracił swój wymiar
ziemski - Pozostaje niezniszczalnym
echem, Z miejscem na tkliwość i
łzę. W sens prawdy wchodzę - W pajęczą nawłoć
wyobraźni. Hej Pokucie, hej
Hołosków
- Wieś przy trakcie do
kołomyj. We dworze wirtualnym Pan się rodzi u
Karpińskich, Tańczą młodzi przy
jaworze; Filon w kręgu i Laura, Piękne Ksenie i Justyny W tany idą, w wir -
szczęść Boże! Nagle - zgroza, zbójnik
Dobosz Z bandą ryznych
hajdamaków Dwór zdobywa i kadukiem Chrzestnym ojcem w szyku
staje: Niesie Franka do pokropu, Przyodziany w strój
baranka - Złotem hojnie sypie
wokół. Zwid
wiotczeje,pełga,znika, Jakby obraz stlić w
soczewce I powraca smutne -
dzisiaj: Wieś Hołosków - bez
pomnika Tego, co zbój
niósł na
ręce Z dworu na chrzest do kościoła - Twórcy pieśni, kolęd i mitów. ============================ Jedźmy dalej - nikt nie
woła! Zygmunt Dmochowski napisał trochę wierszy z gatunku HAIKU. Jest to japońska sztuka wersyfikowania – wymaga syntetyczno-pragmatycznego określania codzienności i stanów psychicznych człowieka. Zachęcał kiedyś do pisania haiku jego kolega, nieodżałowany poeta z Poznania – Nikos Chadzinikolau, podczas Najazdu Poetów Na Zamek w Brzegu. W minionym tygodniu natknął się na tomik “Aforyzmy-Haiku”, który jemu kiedyś podarował i zaczęło się – rozsmakował się w haiku. Wśród
literatów opolskich w pisaniu haiku specjalizuje się poetka
Teresa Nietyksza.
A
oto pierwsze dwa wiersze, będą następne. Chcąc
zrozumieć sens Trzeba
czas, co przepłynął, Przekształcić w
echo.
-———— Matka
z dzieciątkiem Hołubionym
w ramionach - Kołyska szczęścia.
|
================================================================= do nowego cyklu "Człowiek - szkice do portretu". =========================================== Człowiek XVIII Szkic do portretu ============================================ Był jak czarny żołnierski
chleb- Zgrzebny, razowy bochen; W pajdach przeżytych epok Zaznaczył swój
krwioobieg. W opłotkach sam Perseusz Skrzydła mu przypiął do
stóp, Kiedy w prologu życia Herosów podążał
tropem. Śmigały epejsodia Niczym w greckim dramacie, Do nieba szli nieśmiertelni, Do ziemi-zwykli zjadacze.
I starców
stasimony Na surmikach mu grały, I wtór szedł
drumli srebrny Dziewic z proscenium dramy. Poznawszy na pamięć wszystko; Dysonans, harmonię, ferment, Powietrza przezroczystość, Dni przesycone bielmem. Osiadł w skansenie sennym- Spichlerzu wiecznej ciszy, W epilog smutny wciekły, W milczenie-które
krzyczy. Opole,21 marca 2011 r. ł
Dziś po północy po ciężkiej chorobie odeszła od nas Anna Kajtochowa, dla wielu z nas nie tylko wielki autorytet, ale przede wszystkim Poetka miłująca życie, świat i człowieka z jego wszystkimi ułomnościami, Osoba, która swoim uśmiechem godziła przeciwieństwa, wątpiącym dodawała wiary i zaszczepiała w kolejnych pokoleniach miłość do literatury, dla wielu z nas przyjaciółka i koleżanka, zawsze dyskretna i chętna do pomocy. Zygmunt
Dmochowski tak pisze: Kilka
słów na gorąco o wielkiej poetce Annie Kajtochowej, z
którą
skrzyżowały się moje losy w okresie spotkań z Nią w Krakowskiej
Konfraterni
Poetów, do której należeliśmy. Zmarła Anna
Kajtochowa - pisarka, krytyk literacki, uskrzydlona
popularyzatorka słowa poetyckiego. Należała do pokolenia
poetów - potarganych
aniołów. Była podobna ptakom płonącym na wichrze czasu, w
nieustannym locie w
stronę piękna, Piękna nie zawsze tego, o którym myślimy w
kategoriach
estetycznych, ale zaklętego w prawdzie, często zgrzebnej i bolesnej. Pisała piękne
refleksyjne wiersze. Afirmowała w nich
człowieka, przyrodę i swoje wciąż dziewczęce serce. Poezja jej wprost
kipi
młodością odczuć i lirycznych przeżyć. Obejmowała w niej szeroką
przestrzeń człowieczego
losu. Kochałem Anię za
jej życzliwość dla mnie- Kujawiaka,
dobrotliwość wrodzona i pochwałę codzienności. Jej odejście odbieram,
jako
osobista stratę. Zamierzaliśmy w tym roku wydać w Krakowie moja powieść
„Czyściec mojego nieba”. Miała wielkie
serce dla Opola. Wiele Ci zawdzięczam, Aniu,
nigdy o Tobie nie zapomnę! Współczuję ci, Jacku. 1 lipca 2010 roku, w odpowiedzi na Jej wiersz o starości, napisałem dla Niej wiersz, który Ją ucieszył: NA WYDECHU MYŚLI Annie Kajtochowej- poetce życia Na drzewie
czasu, które na przemian Żyje i
martwieje, milknie i pulsuje - Na tym drzewie
tańczą nieporuszenie Geometrie chwil
naszego bytu - Piktogramy ognia
i zlodowacenia: Miotające się
światło nadziei I niemoc
bezdenna zwątpienia. Wszystko -
niczym Twoja "spełniona pewność", Jest
przewidywalne i odciska się Na korze naszego
drzewa - Aniu, Jak Jego twarz
na chuście Weroniki. Tyje
słów na gorąco o bolesnej wieści z Krakowa.
Kim była Anna. Anna Kajtochowa
(ur. 21 lipca 1928 w Brzozowie, zm. 19 marca
2011 w Krakowie) – poetka, powieściopisarka, dziennikarka.
Mieszkała w
Krakowie. Żona dra Jacka Kajtocha, krytyka literackiego i eseisty,
matka dra
Wojciecha Kajtocha – wybitnego krakowskiego prasoznawcy.
Ukończyła studia
dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutowała jako
dziennikarka na
łamach "Gazety Krakowskiej" w 1949 r. Jej debiutem książkowym była
opublikowana w 1982 r. powieść "Babcia". Rok później ukazał
się
pierwszy tom wierszy "Sytuacje". Członkini grupy literackiej
"Nadskawie" (1981-1988). Do roku 2009 opublikowała 21 książek (w tym
2 powieści). Ponadto opracowała, opatrzyła przedmową lub posłowiem
kilkadziesiąt książek, głównie poetyckich.W 1997 r. ukazała
się autoryzowana
biografia poetki "Wędrówki o świcie: opowieść o Annie
Kajtochowej"
autorstwa Eryka Ostrowskiego. Była członkinią Związku
Literatów Polskich od
1984 r. oraz honorową członkinią Polish American Poets Academy (USA).
Odznaczona (2008) odznaką "Honoris Gratia" w uznaniu zasług dla
Krakowa i jego mieszkańców. Więcej tutaj: ![]() z cyklu "Filozofiki tematyczne": REINKARNACJA Gdy się wysupła wszystko z siebie, Ogień i wiarę i gdy dusza Wypłucze się z świetlistych marzeń - Wrosnąć należy mocno w ziemię Skrzydlatą bryłą Henrry Moore'a Z dziurą na przestrzał jak w lunecie: Niechaj gruchają w niej gołębie J
wiatr niech przez nią sobie hula! Opole, 16 marca 2011 r. Bo
człowiek po to jest człowiekiem, żeby zawsze służył drugiemu
człowiekowi.
Takie jest przesłanie wiersza Kolejna miniatura poetycka z cyklu
"Filozofiki
tematyczne": ŻYWOT CZŁOWIEKA Wędrówka przez
krótkie dni żywe I przez dni długie umierania - Z powrotami czasu przeszłego, Który kaleczy
teraźniejszość. Droga nadziei i zwątpienia, Której alternatywą
jest obłęd. 11 marca 2011 r. Opole Od autorskie przedsłowie do wiersza:
"Obowiązkiem
pisarza jest dokumentowanie przeszłości dla
młodszego pokolenia żeby
wiedziało, zapomnieć - ku przestrodze! ,
======================================================= ERA
KRASNOZOICZNA MOJEJ MŁODOŚCI Wyłaniający się z mgły rynek
brukowany: Z beczką piwa w kiosku, pompą i
jatkami. Domki minorowe wokół -
pod strychulec, Narośla kominów w
kulbakach kalenic, Czerwone łuski omszałych
dachówek. Na wschodniej pierzei olabogi
cerber - Kusztyczek pijany przed wrotami
Gminy Opodal, na ganku pan Szulc warujący (Jak w dramacie "Niemcy") -
ilustrator zdarzeń, Wyćwiczony jurgieltnik - wtyka
władzy. Na bilbordzie kwartet brodatych
konkwistów, W szczekaczce na słupie - biczowany
Chrystus, Wywleczon ze szkółek, klasztoru i fary.
A w radiu - melodia chwili:
"Bandiera rossa, Bandiera rossa - avanti o popolo!"
I jedyny promyk - ciepły powiew
wiosny: Piękna Kujawianka, zjawiskowa Chloe, Z zapalonym w pszennych włosach
słońcem, Które, gdy szła -
oświetlało drogę, Dziewczyna-jutrzenka z ulicy
Północnej. Od autora wiersza: Ten wiersz jest dla mojej żony Haliny i dla wszystkich Jej koleżanek z Liceum z Radziejowa -
dedykowany na DZIEŃ KOBIET ============================================================== We wtorek, 1 marca, napisałem wiersz pt "Ostoja samotnego wędrowca". Wiersz powstał w wyniku wzrostu zainteresowania sprawami egzystencjalnymi w środowisku moich przyjaciół oraz jako zamyślenie nad poglądami filozoficznymi Russo i Sartra. Opisy zjawisk przyrody w wierszu są prawdziwe, wzięte z autopsyjnych doznań autora w zderzeniu z naturą. Jedynie jego odlot w kluczu żurawi na bezludną wyspę ma znaczenie metaforyczne. Z intencji wiersza wynika, jaką opcję autor reprezentuje w dyskusji na temat egzystencji człowieka "ociosywanego" przez cywilizację. OSTOJA SAMOTNEGO WĘDROWCA Rozchwiane słońce, Krzyk kolorów i
milczenie bagna; Zaczerpnąwszy ciszy w
uroczysku Opole CIECHOCINEK CZAS ODCIŚNIĘTY W BURSZTYNIE Miasto na wydmach słonych
rozpostarte Tu niegdyś przez Wisłę
podążały Półtorej wiorsty
stąd wśród wierzb stał mój dom, ======================================================== Z cyklu " ========================================================= PSYCHOZA Boi się czarodziejskiej
muszli - Boi się wariacji wibrujących
suit - Opole,25 lutego 2011 r. Przeslanie Zygmunta Dmochowskiego do Katarzyny Rodziewicz, związane z
edycją jej nowej książki
poetyckiej. KILKA SŁÓW O NOWEJ
KSIĄŻCE KATARZYNY RODZIEWICZ "Swojskie
widzenie" - to kolejny tom
poetycki Katarzyny Rodziewicz - Pani na włościach żnińskich po admirale
Józefie
Unrugu, Kujawianki prześwietnej, bliskiej mi także przez posłowie,
jakim
opatrzyłem Jej zbiór poetycki "Pisane sobą". Książka wyszła
w
Krakowie w Wydawnictwie Tow. Słowaków w Polsce, pod
literacką redakcją wybitnej
poetki i krytyka literackiego - Anny Kajtochowej.
Droga Kasiu, egzemplarze otrzymałem, dziękuję za dedykację!. Wiersze mieszczą się w konwencji wierszowania Katarzyny Rodziewicz. Są dalszym ciągiem prezentacji najważniejszych problemów, jakimi żyje ich twórczyni, czyli ilustracją codzienności jej bytowania, oddechu przeżyć, odczuć i wrażliwości. Podtrzymuję to,
co Tobie napisałem w "Posłowiu" -
że piszesz siebie, jak się pisze ikonę, że jesteś piewcą swojej
tradycji i
codzienności, że jesteś Zjawiskiem o nienasyconym sercu oraz (słowa Ani
Kajtochowej z jej "Posłowia"): że "Katarzynę Barbarę Rodziewicz
cenić trzeba za jej bezpośredniość, poczucie humoru, Serdecznie Ci z Halinką gratulujemy! Pisz dalej, pisz aż do utraty tchu! Pomnażaj dorobek literacki
kujawskich pisarzy!
Ściskamy Cię serdecznie!
Zygmunt Dmochowski - Kujawiak na wychodźstwie.
Opole, 25 lutego 2011 r. Dziś tak do mnie
pisze Zygmunt Dmochowski. W
ogólnym cyklu wierszy "Człowiek
- szkice do portretu"
pojawiła się XVII sylwetka homo sapiens - czwarta w nowej serii tego cyklu. Zakładam, że pojawiać się będą kolejne spojrzenia z tym tematem związane, bo jako się już rzekło - CZŁOWIEK to temat rzeka - pojęcie wieloaspektowe. CZŁOWIEK XVII Mówi co myśli, co
czuje, co przeżywa: W galaktyce życia
rozproszonych lat Lgnie do kamienia jak
popiół do szutru, Rozumie, że przeszłość nie
przemija, Opole
11 lutego 2011 Zygmunt Dmochowski tak opowiada o Tadeuszu Różewiczu, który u jego wspólnego przyjaciela Andrzeja Słomianowskiego (współtwórcy miesięcznika Literatura na świecie) Saarlouis nad Renem w Zagłębiu Ruhry czytał jego wiersze z tomiku – “Skaczące światło” i jak na nie zareagował. Kim jest Tadeusz Różewicz. Tadeusz Różewicz (ur. 9 października 1921 w Radomsku) – polski poeta, dramaturg, prozaik i scenarzysta, członek Wydziału VI Twórczości Artystycznej PAU; brat Janusza i Stanisława, ojciec Jana. Andrzej Słomianowski, "List do Zarządu Oddziału Opolskiego Związku Literatów" na ręce prezesa Oddziału Harrego Dudy,1996 (fragm.): - "Podobają mi się wiersze Zygmunta Dmochowskiego ("Skaczące światło"). Są tak inne od tego, co ja robię, że mnie fascynujątą odrębnością. Spotkanie tak odrębnego poety zawsze jakoś poszerza horyzonty poetyckie, własne i w ogóle. Fascynuje mnie rozmach tych wierszy, ich energia - czysta, poetycka energia; to jest żywioł nie do pohamowania. I Dmochowski ma świetne ucho, i z pewnością własny, autentyczny głos".
Janusz
Wójcik - poeta, dyr. Departamentu Kultury Urz.
Marszałkowskiego w Opolu: Relacja z wizyty u Andrzeja Słomianowskiego w
Saarlouis : "Odwiedziłem w Saarlouis poetę Andrzeja Słomianowskiego,
który
nad Renem wydaje polską gazetę. Zastałem u niego w mieszkaniu poetę
Tadeusza
Różewicza, który leżał na kozetce i czytał
wiersze Zygmunta Dmochowskiego z
tomu "Skaczące światło". Odkładając lekturę, powiedział: - ciekawy
poeta, duża wyobraźnia, oryginalna metafora.". Potem osobiście
skrzyżowały się moje drogi Z Tadeuszem
Różewiczem podczas jego wizyty w Górnośląskim
Towarzystwie Literackim w
Katowicach (jestem członkiem Zarz. GTL). Nawiązaliśmy do Andrzeja
Słomianowskiego. Rozmawialiśmy o nowych trendach w poezji.
Wspominaliśmy
twórczość Janusza Żernickiego.
Zygmunt
Dmochowski napisał trzy nowe wiersze z cyklu
„Człowiek - szkice do portretu". Jak wiadomo,
utwór o tym tytule znajduje
się w tomie wierszy "Trzy poematy" (Kraków 2009).
Wynika z tego, iż nie jest to utwór
zamknięty, skoro pojawiają się nowe wiersze. Prawdopodobnie powstanie
poemat
drugi z tego cyklu. Nowy wiersz „Człowiek XIV - szkic do portretu", kreśli sylwetkę homo z obszaru kujawskiego i jest napisany z kluczem.
CZŁOWIEK XIV Szkic do
portretu Gdyby
chcieć oddać go w
ociosie – Cały
jest z wichru
niepokornego, Wielbiciel
piękna, osobny
w tłumie: Opole, 21 stycznia 2011 r.
CZŁOWIEK XV Szkic do portretu Prawda o nim jest
niedocieczona – Przekrwiony niedosytem
Prawda
o nim jest zawiła:
CZŁOWIEK XVI Szkic do portretu Pojawił
się z matki ziemi |
|
Wspomnienie o przyjacielu prof.Piotrze Zbikowskim
Przed chwilą
zadzwoniła do nas prof. Lucyna Żbikowska, iż
przed godziną odszedł na zawsze jej mąż Piotr mój przyjaciel
z czasów naszej
działalności dydaktycznej na Kujawach. Oboje byli naszymi
przyjaciółmi.
Chciałbym o tej przyjaźni słów kilka powiedzieć. Trzeba,
bowiem przypomnieć tą
świetlaną postać, z którą skrzyżowały się moje losy na
Kujawach w trudnych Judymowych
latach 1955 - 1965. Prof. dr Piotr Żbikowski kierował Zakładem Literatury Średniowiecznej i Polskiego Oświecenia na Uniwersytecie Rzeszowskim. Wychował wiele pokoleń polonistów. Z kilkoma jego wychowankami utrzymuję w Opolu kontakt. Wielokrotnie na swoich spotkaniach poetyckich w szkołach i bibliotekach przybliżałem słuchaczom Jego sylwetkę. Był moim Przyjacielem. Pracowaliśmy w okresie, 1955 do 1965 jako poloniści w Radziejowie - mieście położonym w sercu Kujaw. Piotr uczył j. polskiego w Technikum Mechanicznym, ja byłem polonistą w Liceum Ogólnokształcącym. To były trudne czasy. Nauczyciel był przywiązany do szkoły nakazem pracy. To były czasy potarganych aniołów na wichrze ówczesnej historii. Czasy figur woskowych i arlekinów oraz przemykającego się wśród kamieni Boga. Szansę wyrwania się z tego partykularyzmu mieli tylko szaleńcy, którzy potrafli rozsadzić spojenia ciszy. Spędziliśmy z Piotrem wiele trudnych i pięknych chwil.. Zderzaliśmy się w różnych konfiguracjach, towarzyskich i zawodowych. Organizowaliśmy różne eskapady kujawoznawcze. Wielokroć odwiedzaliśmy Kruszwicę, Gopło i Płowce. Pod kopcem płowieckim godzinami dyskutowaliśmy o Łokietku oraz o dramatach Szekspira. Obaj uczęszczaliśmy na kurs bibliotekarski w Toruniu. Piotr był po studiach na KULu w Lublinie, (które nie były w cenie u czerwonych proroków), ja po Uniwerku Warszawskim. Wiele tajemnic z czasów "zniewolonego umysłu" zabierzemy z sobą do nieba. To była piękna
postać, wspaniały człowiek, życzliwy
Przyjaciel. Zamierzaliśmy się w tym roku spotkać razem z żonami -
towarzyszkami
z tamtych czasów - Jego Lucyną i moją Haliną, we Włocławku,
w którym się
urodził. Okrutny los stanął nam na przeszkodzie. Wspominam Piotra
w dwóch wierszach: "Radziejów" i
"Włocławek". Serdecznie Cię
pozdrawiamy Lucynko i razem z Tobą się
smucimy. Opole 20
stycznia 2011 Zygmunt i Halinka Dmochowscy
Co w Opolskim Oddziale Związku Literatów Polskich?
Na plenarnym zebraniu Opolskiego Oddziału ZLP, w dniu 19 stycznia 2011, dokonano wyboru delegatów na Zjazd Literatów w Warszawie (maj). Opolski Oddział reprezentować będą na Zjeździe poeci: Zygmunt Dmochowski, Wiesław Malicki i Władysław Żołnowski. 13 kwietnia br na zebraniu Oddziału Opolskiego ZLP dokonano wyboru czwartego delegata na Zjazd Literatów w Warszawie. Została nim poetka Teresa Nietyksza - sekretarz Oddziału.
10 stycznia 2011 roku Zygmunt kończy 80 lat. Jak
sam mówi :
Dlatego już dziś Drogi Zygmuncie przyjmij! W dniu 10 stycznia tak pięknym i wspaniałym Życzymy Ci wyciszenia. Wiązankę powodzenia w pracy i całym życiu. „KUJAWIACY” szczególne serdeczne życzenia Karol Szmagalski
Poświęciłem temu wydarzeniu artykuł Dmochowski Zygmunt Opole, 04.01.2011 13:12:15 Dziękuję Ci Karolu za życzenia urodzinowe! Cieszę się, że jako pierwszy składa mi je Przyjaciel z Kujaw - Karol Szmagalski, mój maturzysta, inżynier i wieloletni dyrektor w swoim późniejszym życiu, współczesny animator i twórca kujawskiej kultury. Dzisiaj, widząc Twój dorobek twórczy, mogę powiedzieć, iż z powodzeniem kontynuujesz dzieło kulturotwórcze naszego Przyjaciela - Janka Kalafusa na Kujawach Radziejowskich, pszenno-buraczanych - na północnej rubieży naszego Gopła i wiekopomnych Płowiec, aż po Kujawy Białe - piaszczyste z moim rodzinnym Ciechocinkiem. Swoje życzenia i moją na nie odpowiedź możesz wprowadzić na - kujawy 2008.
Krystyna Szczerbiak 05/01/2011 11:43 dołączają wychowankowie klasy 1959-1963 S.p. Benona
Bykowskiego. ![]()
W
nowym,
tajemniczym jeszcze 2011 roku. Niech będzie obfity, twórczy
i
ciepły jak sąsieki brzemienne naszych naddziadów kujawskich.
Niech będzie jak dotyk kochanej kobiety! Podyktuję
Ci
pierwszy wiersz, jaki napisałem w 2011 roku. Jest poświęcony Opolu
– piastowskiemu miastu, które mnie przygarnęło
przed
czterdziestu laty i stało się drugą moją Ojczyzną – po
Kujawach
– miejscu urodzenia. Miasto zieleni i
girlandów kwietnych,
Stoję na moście w tęczy
pejzażu:
Wysoko, w łukach balustrady,
Opole 1 stycznia 2011 r. =================================================== Tuż przed Wigilią ukazała się w Krakowie w Wydawnictwie Towarzystwa Słowaków antologia poezji nosząca tytuł - "Świąteczne przesłanie Konfraterni Poetów". Książkę wydano pod honorowym patronatem metropolity Krakowa Stanisława Dziwisza oraz burmistrza Niepołomic Romana Ptaka. Zawiera wiersze 60 - ciu poetów polskich i zagranicznych, w tym poetów z Opolszczyzny Min. znajduje się mój wiersz "Pastorałka", poświęcony Kujawom mojego dzieciństwa. Promocja antologii odbędzie się 10 stycznia 2011 r. na Zamku Królewskim w Niepołomicach. Antologię opracował literacko szef Konfraternii Poetów - poeta Jacek Lubart-Krzysica, zasłużony dla kultury nie tylko krakowskiej, wielki przyjaciel Opola i Śląska Opolskiego. Wymieniony jest w poczcie wybitnych Krakusów noszącym tytuł
Dzisiaj
Krystian Szafarczyk -
wydawca, reportażysta i poeta (prywatnie teść mojego syna Rafała)
obchodzi w
Bibliotece miejskiej w Opolu swój 50 letni jubileusz
pisarstwa. Uroczystość
odbywa się w ramach Opolskiej Jesieni Literackiej. Idziemy na tę
uroczystość
rodzinnie i przyjacielsko.
OPOLE Adamowi Kurczynie To jest moje Opole z ulicą pochyłą ratuszem i kamiennym smutkiem na placu Sebastiana To jest moje wierszowanie z rzeką knajpą i katedrą gdzie dziwni żebracy nie chcą pieniędzy a wyciągnięte dłonie kierują w stronę czerwonego
słońca Widzisz ten dzień marmur spadający jak gwiazda z marmuru buduję dom z marmuru i światła widzisz to drzewo nad Odrą smukłe jak dziewczyna buduję miłość ogromną pachnącą To jest moje Opole z neonami których
szablonowe treści rozdzwaniają się na tynkach a zmęczona wieża łowi żółte światło i rozdaje spieszącym na drogę szczęśliwą Na placu kamiennym gdzie sterczy kościsty ratusz mała dziewczynka roznosi kolorowe bałwanki gliniani święci chodzą po
dachach na złotych trąbach do nieba się modlą
Zygmunt
Dmochowski
o Krystianie Szafarczyku. KRYSTIAN SZAFARCZYK - UWAGI O
ŻYCIU I TWÓRCZOŚCI Poeta,
reportażysta, edytor,
członek Związku Literatów Polskich. Krystian Szafarczyk
pojawił się w życiu
literackim Opola w latach 60 - tych u.w. jako cudowne dziecko poezji,
które
zelektryzowało środowisko. Zadziwił otoczenie, jak niegdyś Jesienin -
wyrostek
chłopski, talentem trafnego odczytywania codzienności w szokująco
udanym
poetyckim obrazowaniu ujemnych zjawisk życia. Jawił się niczym
landszaft z
wędrującym dnem poety z Kujaw - Janusza Żernickiego. Pojawił się w
takim
kształcie i takim pozostał do dzisiaj. W latach 90 - tych, kiedy się z nim zderzyłem, odebrałem go, jako poetę krańcowości i świadomej prowokacji. W miarę upływu czasu zaczęły pogłębiać się w nim nastroje turpistyczne i dekadenckie - obsesja śmierci, niewiara w sens życia, homofobia. Poezję okrasza Szafarczyk odniesieniem do mitologii oraz do metafory wielkich legend literackich, jednocześnie jest twórcą o dużym wyczuciu poetyczności, odczuciu rytmu i melodyjności frazy oraz celnego doboru metafory. Stał się poetą okolicznościowym - incydentalnym, jak go określił poeta i przyjaciel, Harry Duda - tworzącym interwałowo w aurze negacji otaczającej go nieczułej współczesności, przypominającej dantejskie inferno. Poeta Krystian Szafarczyk - to zjawisko samo w sobie incydentalne w wykwicie własnej biografii: babka Gertruda przed nazwiskiem używała przedrostka Von (wywodziła się z Hohenzollernów), dziadek Stanisław Sikora był pretorianem Piłsudskiego (wysoki urzędnik plebiscytowy), ojciec Feliks to pionier andragogiki opolskiej. Krystian Szafarczyk to także teść mojego syna Rafała - ojciec Katarzyny i dziadek naszej wspólnej wnuczki kujawo-ślązaczki, Agnieszki, która zarzeka się, iż kiedyś zostanie biografem swoich dziadków - Krystiana i Zygmunta. Ale Krystian Szafarczyk - to przede wszystkim wspaniały, uczuciowy człowiek i kolega, piszący piękne, urokliwe i wzruszające wiersze. Te
kilka zdań,
które przed chwilą skreśliłem o Krystianie-Ślązaku - to
upominek
na Jego jutrzejsze imieniny. Ukażą się one na moich Kujawach, dzięki
Tobię, Karolu - mojemu dawnemu maturzyście. I taka refleksja. Historię rodu Szafarczyków opowiedział szeroko pisarz Maciej Siembieda w swojej książce reportażowej. Był niegdyś naczelnym Gazety Opolskiej. To u niego w Opolu zdobywał Szafarczyk szlify dziennikarskie. Potem naczelnym gazety gdańskiej. Należy nadal do naszego Oddziału ZLP, bo się nie przeniósł. Wiersze Krystiana Szafarczyka przesycone są dużym nadrealizmem, np. Powiedział w którymś wierszu ze smutkiem, że koło ratusza zobaczył zaprzyjaźnionego psa, który go nie poznał. A jeszcze wcześniej naczelnym Trybuny Robotniczej w Katowicach. Dziennikarz globtroter! Połowa rodziny męskiej Szafarczyków to z dziada pradziada sztygarzy. Jeden z nich przed powstaniem listopadowym wiercił źródło w Ciechocinku. Tak to potomek śląskich Szafarczyków związał się koligacyjnie z przedstawicielem starego rodu kujawskiego - Zygmuntem Dmochowskim, tak to HISTORIA RZEŹBI różne konfiguracje między ludźmi. O udziale śląskiego sztygara Szafarczyka w wierceniu pierwszych źródeł solankowych w Ciechocinku wspomniałem w powieści "Płonąca sól".
Dzisiaj (28 listopada) zmarł w Opolu w wieku 97 lat nestor pisarzy opolskich - Zbyszko Bednorz - literat, poeta, działacz kultury i piewca polskości na Śląsku. Był znanym na Opolszczyźnie koryfeuszem kultury, działaczem społeczno-patriotycznym i naukowcem. Piastował godność honorowego profesora Uniwersytetu Opolskiego. Należał do grona założycieli Opolskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Był Honorowym Obywatelem Województwa Opolskiego i Miasta Opola. Pierwszym profesorem honorowym Uniwersytetu Opolskiego. Profesor Dorota Simonides wspomina go, jako wspaniałego człowieka.
Pogrzeb Zbyszko
Bednorza odbędzie się
w piątek (03.12) w alei zasłużonych na cmentarzu w
Opolu-Półwsi.
Dziś Zygmunt tak do mnie pisze: Podaję
ci moją nową koncepcję literacką.
Wyraża się ona w tym, że coraz częściej uciekam się do krótkiego opisu rzeczywistości na kanwie dawnej formy epigramu. W wierszu definiuję w sposób poetycki jakieś określone zjawisko, które aktualnie nurtuje moją wyobraźnię. Dla tego rodzaju wiersza wymyśliłem nazwę: FILOZOFIKI TEMATYCZNE. Mają one charakter swoistego przerywnika, bo stanowią odskocznię od zasadniczych tematów, które mam na warsztacie. PTAK Zawiśnie, trzepocząc
skrzydłami nad wodą, Zanim przeistoczywszy się
w świst strzały Runie w dół, uderzając w
srebrzysty kształt, Zamajaczony w nieruchomej
toni. CIEŃ Ciepło zastygłe w plamę Po drugiej stronie rzeczy, Wypłukane warem. Kładący go między sobą A rozpalonym słońcem Jest fałszerzem światła DYSONANS Człowiek i Stwórca -
dramat losu Przeciwnych żądz w
odwiecznym wirze; Algorytm-matnia z nikłą
wiarą W triumf batalii o Niniwę.
W dzisiejszą
niedzielę w Opolu (14 listopada 2010 r. o godz.
16,30) odbędzie się w kościele pw. św. Apostołów Piotra i
Pawła Wieczór
Poetycki "pro memoriam", poświęcony zmarłym opolskim poetom.
Organizator: pisarz Marek Krassowski - prezes Klubu Związków
Twórczych w Opolu.
Wiersze recytować będą aktorzy z młodzieżowego Domu Kultury. Wystąpi
Chór
Parafii św. Piotra i Pawła pod batutą Tomasza Krzemińskiego. Uczczeni będą
poeci - nasi koledzy, którzy od nas odeszli:
Stanisław Chaciński, Stanisław Chalimoniuk, Jacek Grunwald, Marek
Jodlowski,
Jerzy Karecki, Adam Kurczyna, Andrzej Pierszkala, Wilhelm Przeczek, Jan
Pyszko,
Zbigniew Ruszel, Irena Trojanek-Szmidtowa, Karolina
Turkiewicz-Suchanowska i
Józef Trafidlo. W spektaklu wezmą udział poeci z różnych ugrupowań twórczych.
Refleksje na
żywo po obejrzeniu spektaklu: Pomyślunek,
scenariusz i wykonanie dobre - pobudzające do
naśladownictwa. Mobilizująca inspiracja. Ułożenie ekspozycji: biogram i
wiersz
na przemian, po dwóch prezentacjach przerywnik
wokalno-muzyczny, działanie na
wyobraźnię zapalonymi zniczami - twórcze i zapładniające
czarodziejstwem ognia
jakby nawiązujące do archetypu słowiańskich misteriów.
Piękny i zharmonizowany
występ młodych aktorów-recytatorów. Magiczna
atmosfera kościoła podnosząca
powagę. - Brawo Marku, twórco i reżyserze!
Zmarł nasz przyjaciel rzeźbiarz Panitz, w piątek idziemy z Harrym na pogrzeb. Podczas pogrzebu rzeźbiarza Adolfa Panitza będziemy z Harrym recytować wiersze napisane dla Niego. Był naszym przyjacielem. Ja powiem wiersz "Panitza wrota do świątyni Boga" - o spiżowych drzwiach, jakie wykuł do opolskiej katedry. Pogrzeb ma być nie lada uroczysty!
- Panitz
stworzył dla naszej katedry dzieło, które niczym
klejnot będzie trwać wieki - mówił Zygmunt Dmochowski, poeta
i przyjaciel
zmarłego artysty. Dmochowski dwa lata temu opublikował w "Indeksie",
piśmie Uniwersytetu Opolskiego, wiersz o drzwiach do świątyni - 'Adi
pomagał mi
rozszyfrować piktogramy na nich zawarte. Początkowo trudno było to
zrozumieć. Potem
odczytałem sens tego dzieła, zobaczyłem ponadczasowy korowód
chrześcijaństwa,
który podąża przez ludzkość. Napisałem o tym wiersz,
sprawiając Adiemu wielka
przyjemność - opowiadał poeta. Tyle w
tekście Gazety Wyborczej o moim pożegnaniu Adiego.
Jest także życiorys zmarłego i informacja o jego dziełach. W pogrzebie, jako przedstawiciel literatów wziąłem udział samoczwór. Byli także pisarze - Harry Duda, Małgorzata Sobolewska i Teresa Nietyksza. ![]()
Witaj, mam wiersz o starym cmentarzyku gosławickim, leżącym w mojej dzielnicy w północnym rejonie Opola, zamkniętym dla pochówku od dziesięcioleci. Tutaj chodzimy z Halinką na Zaduszki. Poświęciłem mu w tę noc zaduszną wiersz. CMENTARZYK
GOSŁAWICKI MOJE ZADUSZKI
W fastrygę brzóz
i w ażur cegieł, W kobiercu liści spadłych z
klonów, Z krzyżem pośrodku -
odkupieniem. ![]() Pełgające na
wzgórkach ognie Miłości, w otulinie ciszy - Przytulisko pamięci dla
żywych I katharsis dla zbłąkanych
dusz ![]() Per anime in pena - dialog Świętych prochów
ziemi z niebem O wybaczenie
i moje Requiem Kujawskie-na śląskim padole. ![]() Opole, 2. 11. 2010 - w noc zaduszną. artykuł
Dzisiaj rozpoczyna się międzynarodowy Najazd Poetów. Wiersze zabrzmią w ośmiu językach: niemieckim, czeskim, ukraińskim, litewskim, rosyjskim, estońskim, węgierskim i polskim.W delegacji niemieckiej będą także poeci z Budziszyna, wśród nich mój przyjaciel Beno Budar - będzie, więc dziewiąty język - poezja w języku serbsko-łużyckim. Biorę w Najeździe udział. Szerszą informację podam we wtorek po powrocie z Krakowa, gdzie misterium się kończy. Na wstępie taka refleksja. Poznałem i zaprzyjaźniłem się z warszawską aktorką Joasią Kasperską i z jej mężem Józefem Plessem z poetą z Lubeki ( potomek rodu Plessów z Pszczyny - książęcego). W ogóle siła by opowiadać, choćby o Rosjaninie prof. Andrzeju Polońskim poecie z Władywostoku, którego dziadek był Polakiem. A oto ta relacja. XXI Najazd Poetów na Zamek Piastów Śląskich w Brzegu (4-10 XI 2010) przebiegał pod patronatem marszałka woj. opolskiego - Józefa Sebesty. Biesiadę poetycką prowadził twórca Najazdu - poeta Janusz Wójcik (dyr. Departamentu Kultury).Poeci odwiedzili następujące miasta: Brzeg, Opole, Głubczyce, Głogówek, Namysłów, Kędzierzyn-Koźle, Kraków i Paczków. Wiersze recytowano w językach: polskim, czeskim, niemieckim, serbsko-łużyckim, rosyjskim, ukraińskim, litewskim i węgierskim. W Krakowie (8 XI) Najazd połączono z XXV leciem działalności Konfraterni Poetów Krakowskich. Patronat nad uroczystością sprawował kardynał Stanisław. Biesiadę poetycką w sali reprezentacyjnej Hotelu Europejskiego prowadził twórca Konfraterni - poeta Jacek Lubart- Krzysica. Wiersze zmarłych poetów czytała aktorka Anna Dymna. Ornamentykę muzyczno-wokalną przygotowali uczniowie szkół średnich z Opola i Brzegu. W Krakowie wiersze swoje czytaliśmy z nowo wydanej antologii "Ilu Przyjaciół Pozostało w wierszach" (Wyd. Kraków,120 stron, wiersze 105 poetów z kraju i z zagranicy). Imprezie nadano charakter Zaduszek Poetyckich. Na Najeździe Rosję reprezentowały dwie poetki (jedna z tytułem profesorskim) i poeta Andrzej Połoński ( prof. literatur słowiańskich, z pochodzenia Polak, wykładał okresowo we Władywostoku i we Włoszech). Z Ukrainy przybyła Maryja Tkachiwska (prof. germanistyki na uniwersytetu w Iwanofrankiwsku - Stanisławowie).Z Czech przyjechali prof. Fr. Vszeticzka i Kolarz - poeci starszego pokolenia oraz dwaj z Zaolzia, wśród nich Kazimierz Kaszper - naczelny m-nika ZWROT). Serbołużyczan reprez. dwaj poeci i poetka - na czele z Beno Budarem z Budziszyna. Z Wilna przyjechał poeta Romuald Mieczkowski - naczelny m-ka NAD WILIĄ. Węgry przysłaly trzech poetów ( Budapeszt i Szekesfeherwar). Opolszczyznę reprezentowali poeci z wielu stowarzyszeń literackich (ZLP, NKL, ŻYWI POECI, WENA, STOW> ROBOT> POETÓW, NIEZRZESZENI) - z Opola, Brzegu, Nysy, Głuchołazów, Prudnika, Namysłowa, Kędzierzyna-Kożla, Korfantowa, Niemodlina, Popielowa, Prężynki, Gostomi, Karczowa. W antologii znajdują się wiersze noblistów - Czesława Milosza i Wisławy Szymborskiej. Ciekawostki -
znane nazwiska literackie na Najeździe: Anna
Kajtochowa, Jacek Kajtoch - wiceprezes ZG ZLP, Wojciech Kawiński, Adam
Ziemianin, Józef Baran, Jan Lohmann, Julian Kawalec,
Weronika Śliwiak (córka
Tadeusza), Marta Klubowicz (aktorka), Elżbieta Zechenter-Spławińska,
Agnieszka
Safińska (malarka i tancerka), Joanna Kasperska (aktorka) i jej mąż
Józef Pless
z Lubeki (potomek książęcej rodziny z zamku z Pszczyny). Jako
szczególną ciekawostkę podaję, iż była tak wielka
frekwencja w Krakowie, że wielu Krakowian nie znalazło siedzącego
miejsca,
wśród nich jeden z senatorów. W czasie Najazdu poetom towarzyszyła wzajemna serdeczność i duża bliskość oraz na każdym kroku troska władz samorządowych w najeżdżanych przez poetów miastach! Tyle informacji Karolu z XXI MIĘDZYNARODOWEGO NAJAZDU POETÓW NA ZAMEK PIASTÓW ŚLĄSKICH w Brzegu na Opolszczyźnie.
Mój przyjaciel,
poeta
Harry Duda,
otrzymał wczoraj nagrodę Karola Miarki - fundowaną przez
marszałków woj
Śląskiego i Opolskiego. Nagrodę za służenie swojej Małej Śląskiej
Ojczyźnie.
Być może to zainspirowało Kujawiaka do wspomnienia jego Małej
Kujawskiej Ojczyzny! KAROLU
DROGI, autentyczny
mieszkańcu Ziemi Nadgoplańskiej (genealogicznie od jej zarania), w
wyniku ataku
nostalgii za moimi Kujawami napisałem wiersz imaginacyjny -
przywołujący
przeszłość kujawską. Wiersz nosi tytuł: KUJAWY KUJAWY Rozsupłać w sobie bursztyn Niech świszcze wiatr Niech rozkwieci się
przestrzeń Niech się zlecą na Deptak
Historia tej prestiżowej nagrody sięga roku 1983. Aż do 1999 przyznawało ją czterech wojewodów: bielsko-bialskiego, częstochowskiego, katowickiego i opolskiego. Potem nagrodę przyznawał tylko marszałek województwa śląskiego, a od czterech lat powrócono do tradycji, w ramach, której opolan honoruje nasz marszałek. Harry Duda, poeta, publicysta, społecznik, autor i współautor książek z pogranicza literatury i nauki, został wyróżniony m. in. za swoje wydawnictwa na temat zbrodni katyńskiej. - Choć osobiście traktuje to bardziej jak nagrodę za całokształt mojej działalności - podkreśla. - Nie dość, że znalazłem się w zacnym gronie, to na dodatek ta nagroda jest dla mnie także wyrazem swoistej akceptacji. Zwyczajowo laur ten trafia przecież do ludzi rodem ze Śląska, ja natomiast, choć spędziłem tu sporo życia i kocham Śląsk, to uważam się za przybysza - przyznaje Duda. Harry Duda uczestniczył w dwóch plenerach poetyckich w Radziejowie, zorganizowanych przez niezapomnianego Kujawiaka - Janka Kalafusa!![]() Rozwinąłem treść pierwszej
zwrotki " Czwartego Listu do
Żernickiego". Wiersz nosi tytuł "Turbulencje". Ma nalot
turpistyczny, ale w ostatniej zwrotce pojawia się nadzieja. TURBULENCJE Rozlewisko losu-życie: pętle chwil ławice nerwic delty muliste bez ujść
mitralność sił i szaleństwo myślenia podmywające mózg echo i mity z czego bierze się moc generująca trwanie Nieskończoność skończoności Opole 21 października 2010 r.
Nasze
biblioteki są w trakcie
przygotowania do kolejnej Opolskiej Jesieni Literackiej to będzie
interesujące
pewnie kolejne spotkania, ale głównie uhonorowanie tych
kolegów, których
poprzednio nie uhonorowano. O tym napisze niedługo po
spotkaniach.
Tak
pisze Zygmunt Dmochowski. A oto wiersz : Dmochowski Zygmunt ŚWIĘTOKRADCY
Prześmiewcom Krzyża z Krakowskiego Przedmieścia Choć jest nadzieją i
cierpieniem, Jednością wiary - jej opoką, Jest także sfinksem - wirem
znaczeń, Generującym blask i cienie: Świętość, rebelię,
żółć i kamień. Ci, co spojenia Jego żyzne Chcą opleść sykiem żrącym
żmii, Nigdy nie zstąpią do Kanaan, Ziemi Zbawienia - apage,
amen. Opole, 13. 10. 2010 r.
Kolejna
inicjatywa twórcza studentów Uniwersytetu
Opolskiego - wariacji asocjacyjno-artystycznej na temat wybranych
utworów
opolskich poetów. „W
piątek, 8 października, w Bibliotece Wojewódzkiej w Opolu
odbędzie się spektakl poświęcony poezji. Studenci przedstawią drugą z
kolei
animację inspirowaną naszymi wierszami. Pierwsza animacja miała miejsce
23 maja
2009 roku. Z tej okazji wydano wtedy płytę "STUDENCI POETOM". Druga,
piątkowa animacja, także znajdzie podobną plastyczno-muzyczną oprawę. W
piątkowym spektaklu bierze udział mój wiersz "W miasteczku
Bełz". Bliższe
oświetlenie spotkania przedstawię w sobotę, min. podam nazwiska
poetów, których
wiersze zainspirowały studentów. Wczoraj wieczorem miałem także telefon z Krakowa, że mój wiersz (drukowałeś go) pt. "W POSZUKIWANIU SZYMONA Z CYRENY" wchodzi do antologii wierszy zadusznych, która ukaże się w pocz. listopada. W antologii tej zamieści także swój wiersz Wisława Szymborska. A oto
zapowiadana relacja : W piątek, 8
października, w Bibliotece Wojewódzkiej w Opolu
odbył się spektakl poświęcony poezji. Studenci przedstawili drugą z
kolei
animację inspirowaną naszymi wierszami. Pierwsza animacja miała miejsce
23 maja
2009 roku. Z tej okazji wydano wtedy płytę “STUDENCI
POETOM”. Druga, piątkowa
animacja, także znajdzie podobną plastyczno-muzyczną oprawę. W
piątkowym
spektaklu wziął udział mój wiersz pisze Zygmunt
Dmochowski “W miasteczku Bełz”. A oto relacja z
II prezentacji animacji do wierszy opolskich
poetów
Po projekcji filmu animacyjnego uczestnicy dzielili się swoimi spostrzeżeniami, W zabranym głosie min. powiedziałem: - Wiersz, jako kawałek świata stworzonego przez poetę jest zawsze nośnikiem określonego przesłania. Zawiera momenty ruchu myśli, która ma swój kształt, barwę i znaczenie. Czy jako autor wiersza "W miasteczku Bełz" jestem zadowolony z jego animacji, dokonanej przez studentkę Dorotę Piechnik? Odpowiadam: Animacja była udana, ponieważ twórczyni jej ograniczyła do minimum abstrakcję na rzecz realistycznych środków przekazu. Plastyczka przez ruch, barwę i dźwięk uplastyczniła moją intencję - potępienie barbarzyństwa hitlerowskiego, dokonanego na pięknym organizmie kultury żydowskiej. ![]() W czasie projekcji wiersze recytował aktor Wiesław Sierpiński z Teatru Ziemi Opolskiej.
W
MIASTECZKU BEŁZ Pamięci Bronki i Arona
Elenbergów Cynamonowy uśmiech,
Cynamonowe kramy, Cynamonowa zamieć,
3
sierpnia 2010 r. ![]()
Dzisiaj
miałem spotkanie z młodzieżą gimnazjalną w Ścinawie Małej w powiecie
Nysa. A oto refleksje z tego spotkania.
Odbyło sie dwudniowe wyjazdowe zebranie Opolskiego Oddziału ZLP
Sesja
wyjazdowa Literatów Opolskich. W dniach 21 i 22
września 2010 roku pisarze z Opolskiego
Oddziału Literatów Polskich byli gośćmi Muzeum
Jeńców Wojennych w Łambinowicach
– Lamsdorfie oraz Biblioteki Miejskiej i Wydziału Kultury i
Sportu Urzędu Miejskiego
w Korfantowie. W Muzeum przy
współudziale dr
Violetty Rezler – Wasielewskiej
– dyrektora Centralnego Muzeum wysłuchali cykl traumatycznych
prelekcji o życiu
obozowym. Obejrzeli wystawę realiów obozowego życia, wzięli
udział w dyskusji
poświęconej więzionym żołnierzom – pisarzom, złożyli kwiaty
pod Pomnikiem Ofiar
niemieckiego okrucieństwa. Jeszcze tego
dnia, po południu, wyjechali do Korfantowa gdzie
odbyło się zebranie plenarne Opolskiego Oddziału ZLP pod przewodnictwem
prezesa Mariana
Buchowskiego ( autor kultowej książki – Bestseleru
„Stachura”). W obradach
położono akcent na konieczność nasilenia
działalności integracyjno-środowiskowej, utworzenia koła młodych
pisarzy,
wzmocnienia kontaktów w różnych środowiskach
przez organizację spotkań autorskich,
reaktywowanie własnej działalności wydawniczej, ożywienie
współpracy z prasą,
radiem i telewizją. Po zebraniu
wieczorem odbyło się spotkanie integracyjne przy
ognisku z ludźmi kultury Korfantowa. Następnego dnia,
22 września miały miejsce spotkania
autorskie pisarzy z młodzieżą szkół powiatu Nysa : Mariana Buchowskiego
w Gimnazjum w Korfantowie Opole,2010.9.24 |
|
Nic nad to Panie Żernicki List jedenasty do nieba
Antycypując
swój epilog,
Przywdziewam
chiton i pozę Charona,
Ale
Ty powiedziesz w dale,
Ty
jesteś sternikiem i sędzią w zborze -
Wędrowcze
w Jednym Sandale,
Co
był Ci się wysmyknął kiedyś
Jako
jemu na drodze po runo
Przed
dworcem chytrego Peliasa,
Gdy Herę przenosił przez fale.
Już
widać łódż - wyłania się z toni
Rozwartego
jak Rodos balkonu,
Majaczy
Leta w oddali smugą,
Krwawi
kryształ czerwiem pelargonii,
Skrzypią
maszty w kolebach powrozów.
Przed ostatnią jest Jazon podróżą.
Opole, 1 września 2010 r. ==================================== Od Zygmunta! Dziękuję za opublikowanie wiersza do Żernickiego. Cały cykl ukaże się w mojej kolejnej książce poetyckiej. Postaram się, żeby w posłowiu wspomniano, że cykl drukowałeś w Wiadomościach Włocławskich
STYGNĄCE KAMIENIE – najnowszy wiersz Zygmunta Dmochowskiego Wiersz-refleksja o ludziach-entuzjastach, którzy zostali wypaleni przez życie. ale którzy to życie afirmują aż do pęknięcia światła.
STYGNĄCE KAMIENIE ( te przez Boga rzucane na szaniec )
Łapczywie wypatrują aniołów Rozjaśniających ciemności; Łapczywie poszukują dotyku, Który serdecznie parzy; Łapczywie tulą sie do róży Rozniecającej ciepło. Stygnące kamienie chłoną życie, Nim zamilknie światło. Opole, 4 sierpnia 2010
Zygmunt ma bogate curriculum vitae. A jak je podsumowuje w wierszu. Tak na ten temat pisze: „Podyktuję ci krótki, refleksyjny wiersz - rekapitulujący z grubsza moje curriculum vitae.”
RESUME ============================ Słyszałem milczenie - całe było w krzyku Smakowałem pustkę choć pełnią ją zwali Widziałem aniołów którzy przeciw byli Dotykałem bytów które nie istniały Szedłem po dnie światła by czuć wierchów poryw Zawierzyłem kwiatom - pieściłem kamienie Nikt byłem i wszystko - człowiek, laufer Boży ============================= Opole, 30 lipca 2010
Dziś w
korespondencji na Gadu-Gadu Zygmunt Dmochowski tak
piszę. Mam nowy wiersz.
Żeby był dostępny dla adresata, dobrze by było, żeby pojawił się w
wiadomościach
kulturalnych Włocławka. Wiersz nosi tytuł "Ucieczka z kina Wolność".
Napisałem
go dla bliskiej mi Urszuli Makowskiej z Instytutu Sztuki PAN w
Warszawie. Córki
moich przyjaciół ze studiów polonistycznych.
Ojciec jej, Stanisław Makowski,
był znawcą literatury romantyzmu. Kierował Katedrą Literatury okresu
Romantyzmu
na UW. Urszula pracuje
w
Zespole Słownika Artystów Polskich Polskiej Akademii Nauk.
Widzimy ją w
Wielkiej Grze w roli eksperta sztuki.
A oto ten wiersz : UCIECZKA
Z KINA WOLNOŚĆ Urszuli Makowskiej - córce moich Przyjaciół, Zosi i Staszka.
Zamknąć w sobie przestrzeń: wędrujące niebo słońce i powietrze i melodię ziemi
Zamknąć w sobie przestrzeń z żarem i pamięcią z dotykiem i szeptem i naręczem blasków
Zamknąć w sobie przestrzeń w krzyku i milczeniu z zaraniem i zmierzchem z legendą warstw czasu
- Uciec od przestrzeni z zatoką i wirem gdzie był runął Ikar
Opole 11 lipca 2010
vide:
artykuł
Dziś Zygmunt tak to mnie pisze. „O 9 tej wyjeżdżamy z młodymi pod Pradziada w Czechach.” Kilka słów o tym. Pradziad (czes. Praděd, niem. Altvater) – 1491 m n.p.m. (podawane są też inne wysokości 1492 oraz 1493 m n.p.m.) – najwyższy szczyt w paśmie górskim Jesioniki (Czechy). Najwyższy szczyt Moraw i Śląska Czeskiego (i całego Górnego Śląska), a zarazem najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich oraz 6. co do wysokości w całych Sudetach. Na wierzchołku panują surowe warunki klimatyczne (średnia temperatura nie przekracza 1 °C, wieją bardzo silne wiatry, głównie z kierunku północno-zachodniego).Na szczycie i w jego otoczeniu znajduje się Rezerwat Przyrody Pradziad powstały w 1991 roku z połączenia 6 odrębnych rezerwatów: Petrovy kameny, Velká kotlina, Malá kotlina, Vrchol Pradědu, Divoký Důl. Ochronie podlega roślinność alpejska i tundrowa oraz prastary drzewostan świerkowy. Po powrocie wieczorem podyktuję ci mój nowy
wiersz A oto ten wiersz ================= NA WYDECHU
MYŚLI ========================== Na drzewie czasu, które na przemian =========================== Wszystko, niczym Twoja
"spełniona pewność" ============================== Opole, 1 lipca 2010 r. ![]()
Przed godziną wyjąłem ze skrzynki pokaźny tom 180 stronicowy. Jest to egz. pisma Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich noszący tytuł - "Literat Krakowski". A w nim w rozdziale "Krytyka" odnalazłem esej poświęcony mojej twórczości pt. "Żywe znaki Zygmunta Dmochowskiego" (S. 160-164). autorstwa pisarki Anny Kajtochowej. Powiem, że wzruszyła mnie pamięć krakowskich Przyjaciół.Tom jest obszerny, zawiera rozdziały : - Poezja, Twórczość Kola Młodych ZLP, Proza, Słuchowisko radiowe, Wspomnienia, Eseje - krytyka literacka,, Wywiady.Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków.Esej o mnie nosi tytuł "Sąsiedzi - Żywe znaki - Zygmunta Dmochowskiego".Ten tytuł świadczy o tym, jak bliscy są Opolanie Krakusom.
Co to jest Literat Krakowski. Jest to pismo Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Ukazał się w 2008 r. Redaktorami tomu pierwszego są Barbara i Szczęsny Wrońscy. Okładka i wnętrze zeszytu zaopatrzono w fotografie wykonane przez Joannę Bąk. Pierwszy numer otwiera artykuł Szczęsnego Wrońskiego pt. Powrót z niebytu. Autor przedstawił w nim genezę Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, a także bieżące wiadomości na temat tej organizacji. O samym czasopiśmie Sz. Wroński wypowiedział się w następujących słowach: "Teraz na Państwa oczach debiutujemy nowym wydawnictwem, nieregularnikiem literackim (...). Chcielibyśmy by stał się on synonimem dobrej jakości artystycznej i twórczego myślenia o sztuce". Zawartość Literata Krakowskiego składa się z dwóch części zatytułowanych Publicystyka i Proza. W pierwszej czytelnik znajdzie teksty o wierszach Zbigniewa Herberta (Justyna Gorzkowicz: Słów kilka na marginesie wierszy...), współczesnej poezji polskiej (Waldemar Kania: Co z tą poezją?) czy o Antonim Euzebiuszu Balickim, literacie i teatrologu (tekst Marcina Kani). Druga część poświęcona została twórczości Juliana Kawalca (Co było najpierw), Joachima Neandera (Niszczyciel), Andrzeja Grabowskiego (Funia, Kicia i cała reszta) i wielu innych autorów. żródło: http://www.lib.uni.lodz.pl/bibula/bibula31/bibula31.html
W
sobotę 12.06.2010 r. w godz. od
14.30 do 22.00 na terenie zabytkowej warzelni soli przy ul. Solnej w
Ciechocinku odbyła się impreza plenerowa pod nazwą "Łączy nas Wisła -
Święto Soli", której organizatorem były: Przedsiębiorstwo
Uzdrowisko
Ciechocinek S.A., Urząd Miasta Ciechocinka i Towarzystwo
Przyjaciół
Ciechocinka. Literatura i
sztuka solą życia. Spotkania artystyczne i
literackie były w Amazonce.
W
ramach Przedsiębiorstwa
"Uzdrowisko Ciechocinek" S.A. funkcjonuje zabytkowa warzelnia soli,
w której w sposób niezmienny od przeszło
170 lat wytwarza się sól
spożywczą oraz jej pochodne tj. Ciechociński Szlam leczniczy i Ług
leczniczy . Wraz
z tężniami stanowi ona wyjątkowy na skalę światową zespół
obiektów zabytkowych,
które można zwiedzać, zapoznając się z ich historią i
specyfiką. W
niewykorzystywanej do produkcji soli części warzelni zorganizowano
muzeum, w
którym swoje miejsce znalazły eksponaty związane nie tylko z
warzelnictwem, ale
również będące świadectwem powstania i rozwoju działalności
uzdrowiskowej w
Ciechocinku. Ekspozycja jest stale wzbogacana. Na szczególną
uwagę zasługują
misternie odrestaurowane aparaty do gimnastyki leczniczej Wilhelma
Zandera. Odwiedzenie
Zabytkowej Warzelni Soli jest doskonałym punktem mogącym uatrakcyjnić
pobyt
w Ciechocinku. Od tężni, będących obowiązkowym punktem
wycieczek do
Ciechocinka, dzieli ją tylko odległość 1300 m, którą można
pokonać częścią
traktu solnego biegnącego po wale przeciwpowodziowym. Dziś
tak o tym Zygmunt do mnie pisze. Sceneria w przedwiecznej
warzelni soli, gdzie odbyła się
uroczystość "Łączy nas Wisła i Sól" - była wspaniała.
Przedstawiono
mnie publiczności, mówiłem wiersze kujawskie. Siedziałem w
gronie kilku prof.
ASP, którzy mieli wernisaż. Wśród nich był
mój kolega z młodości Wiesiek Dembski.
Przypomnieliśmy sobie naszych dziadków, którzy
się przyjaźnili. Pobyt był
kontaktowy. W Radziejowie byliśmy wczesnym przed południem na grobach. Jedyny kontakt miałem z córką Prusinowskiego Anią w aptece. Bardzo miłe spotkanie. W niedzielę spotkanie z faroszem-kanonikiem Tadziem Szparagą. Wtorek w Toruniu u Waszaków i na Starówce – przywieźli i odwieźli. Następnie wizyta Halinki Złotnickiej i cały szereg innych kontaktów - min. Pietrzykowska, Nocna, Drobniewska , Żernicka, Stawecki. artykuł
|
|
Dziś Zygmunt Dmochowski przesłał mi nową książkę Katarzyny Rodziewicz poetycką z jego posłowiem . Książka ukazała się w wydawnictwie krakowskim. Posłowie nosi tytuł: – PISZĄCA SIEBIE JAK SIĘ PISZE IKONĘ - Tytuł zbioru też jest jego – PISANE SOBĄ.
|
|
W dniu 25 maja
br. Zygmunt
Dmochowski uczestniczył w spotkaniu na temat opolskiego
środowiska
literackiego, zorganizowanego przez Wojewódzką Bibliotekę
Publiczną w Opolu
(prasa, radio, telewizja). Obecni byli
przedstawiciele wszystkich stowarzyszeń literackich poza grupą "poeci
osobni" - już w nazwie tej grupy kryje się separatyzm).Dziś
relacjonując to spotkanie tak do mnie pisze. Podaję ci fragmenty mojego wystąpienia - zacząłem od pytania: Czy środowisko Opola to tylko twórcy, czy może twórcy i instytucje, które te osoby wspierają? Mieszkam w Opolu już kilka dziesięcioleci i wciąż nie mogę doczekać się, jeśli nie integracji osób związanych z literaturą, to przynajmniej wzajemnej przychylności tej zbiorowości twórczej. Przychylności, która pozwoliłaby nie tylko zajmować się własnymi literackimi inicjatywami i kreować samych siebie - ale także dostrzegać i wspierać inicjatywy innych.Dostrzega się wysiłki przełamywania tego eklektycznego, smutnego zjawiska. Należą do nich - aktywizacja działalności integracyjnej ludzi pióra ze strony bibliotek opolskich - wojewódzkiej i Miejskiej,- coroczny zlot pisarzy na Najeździe Poetów na Zamek w Brzegu oraz uczestnictwo opolskich twórców w imprezach poetyckich organizowanych przez Krakowską Konfraternię Poetów w Krakowie. Nie dostrzega się natomiast wzajemnego przenikania się różnych nurtów twórczych, programów stowarzyszeń twórczych oraz stymulowania takiego działania przez autorytety kulturotwórcze Opola. Poza
miesięcznikiem "Ulotna przestrzeń" wychodzącym
w Wołczynie redagowanym przez poetkę Lidię Węglarz, który
drukuje i recenzuje nasze
wiersze - nie ma publikatora- platformy w Opolu, gdzie każdy
twórca mógłby przedkładać
pod dyskusję swoje myśli programowe i artystyczne. Więc, jeżeli mam
przyjąć istnienie środowiska literackiego
Opola - to jego słabość widzę w tym, jak bardzo jest ono
zdezintegrowane. |
|
Za oknem deszczowa pogoda nic nie widać wśród padających kropel majowego deszczu . Taka pogoda nastraja aby zwrócić uwagę na zjawiska przyrody jakie nas otaczają. Myślę, że warto sięgnąć do wiersza Zygmunta Dmochowskiego . Zygmunt tak pisze " Ten wiersz jest mi bardzo bliski - rejestruje moje chłopięce lata, kiedy podglądałem czarodziejstwo przyrody na dziadkowych Wylkowyjach w Ciechocinku."
KUJAWSKIE
TROPY
MOJEGO
DZIECIŃSTWA
Mgłę rozgarniam
czasu.
Magię wierzb chłonę - madonn kujawskich pochylonych nad strugą w zadumie
Śmignie zimorodek plusk roznieci: srebrem rozdzwonią się płocie
Słońce lot swój zniży i rozmnoży cienie
Na przełaju - kozioł zza firanek owsa wychyli się czujnie
Przemknie się wśród trzcin szczeć jenota płowa
Pójdźka w zmierzchu krzyknie ku przestrodze
W pokot zdrożone zlegną południce
Brzozy bielą wybuchną
Wiersz składa
się z obrazów
przedstawiających zjawiska przyrody zaobserwowane przez Zygmunta ( w
dzieciństwie) w czasie trwania jednego dnia. Każdy obraz jest ogniwem
wydarzeń,
które zaistniały od brzasku do zmierzchu. Zatem wiersz
składa się z obrazów
impresjonistycznych, następujących po sobie w ciągu jednego dnia.
Dziś tak Zygmunt Dmochowski do mnie pisze. Dotarła do mnie przed dwiema godzinami antologia "Smyczkiem i słowem". Wydawnictwo Oficyna Konfraterni Poetów, Kraków. 2010. Jest w niej mój wiersz pt. "Magia skrzypiec i kolorów". MAGIA SKRZYPIEC I KOLORÓW
Rubin mi podaj - blysk wyrżnięty W rozecie krwistej, niech go spełnię I od czerwieni się zatoczę! Niech będzie tętna w żyłach wrzeniem, Podboju ogniem, skrą pragnienia I namiętności rozbożeniem, Niech mnie porazi, niech mnie zetli.
Skrzypce mi podaj - dźwięku drżenie, W którym ambrozji płonie nektar, Katarakt rzecznych potarganie I Bałtów szumi morski wiatr.
Szmaragd mi podaj - war młodości, Fausta tragiczne opętanie, Żebym się z czasu mógł wyczerwić
Gdy z liści zieleń szczęścia spiję, Może jak Feniks się odrodzę - W szmaragdzie, skrzypcach i rubinie.
Zygmunt
Dmochowski MITOLOGIA SORENA KIERKEGAARDA Wejść w ciebie - To jakby zanurzyć się w otchłań oceanu, W niezmierzoną głębię, w sztorm i wicher, W szalejące żywioły - z bojaźnią i drżeniem. Wejść w ciebie - To jakby poszarpanym zboczem fiordu Stoczyć się lawiną na skaliste piargi I w traumie wyczekiwać zbawczej remisji Dla obolałego ciała i ducha, By w zamęcie człowieczej poniewierki Przekląć potwora - nieczułego Boga, Który stworzył piekło na ziemi - życie. Wejść w ciebie - To przewlec się przez okrutny czas, Jak Dostojewski, z wiarą w niewiarę, Że Bóg jest Bogiem nieskończonej miłości I że sens naszego istnienia można ująć W formuły ludzkiego intelektu - Jak za przyczyną Hegla rzeczono. Wejść w ciebie można tylko przez ciebie, Sorenie Kierkegaardzie - człowieku Nieskończonej doczesności i wieczności, Sokratesie Północy - syntezo bytu. ![]() Opole 2 maja 2010 r. ================================================================= I taka refleksja: Wiersz
poświęcony wielkiemu
myślicielowi duńskiemu. Kierkegaarda”. Bardzo łubie
komentować filozofów. Ale
tego typu wiersze trudno percepewać każdemu, kto nie zna
poglądów mędrca.
Kierkegaard od dawna mnie fascynował, zwłaszcza jego życie osobiste,
które
niewątpliwie intryguje. Wiersz jest świeży. Muszę jeszcze zajrzeć do
Hegla, z
którego niektórymi sądami Kierkegaard sie nie
zgadzał. Zgadzał się natomiast z
Dostojewskim – obaj przeklinali potwora –
nieczułego Boga, który stworzył
piekło życia. Widzisz, jakie to wszystko jest pragmatyczne. Poglądy
powiązane w
łańcuch przyczyn i skutków. Żeby zrozumieć jednego filozofa,
trzeba sięgać do
innych. Z bojaźnią i drżeniem analizował zjawiska. Sam zdawał się być
syntezą
bytu. Jednakże tylko ci myśliciele mnie interesują, którzy
byli Potarganymi
Aniołami.”
Wczoraj Katarzyna Rodziewicz przysłała mi swoją nową książkę poetycką z moim posłowiem, ukazała się w wydawnictwie krakowskim. Posłowie nosi tytuł: - PISZĄCA SIEBIE JAK SIĘ PISZE IKONĘ - Tytuł zbioru też jest mój - PISANE SOBĄ.
Źródło:
Trybuna Opolska 2010.4.26 Dzisiejsza
TRYBUNA OPOLSKA informuje: Dla
mnie poezja to malowanie świata
wyobraźnią - Mówi Zygmunt Dmochowski WIERSZEM
O MIEŚCIE W sobotę został
rozstrzygnięty konkurs na wiersz o naszym
mieście. Wzięło w nim udział 20 opolskich poetów. Mieszkańcy
wybrali najlepszy.
Zwyciężył wiersz Zygmunta Dmochowskiego
MOJE MIASTO OPOLE. - MAM DWIE OJCZYZNY - mówi poeta. - Jedną są KUJAWY, skąd pochodzę, drugą OPOLSZCZYZNA. Obu poświęciłem wiele wierszy. Dla mnie poezja to malowanie świata wyobraźnią. Zygmunt Dmochowski jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Jako poeta zadebiutował w 1952 roku w studenckiej gazecie.
NAGRODZONY
WIERSZ MOJE
MIASTO OPOLE
Lubię
przed Ratuszem na opolskim Rynku Lubię
nad sadzawką przy Piastowskiej Wieży Lubię
przy Młynówce spowiadać się domom, A
tak zdefiniował pojecie „MOJA MAŁA OJCZYZNA „kiedyś
w naszej rozmowie. Cytuję
za Zygmuntem: „JAK ROZUMIEM POJĘCIE - MOJA MAŁA OJCZYZNA dla mnie pojęcie Małej Ojczyzny wiąże się ściśle z miejscem mojego dzieciństwa, z zakorzenieniem w tym miejscu i z pierwszą pamięcią o nim. Człowiek rodzi się w jednym miejscu, chociaż potem w wielu miejscach żyje. I to pierwsze, jedyne miejsce z nim związane pojmuję jako Mała Ohttp://wloclawskie24.pl/articles/8912-podroz-z-opola-na-ukraine-poszukiwanie-mitu-zygmunta-dmochowskiegojczyzna. Dla Ślązaków, wśród których żyję, jest ona Heimatem bądź ojcowiną. Moja Mała Ojczyzna to: najpierw kujawska dolina Wisły z Ciechocinkiem, w którym się urodziłem i wychowałem; potem całe Kujawy Białe (piaszczyste) z Nieszawą, Włocławkiem i Kowalem; następnie Kujawy Czarne (pszenno-buraczane) z Radziejowem, Brześciem, Płowcami i Kruszwicą; wreszcie Kujawy Nadnoteckie z Inowrocławiem, Żninem i Pakością.” Jeszcze
raz gratulacje dla Zygmunta. |
Na początku maja podyktuję ci ósmy list do Żernickiego - adresowany do nieba oraz jeszcze w maju - list dziewiąty, najistotniejszy,
bo
mówię o sprawach dotyczących wizerunku jego programu
ideowo-artystycznego i
rozprawiam się z jego krytykami-zoilami, którzy poetę
podgryzają.
|
10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:56 samolot prezydencki rozbił się w okolicach Smoleńska zginęli wszyscy na pokładzie - 96 osób w tym para prezydencka Lech i Maria Kaczyńscy
Żadne słowa nie wystarczą, którymi można by opisać to co stało się na lotnisku wojskowym pod Smoleńskiem. W zaledwie kilka minut, Rzeczpospolita Polska straciła kwiat swojego narodu. Po raz kolejny ziemia katyńska okazała się niełaskawą dla polskiego rycerstwa. Tragedia jaka miała miejsce zainspirowała Zygmunta Dmochowskiego do napisania wiersza - "Psalm goryczy" , o katastrofie i jest to wiersz trudny dla Boga! PSALM GORYCZY
Zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem
Dziękujemy Ci za dobro - Panie, Które dla nas czynisz W swojej Boskiej łaskawości.
Lecz jaką miarą zmierzyć mamy zło, Do którego dopuściłeś w Rosji - Na okrutnej dla Polaków ziemi Pod Krzyżami Katynia?
Jeżeli Tobie zawdzięczamy wszystko - Bo wszystko staje się za Twoją wiedzą, Czyż za to, co jest dla nas plagą, Czyż za to, co jest dla nas nieszczęściem, Czyż za to, co jest dla nas cierpieniem - Możemy Ciebie, Panie, zganić? Zaiste - powiedz nam, czy naprawdę Godne to i sprawiedliwe, Słuszne i zbawienne - dla człowieka?
Opole 13 kwietnia 2010 r. I taka refleksja CZEMU BÓG ŁASKAWY TAK CIĘŻKO POKARAŁ NARÓD POLSKI. OGROMNA TRAGEDIA DZIESIĄTEK RODZIN, ICH PRZYJACIÓŁ I ZNAJOMYCH.OGROMNA TRAGEDIA CAŁEGO NARODU POLSKIGO. CZEŚĆ ICH PAMIĘCI Karol Szmagalski Halina pisze mądre wiersze. Ten wiersz przed chwilą rzuciła na papier - jest związany z traumą, która nas dopadła po katastrofie w Smoleńsku. HALINA KĘPSKA-DMOCHOWSKA I CO DALEJ ? Otulmy się ciszą - niech trwa Słowa nie wyrażą bezgranicznego bólu Otulmy sie ramionami by nikt kto żywy nie pozostał poza nimi Otulmy się serdecznością by stłumić żal i być Otulmy się miłością by nikt nie odchodził z poczuciem braku ciepła Zatrzymajmy się, pomyślmy - warto bo choć nieraz zgody brak żyć trzeba Opole - 13 kwietnia 2010 . |
|
DO PANI ALEKSANDRY SAS WISŁOCKIEJ - USKRZYDLONEJ KUJAWSKIEJ POETKI. Każdy tomik jest osobnym światem
twórcy - w Galaktyce Poezji. Pani "Powroty" poszerzają ten
uduchowiony obszar magicznego Słowa o nową metaforyczną przestrzeń,
która jest
Pani wyłączną własnością. Myślę, że Pani trans poetycki będzie
trwać długo, ponieważ ma pobudzenie w malarstwie. Oba te światy (Słowa
i
Koloru) wzajemnie się dopełniają. Wielu poetów "uprawiało"
malarstwo. Dziękuję
za tomik i dedykowane wiersze- Niech Pani podąża za swoimi poetyckimi
wizjami i
maluje świat w pastelelowych , słonecznych barwach. Zygmunt Dmochowski Opole 7 kwietnia 2010
r.
SOLANGE
Agnieszce Tomczyszyn-Harasymowicz poetce spod Góry Chrobrego Kobieta z aleksandryjskich waz, Wkołysana w paryski błękit, Z rurkami włosów z hebanu Muskającymi jej piękną twarz. W profilu - krew w żyłach wrząca Fryne, Dłonie - alabastrowe origani. Rozkruszająca na ścieżce blask, Po której w Nohant z gracją stąpa. Nabożnie zazdrosna o Frycka Wypuszcza ze smyczy cienie Na damy adorujące Mistrza, Także na własną matkę - George Sand. Opole 2 kwietnia 2010 Jest
to wiersz o córce George Sand
, młodziutkiej Solang, która
kochała się w Chopenie, mężczyźnie swojej matki. Podobno ze
wzajemnością. Ot,
taki filigran poetycki zadedykowany Polce - mojej koleżance z
Głuchołaz, bardzo
do Solang podobnej.
Autorce bardzo
pięknych, o głębokim dnie, wierszy. Od miesięcy Agnieszka czeka na ten
wiersz,
a on dopiero dzisiaj do mnie przyszedł. To pośrednio opis jej postaci.
Jednakże
nikt z nas nie wiedział, jaki to będzie wiersz - nawet autor. CZARODZIEJKI Halince Złotnickiej
W chramie pod gwiazdami Gaździna pszeniczna - Westa złotobłoga, Nadgoplańska Pani.
Dziewczę od aniołów Spod fary na zboczu W Avignon Na Górce, Gdzie rozkwitła Róża - Kwiat mojego losu.
Opole, 30.marca 2010 |
W ZAHRADCE BOTANICKIEJ U VERY MICHALKOWEJ W JESENIKU Przestrzeń barw i dźwięków światła i pejzażu - kalejdoskop tchnień pełnych słońca i nadziei jak sąsieki brzemienne Magia lauby i wzgórka georginie i jaśmin brzaski w ogniu i tęcze - świat w rozbłysku baśni Rozkołysane myśli rozkołysany księżyc rozkołysane niebo rozkołysane sny
Jesenik 21 marca 2010 r. Wczoraj w Jesenniku było
słonecznie i ciepło. Zatrzymaliśmy
się, jak zwykle u zaprzyjaźnionej Czeszki - Very, do której
wpadamy na
sobotnio-niedzielny wypoczynek. Ma piękny dom z jeszcze piękniejszym
ogrodem. Bardzo,
atmosferę oddaje wiersz, który wczoraj dla Very napisałem i
wpisałem na pamiątkę
do książki "Trzy poematy". Chciałbym, żeby dla niej zaistniał na
naszym portalu. Vera jest dobra, życzliwa i piękna, Jest już po
pięćdziesiątce,
a wygląda jak Maryna Vlady. ŻYCIE Trawienie
przestrzeni i czasu, Przez zwrotniki
Koziorożca i Raka,
Opole nad ranem 17 marca 2010 ŚWIAT Z INNEJ BAJKI
Żurawie nie wypłyną już na
niebo
Górka rozsypała się jak domek z kart; Dziewięćsił znad Tążyny skamieniał; Spłonęły Potargane Anioły; Zapodziały się gdzieś kapliczki Pierwszych uniesień - przyczółki wiary; Ktoś odjechał ostatnim powozem; Wszystko umarło - oprócz łzy, co pali.
Zatrzaśnij za sobą czas - człowieku! Opole, 14 marca 2010 r. I taka refleksja. MONOLOG Łowić za pazuchę Wskrzesić ludzki dialog, Zdobiący świat płócien Hieronima Boscha. Wyżąć z nieba błękit, Niech spłynie na ziemię W pastelach Gauguin'a. Zrozumieć krzyk liści, Co płoną na drzewach W turbulencji zmierzchu. Wyzwolić swą duszę Spod ciężaru cienia. Opole, 11 marca 2010 r. ![]() MOJE
LOGO KUJAWSKIE Szaleństwo kolorów Zastygłe w źrenicach, Jak słońce Van Gogha
Szmaragd u burt Wisły, Zegar w burzy kwiatów, Galeria "Eliana", Tężni słona spowiedź. Kursal i Warzelnie, Deptak, Grzyb, Miłorząb; W skrach czasu - jak żywe Białe Domy moje. Opole, 17 lutego 2010 Taka krótka refleksja, która pojawiła się, zapewnie, na kanwie częstych powrotów myślą na nasze Kujawy. |

"KORYFEUSZKI
KULTURY"
Moje
Słowo o pracy Miejskiej
Biblioteki Publicznej w Opolu wypowiedziane 3 grudnia 2009 roku podczas
Opolskiej Jesieni Literackiej.
Działalność
Biblioteki, obok roli Instytucji corocznego Międzynarodowego Najazdu
Poetów Na
Zamek Piastowski w Brzegu - należy do najważniejszych
czynników
kulturotwórczych w Opolu.
Biblioteka
Miejska integruje poetów różnej orientacji i
proweniencji artystycznej.
Dzięki
spotkaniom autorskim oraz innym wielorakim formom działania
(publicystycznym i
wystawienniczym) Opolanie informowani są o dorobku artystycznym
opolskich
twórców.
Organizowane przez Bibliotekę Jubileusze dają wyobrażenie zgromadzonemu audytorium o drodze twórczej pisarza.
W imieniu pisarzy opolskich dziękuję Paniom
- Elżbiecie KAMPIE, Danucie Łuczak i Katarzynie Pawluk - KORYFEUSZKOM KULTURY
za pełną poświęcenia pracę kulturotwórczą.

Wczoraj dostałem egzemplarz "Art Punkt - Opolski kwartał Sztuki" z Artykułem Małgosi Sobolewskiej
"Dwanaście literackich przystanków w jesiennym krajobrazie Opola".
Dwunasty przystanek jest poświęcony mojemu spotkaniu poświęconemu "Trzem poematom" (Nr 4 - styczeń 2010).
Spotkanie
na temat "Trzech
Poematów" będę miał przy wsparciu "Dziejby" w Bibliotece
Wojewódzkiej.


W dniu 30 stycznia 2010 roku w atelier B. Polnara w Opolu odbyło się spotkanie z Zygmuntem Dmochowskim niebawem jego refleksje z tego spotkania.
Spotkanie było udane. Zespół " Dziejba " - rewelacja. Widziało się chram na Lednicy i misterium w nim starosłowiańskie: taniec rytualny w noc świętojańską i śpiew w rytmie bębnów. Czekam na serwis zdjęć, który ma się ukazać na BP-atelier.com oraz na komentarz. Czekam także na pojawienie się pięknej zapowiedzi, którą puszczano w radio przed spotkaniem."Dziejba" zapowiedziała, że poemat "Z księgi pogan" opracuje wokalno-muzycznie.
=========================================================
ogólnopolski portal vide artykuł

Działalność zespołu "Dziejba" pozwala na bezpośredni kontakt ze sztuką, która oddziałuje na sferę emocjonalną człowieka, kształtuje i rozwija wrażliwość na piękno. Sztuce przypisuje się także zasadniczą rolę w kształtowaniu wyobraźni, gdyż odkrywa w człowieku nowe piękno i wrażliwość. Repertuar jest bardzo ważnym czynnikiem oddziaływania wychowawczego. Poznanie repertuaru z jego najdrobniejszymi niuansami daje możliwość interpretacji utworu na różne sposoby.Inną formą działalności jest udział w różnego rodzaju prezentacjach. Dużą rolę odgrywa w nich program, odpowiedni komentarz słowny oraz strój wykonawców. Zespół "Dziejba" przekazuje treści kulturowe właściwe dla epoki wczesnego średniowiecza z zakresu kultury duchowej, społecznej i materialnej.Kolejną formą działalności jest uświadamianie roli kultury ludowej w życiu człowieka i jej wpływu na kulturę narodową. W repertuarze znajdują się pieśni nawiązujące tematycznie do okresu średniowiecza opracowane w formie muzycznej typowej dla tego wieku.
„Byliśmy na wieczorze poetyckim Pana Zygmunta Dmochowskiego.
Okazuje się że BP-Atelier oprócz unikatowej, urokliwej galerii może być również małą salą koncertową - dlaczego???.a dlatego że oprawa muzyczna zespołu DZIEJBA była doskonałym akustycznym dopełnieniem spotkania.
Mówiąc slangiem młodzieżowym -- Było Mega Ciekawie .”
a oto artykuł o refleksji Zygmunta
===================================================================================

W ten smutny, śnieżny poranek krótką refleksję, którą przed chwilą napisałem i zatytułowałem
- "Miniatura poetycka".
Utwór oparty na dialogu poety z kobietą.
MINIATURA POETYCKA
- Pan taki samotny, unika pan ludzi,
Czy panu nie smutno, szaro tak i mgliście?

- list wtóry do nieba

|
Nadbiegł ten czas nieoczekiwany (Jak kohorta wściekła do Calais), Przez ćwierćwiecza w surmach gnany. I pora była dżdżysta jak u Ciebie, I spór był życia z życiem o metrum - Poeto na włóczni ukrzyżowany.
Nadbiegł ten czas nieoczekiwany (Jak wiking niegdyś do ujść Tążyny), Stracony i nieposzukiwany. Tężnie nadal trwają czujnie I On - choć nie dla wszystkich jest widoczny - Poeto - uzdozłoty szczęściarzu!
Siwiejący czas jest okrutny, Nadbiega, kalecząc jak szrapnel. Krętogłów stężał na jesionie, Zwiędły białoczerwone goździki.
Chrystus miał nadejść, ale nie nadszedł.
Opole - noc 13/14 X 2009 r. 27 październik 2009 roku, Wtorek: KRAKÓW Ratusz Podgórski, sala reprezentacyjna - "Ojczyzny naszych serc" - misterium poetycko-muzyczne, XXIV Zaduszki Poetów –Zaduszki Poetów w ramach programu Międzynarodowego Najazdu Poetów Na Zamek Piastowski w Brzegu- Zygmunt Dmochowski czytać będzie swój nowy wiersz: NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List wtóry do nieba ==========================================================
NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List trzeci do nieba
Zlachany falochron błotnieje - Nadzieja poszła w gwizdek.
Między tym, co można, a przemocą, Wciąż rośnie przepaść.
Wróciłem właśnie z Kartaginy, Jak ty niegdyś, i też uważam, Że powinna być zburzona Dla odkupienia czasu, Który się był potargał.
Twoje słowa prorocze czekają W gołębniku na wyfrunięcie, Żeby zmartwychwstały kobierce Biało-czerwonych goździków - Na piaszczystych plantach Pod górą racięską I żeby zazieleniły się wiersze.
Twój Cień na Wierzbowej Pielęgnuje Wanda. Opole,5 grudnia 2009 =============================================================== NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List czwarty do nieba Rozlewisko losu - życie: Pętle chwil, ławice nerwic, Delty muliste bez ujść. W Bayreut Gotterdammerung grali - Był czas powrotów do Elidy. Pamiętasz, prolog był palladiański. U wrót tężni się w słońcu spotkali, Jazon ster stroił przed podróżą, Zeus z Ruth z włosem rozwianym Biegli ku źródłom - błękitnoskrzydli. Minęły dale, pęd się schwacił, Epos o szczęściu ugrzązł w micie. Chłopak się w poczet bogów wsączył - Echem dryfuje po Olimpie, Dziewczyna, mówią, wiersze pisze Na Unter den Linden. Jazon jest w drodze do Kolchidy. Opole, 2 stycznia 2010 r.
B. - miasto festiwali
Wagnera, Opisałem chwilę naszego spotkania po wojnie pod tężniami w Ciechocinku. Zeus - Janusz Żernicki, Ruth - jego niania a moja sympatia, rok potem wyjechała do Niemiec swojej ojczyzny. Została pisarką. Jazon - autor wiersza. Uratowali ją od linczu w 1945 roku rodzice Janusza, zatrudniając u siebie w domu przy dzieciach. Była moją rówieśniczką. ==========================================================
NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List piąty do nieba
Czas poplątał nasze kroki - Jest Golgotą i Niniwą, Ma zielone, kocie oczy I drapieżny oddech Setha.
Na marksowych rekolekcjach Dziergał bies szkarłatny chorał, Chrrystus krwią i żółcią broczył, Po raz wtóry ukrzyżowan.
Od inkuby po skraj zorzy Towarzyszył nam Lucyfer, Targał żagle, kruszył stery, Na mieliznę żywot znosił.
Gdzie Pan Bóczek na wierchtopie Stepowało w lansach licho, A gdzie bies - gnał Don Kichot W błazeńskim soc-shopie.
Życie nasze - czas i przestrzeń - Dwa żywioły w kontredansie: Pęd i zmienność i Krzyk Muncha, I jak rzekłeś - kurz na drodze.
============================================ ![]() NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List szósty do Nieba
Przejrzyj się w nim, pozbieraj chwile - Zaprzeszły tembr zgrzebnego życia, Wczytaj się w szkarłat krwi w galopie:a
- Kiedy na młodość swoją
patrzy,
Na rozhukanym gna ogierze,
W szkarłacie żagwi od pioruna
Wczytaj się w song jak w
lustro czasu:
Historia lubi niepokornych.
Opole, 29 marca 2010 (wiersz napisany na urodziny Poety,które przypadają 12 kwietnia)
NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List siódmy do nieba
Weszliśmy w ten nurt sumienia Z duszą Tejrezjasza i Niobe - Żeby przestrzec przed szałem Herostraty, Po którym goreją księgi I budzą się upiory.
Weszliśmy w ten czas rachunku z niepokojem, Choć targano ograne sztandary I burzono zwietrzałe kapliczki - W zapamiętałym amoku spopielano I plewy, i ziarno brzemienne.
Weszliśmy w ten wir nie dla odwetu,
Aby pochłonął nas w nieprawdzie,
Jakże tragicznej o nas samych,
Ale dla Triady Jowiszowej,
Która wieńczy i
serdecznie scala.
Weszliśmy
w ten nurt gniewu
U
boku Swarożyca -
Słowiańskiego
boga słońca
I
wraz z nim do Walhalli
Zawleczon
był każdy przez Walkirie.
Opole 16 kwietnia 2010 Wiersz przypomina Poecie o czasie Solidarności, który przecież nas wszystkich potargał! ================================ NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List ósmy do nieba
Gdyby nie było linii podziału - Istniałaby jedynie pusta, Chłodna i nieskończona przestrzeń, Trudna do wyobrażenia, Wędrowcze.
Tymczasem pojawiła się krawędź, Stanowiąca granicę rozziewu - Była nią szkarłatna barykada, Rozwierająca dwie gniewne przestrzenie.
Po prawej stronie owego bastionu Dziewięć trumien zakrzyczało, Dziewięć matek zapłakało. ![]() Po lewej, nad jedną tylko Pochyliło się serce zbolałe matki - Nad trumną chłopca w mundurze khaki, Którego zmiażdżyły w kopalni Ławice szumiących łańcuchów - A był wnukiem sztygara! ![]() Boża Matko, wybacz nam grzesznym Bilansowanie rozpaczy i przerażenia Dla oznaczania jaskrawości przestrzeni! ![]() Opole 1 maja 2010 NIECH ŻYJE PIERWSZY MAJA MIĘDZYNARODOWE ŚWIĘTO LUDU PRACUJĄCEGO MIAST I WSI - NIECH ŻYJE! Dla ludzi tego pokolenia nie da się wymazać przeszłości, bo była to młodość tego pokolenia! Abstrahując od wypaczeń, które trzeba potępić. Pierwszy Maja jest właściwą chwilą, żeby powiedzieć prawdę o patosie Solidarności o patosie chwili przełomu. Lis ósmy do Żernickiego adresowany do nieba - wartościuje sprawy tamtych wydarzeń.
NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List dziewiąty do nieba ![]() W Kartaginie grasują egzegeci - Z vie fleuve posokowce-szczwacze! W oceanie jałowych eklektyk Płuczą kruszec słów twoich, Brodaczu, Niszcząc cenne aksjomaty. ![]() Zoile z Kartaginy krzyczą: - Maluje świat w stanie rozprysku! - Tworzy kolorowy chaos życia! - Pławi się w dziwności rozkojarzeń! ![]() A ty rzeźbisz tylko odbicie czasu W lustrach rozchwianej codzienności - Człowieczy landszaft z odwróconym dnem I wzniecasz tęczę słońc na wzgórzach. ![]() Artysta jest zawsze źródłem dzieła - Istnieje takim, jakim siebie wybrał. ![]() Jesteś bytem w sobie i dla siebie, Brodaczu! ![]() Zaciążyło ci - jak przewidywałeś, Twoje podobieństwo do Boga. ![]() Opole 11 maja 2010 r. ================================== NIC NAD TO PANIE ŻERNICKI List dziesiąty do nieba Nie śpieszno mi na Festyn, Wędrowcze - Jeszcze się zorzy blask nie przesączył Przez rozstrzelany Archipelag! Zmiana warty płonna dla psalmu nadziei, Świat się cezem krztusi, rwą ziemię, Co płonie, spod stóp Mahometa. Cynga losu gryzie, paczą się zastrzaly, Makbet w rolę wchodzi innego Makbeta Echo się wokół rozprzestrzenia Draństwa, lichoty, niskich przeżyć, Na planie - stare dekoracje: Z Majchrem, Peachumem, Czarną Polly; Turkocze wózek Matki Caurrage I Raskolnikow znowu ożył. Nie śpieszno mi na Festyn, Wędrowcze - Opera wraca Za Trzy Grosze! Opole 1 czerwca 2010 Komentarz do wierszy Żernickiego? Zygmunta Dmochowskiego. Treść tych listów, co może zauważyć znawca poetyki Janusza, jest ściśle związana z problemami sytuacyjnymi i filozoficznymi o różnorodnym zabarwieniu semantycznym, które poruszał Janusz w swoich wierszach. Pragnę dotknąć istoty tych problemów i zinterpretować w aspekcie współczesnego na nie spojrzenia. W ten sposób chcę przybliżyć je społeczeństwu i pokazać ich głębię. Pokazać przy tym wielkość poety - człowieka nieustannie szamocącego się z życiem, które okrutnie go doświadczało. Także wyartykułować konterfekt Przyjaciela z Białych Domów - naszej ulicy w Ciechocinku, która go ukształtowała. Zygmunt ma zamiar utworzyć z cyklu wierszy do Żernickiego, adresowanych do nieba, oddzielny utwór literacki. ================================================== Z ostatniej chwili.
Zygmunt pisze: „Pięć dni, które przeżyłem na Międzynarodowym Najeździe Poetów na Zamek Piastów w Brzegu. Dni przeleciały, jak z bata strzelił. Gościliśmy na rozlicznych spotkaniach także poza Brzegiem: w Opolu, Głuchołazach, Paczkowie, Prudniku i Krakowie. Było wiele starych przyjaźni i nowo zadzierzgniętych. Byli poeci z Czech, Słowacji, Litwy, Ukrainy, Węgier, Niemiec, Armenii, Łużyc, Anglii, Estonii i USA. I nasi z Opolszczyzny, Krakowa, Wrocławia, Warszawy, Zakopanego, Czeladzi, Cieszyna, Lublina, Białegostoku, Zaolzia, Niepołomic. Wiele przeżyć, doznań, zauroczeń!! Słowa poetyckie trzepotały, jak skrzydła gołębie!”
Beno Budarz Łużyc ( wołał na mnie po kujawsku - Zyga), Bruno Hain z Nadrenii Palatynatu, Romek Mieczkowski z Wilna, Franciszek Vszeticzka z Ołomuńca, Kaziu Kaszper Z Tieszyna,Zolt Laszlo z Pesztu i Arne Puu z Estonii.Była też urocza Natalia z Erewania ( poetka pracująca w radiu ukrainskim, dostala książkę o nadgoplańskich słowianach).
Bruno częstował piwem Bit Bur Per ( mówił, że najlepsze w Niemczech. Romek obdzielał czarnym litewskim chlebem. Kaszper piwem Zloty Bażant , Zolt plasterkami salami, ja suchą myśliwską.
Najazd
Poetów na Zamek Piastowski w Brzegu (już XX z
kolei) jest najważniejszym czynnikiem kulturotwórczym na
Opolszczyźnie. Integruje
poetów i przybliża światy
poetyckie wielu regionów polskich oraz zagranicznych.
Najazd
przełamuje bariery globalizmu
w duchu szukania treści tożsamych w różnych orientacjach
poetyckich, przy
poszanowaniu treści kulturowych Małych Ojczyzn.Pojęcie Najazdu
Poetów wiąże się ściśle z twórcą tego
niemającego precedensu w Polsce (i nie tylko) Festiwalu Żywego słowa -
Januszem
Wójcikiem - poetą. Na co dzień dyrektorem Departamentu
Kultury
Opolskiego
Urzędu Marszałkowskiego.Jest on spiritus movens Najazdów.
Dzięki
jego inicjatywie i możliwościom organizacyjnym Jeżdzimy z poezją po
Opolszczyźnie i Krakowie jak z Panem Bogiem po kolędzie. 3 listopada będę mówił wiersze w Ołomunću, dokąd mnie zaprosił prof. Franciszek Vszeticzka z Ołomunieckiego Uniwersytetu. Przybliżę też Czechom nasze piękne Kujawy. ![]() ================================================================
Ołomuniec jest jednym z najważniejszych w skali kraju ośrodków administracyjnych, przemysłowych, handlowo-usługowych, akademickich (m.in. Uniwersytet Palackiego) i kulturalnych. Pierwsza wzmianka o Ołomuńcu pochodzi z 1017 r. Pięćdziesiąt lat później był już siedzibą biskupstwa. W 1187 r. miasto (od 1253 r. mające status królewskiego) zostało stolicą Moraw. Przez kolejne setki lat Ołomuniec był drugim, po Pradze, największym ośrodkiem miejskim dzisiejszych Czech. Rozległe ołomunieckie Stare Miasto jest drugim, po centrum Pragi, największym zespołem zabytkowym w Czechach. Zabudowa w jego obrębie reprezentuje głównie styl renesansowy i barokowy. W 1573 r. powstał tu uniwersytet (drugi w Czechach pod względem starszeństwa). Ołomuniec to piękne miasto ze Starówką i tramwajami. Średniowieczne uliczki i stare budowle (np. domy Mocarta i Mellera). Leży w kraju Olomouckim, Morawy to Ostrawa i Jeseniki. Jak pisze do mnie Zygmunt Dmochowski mieszkaliśmy w najlepszym hotelu Aricone ; Nasze spotkanie autorskie w dniu 3 listopada 2009 roku dokąd mnie zaprosił prof. Franciszek Vszeticzka z Ołomunieckiego Uniwersytetu. (byliśmy w trójkę: Wiesiek Malicki, który doszlusował, Janusz Wójcik i ja) odbyło się przy Masarik ova Univerziteta w Muzeum Umeni Olomouc. Gościł nas Literalni Klub Czeskich Spisovatieli ( w mieście plakaty - ""Basnici z Opole" z datą i miejscem spotkania). Otworzył prezes pisarzy Ołomuńca. Duża frekwencja. Przerywniki muzyczne i wokalne. Przed występem każdego z nas prof. Vszeticzka przedstawiał biogram i charakteryzował twórczość ( mówił także o miejscu mojego pochodzenia - o kujawach). Każdy recytował 10 wierszy. Po każdym wierszu po polsku wiersz czytała aktorka z miejscowego teatru (diwadla). Ubytowanie charakteryzowało się wszędzie wielką troską o gości. Poznałem wielu czeskich poetów. Wymienialiśmy się książkami. Caly numer miejscowego literackiego miesięcznika ma być poświęcony opolskiej poezji z Najazdem Poetów włącznie.Wydany zostanie książkowo zbiór wierszy każdego z nas( po polsku i czesku)W mojej książce będzie 20 wierszy w tłumaczeniu: Franciszek Vszeticzka (10 w.), Libor Martinek (5 w.), Wilhelm Przeczek (3 w.) i Milosz Hrabal z Pragi (2 w.) Spotkanie w Ołomuńcu pozostanie jako jedno z piękniejszych w moim zyciu!
Prof. Franciszek Vszeticzka znalazł się w niedawno wydanej encyklopedii czeskiej, wymieniony jako wybitny slawista! Ponadto - całe okolice Ołomuńca spowite było pierzyną śnieżną. Czesi z Ołomuńca godnie przyjęli opolskich poetów
We wtorek,
27 października, w sali reprezentacyjnej krakowskiego Ratusza
Podgórskiego, w
ramach programu Międzynarodowego Najazdu Poetów na Zamek
Piastowski w Brzegu,
odbyło się misterium poetycko-muzyczne "Ojczyzny naszych serc". Dziś 27
listopada 2009 roku jest już z niego wydanie książkowe. A tak pisze
we wstępie Janusz Wójcik: „
Już
po raz dwudziesty spotykamy się podczas Najazdu
Poetów na
Zamek Piastów Śląskich w Brzegu. Niegdyś
8 grudnia 1990 roku podczas pierwszego wieczoru opolskich
i dolnośląskich poetów,
nikt nie spodziewa! się,
że daje on
początek międzynarodowemu festiwalowi
twórców i animatorów kultury niemal ze
wszystkich stron świata. Poetyckie
słowa burzyły
mury i ponad granicami otwierał)'
przestrzenie dialogu, wzajemnego
poznania i
przyjaźni różnych narodowości,
kultur i religii. Najazd
Poetów
właściwie nigdy się
nie kończył i ze Śliskiego
Wawelu wyrusza! na liryczne ścieżki do Krakowa.
Wilna.
Lwowa, Iwano-Frankowska (Stanisławowa). Kijowa.
Budziszyna (Bautzen). Saarlouis, Jabłonkowa, Bratysławy,
Senicy, Wiednia, zawędrował przez Europę nawet
na festiwal poezji do Tunezji. Uniwersalne
wartości
kultury polskiej pozwoliły nam zbudować
mosty ponad granicami państw i ponad granicami
języków, poszerzając o nowych przyjaciół Kręgi Konfraterni
Poetów. Na
lirycznym szlaku XX Najazdu Poetów
powędrujemy
przez miejsca liryczne Śląska Opolskiego do Krakowa przywołując
wierszem „Ojczyzny naszych serc". Z ostatniej chwili z Opolskiej Jesieni Literackiej 2 grudnia 2009 roku o godz.17,oo w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu im.J.Piłsuckiego w ramach tzw. "PODRÓZE POETYCKIE" Opolanie :Edmund Borzemski, Zygmunt Dmochowski, Walter Pyka, Tadeusz Soroczyński i Piotr Żarczyński . Teksty przedstawi w swej interpretacji Andrzej Mikosza , aktor opolskiego teatru lalek.Prowadzenie zapewni Kordian Michalak. =================================================== Zygmunt
Dmochowski W
pozłocie
chryzantem Nowe
nie było synonimem nieba: wciąż
szło – napierało gwałtownie Wykruszały
się sentencje ojców nakładały
na siebie kolory chwil – ku
temu co niespełnione biegły
Chmurzył
się i huczał czas wlokąc
na grzbiecie cienie – od
czego nie można się uwolnić Bóg
czekał na ciszę która go wskrzesi Źródło : Wołczyn (Ulotna przestrzeń, Nr 51, listopad 2009).. Zygmunt Dmochowski – ur.
w 1931 r. Absolwent
polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Emerytowany nauczyciel.
Uprawiał
lekkoatletykę. Zajmował się także rzeźbą w drewnie. Debiutował w roku
1952 w
gazecie studenckiej. Ma w dorobku twórczym 10
tomów wierszy i trzy poematy,
epigramy, formy dramatyczne, powieść, publicystykę literacką. Sekretarz
Opolskiego Oddziału ZLP.W 2004 r. wyróżniony przez Marszałka
Województwa
Opolskiego nagrodą dla animatorów kultury. Mieszka w Opolu. ======================================================== |
|
TRYPTYK
WŁOCŁAWSKI I Tu się jak w powrozie Wszystkie zbiegły wątki: Czuwanie przy brodzie I ładowne łodzie W piskorzu Zgłowiączki. I splot się kolein Rozwierał na Brześce, Nieszawę, Radziejów I na zaczyn dziejów W szczerochrobrym Gnieźnie. Tu otrok Konrada - Sokolnik kujawski Kasztel bić rozkazał, Żeby trzymać w garści Matecznik krzyżacki.
II Stąd brały się skryby, Biskupy i woje, Stąd do Gdańska spływem Płody szły godziwe Kluczem śmigłych komięg. Stąd żaki i mędrce, Kupce i maszopy Rozwłóczyły sciencję Po Piastowskim Księstwie, A potem po obcych. III Wieki przeszły mimo - Tamte pierwsze, władcze I później te z piwem Od mnichów - burzliwe, Jakby w koloratce. I Kościuszki przekąs O Gaskonach Bożych, I ofiara Becchi, I nad Wisłą męstwo, I cień Celulozy, I Żbik, Wapniarski, I Kwiatkowski w Cugach - Baala Kapłani, I dziewczyna z Zamczej Jak z Gilleaume'a - ruda. (Z tomu: "Wezbrana rzeka" - 1997) |
|
ZA JEDEN UŚMIECH... Ewuni - mojej córce
Kolczyki w kształcie łez, Małe kropelki srebrnolśniące, Rżnięte w krysztale, czarujące - Kupię Ci w sklepie, mała, wiesz.
Zygmunt Dmochowski ma przebogate curriculum Vita. A jak je podsumowuje w wierszu. Tak na ten temat pisze: „Podyktuję ci krótki, refleksyjny wiersz - rekapitulujący z grubsza moje curriculum vitae.” RESUME Słyszałem milczenie - całe było w krzyku Smakowałem pustkę choć pełnią ją zwali Widziałem aniołów którzy przeciw byli Dotykałem bytów które nie istniały Szedłem po dnie światła by czuć wierchów poryw Zawierzyłem kwiatom - pieściłem kamienie Nikt byłem i wszystko - człowiek, laufer Boży Opole, 30 lipca 2010
Kupię ci także kolię złotą Z bursztynów ciepłych, połyskliwych - Jakiej nikt nie miał dotąd I mieć nie będzie nigdy.
Za jeden uśmiech na Twej twarzy Kupię Ci wszystko, jeśli chcesz - I bursztynowy sznur korali, I dwa kolczyki - krople łez. Radziejów Kuj - 1959 |

|
KATARZYNA RODZIEWICZ Pisząca siebie, Jak się pisze ikonę.
Zakrzepła w spojeniach czasu Na rozstajach dróg Dziewczyna zewsząd. Echo pradziadów, Wspomnienie ojców, Skrawek Mołdawii, Mandżurii, Litwy, Mazowsza. Zielonooka Nauzykaa Wpięta w los pamięci Unrugów w Sielcu Na kujawskich Pałukach.
Poetka niegasnącej nadziei.
Opole,11 września 2009 r. |
=====|
W 2008 roku Teatr Mały w Bydgoszczy obchodzi swój jubileusz XV - lecia działalności artystycznej. Jego założycielem, wieloletnim dyrektorem i artystycznym duchem jest były aktor dramatyczny Teatru Polskiego w Bydgoszczy, członek Związku Artystów Scen Polskich - Andrzej Kosiedowski.
Dziś
w rozmowie tak o nim napisał Zygmunt. Jędrzej jest jednym z
bohaterów mojego
wiersza o Radziejowie - "Ballada o Sokratesach wirujących".
Był na Śląsku drukowany i niejednokrotnie przeze mnie czytany na spotkaniach. Warto upowszechnić ten wiersz, traktujący o realiach miasta Radziejowa, gdzie jest wielu wymienianych Radziejowian. Był opolsko-radziejowski plener poetycki i zaproszono go na występ dla nas. Przedstawił wspaniały monolog, który do dzisiaj poeci opolscy- uczestnicy pleneru wspominają. BALLADA O TAŃCZĄCYCH SOKRATESACH
Cóż znaczy życie? Farsa tylko! Więc na teatrze grajmy skoro, Żeby się zgodnie z Bożą wolą Śmiać mogli bliźni z naszych pysków.
Na sabat się zlecieli oto Do Radziejowa jak do Knossos Pospołu z wichrem, gradem, burzą: W piusce pstrokatej Ezop-Buko; Panurg srebrzysty - komiliton; Jazon - Utrillem zwan
półżartem
I
potargany Promethidion,
Spiritus movens - mag Sokrates.
Witali onych solą, chlebem: Minos-Kalafus - tyran Polis; Sobczak - Nobilium możny Cerber; I Stach Pawelec - ich Podstoli.
- Odtąd misterium szło long a la Od Grodu Łokcia do Osięcin, A wieczorami Bacchus szalał Chmielem sycony - prosto z beczki!
Niczym harcownik jechał w szpicy - Obleczon w sito włosienicy Jak Jurand w Szczytnie u bram twierdzy - Ptasznik z Asyżu, mnich prześwietny! Udawał był go nader bosko Jędrzej - komediant Kosiedoskos. - Wadził się potem z samym sobą: "Być albo nie być?" - Pytał Boga.
Wreszcie dorożkę wyczarował - Zaczarowaną, z takimż koniem I dorożkarzem z batem w dłoni, Zaczarowanym - i wsiadł do niej I od tej chwili nocą krąży Po gwiezdnym niebie radziejowskim, Po gwiezdnym
niebie
Kalafusa,
I z bata strzela nad Ratuszem.
Po nim kolejno w kontredansie Tańczyli: Panurg, Jazon, Buko I z Dawidowym wchodził psalmem W wir ten Sokrates, jak Bach - fugą: Pod niebem Płowiec na kopczyku, I gdzie fortepian był Szopena I pod tężniami - w Ciechocinku I tam, gdzie Sted nad stawkiem mieszkał.
W tany wnet poszło całe Bractwo Z kujawskim szwungiem, sercem,gracją I tak się wszystko jęło kręcić W urocze esy i floresy, Że miast jednego - wirem przęślic Tańczyły same Sokratesy!
Lecz szczęście - ważka zwiewna, płocha, Iskrą jest tylko z popielnika: Skrzy się i mieni szczerym złotem I jak kamfora nagle znika.
Chłopcy z Opola odjechali, "Bo męska rzecz jest być daleko". Może ktoś serce z nich zostawił? Szczęśliwy człek - bo ktoś nań czeka.![]() Jeśli pozwolisz cny Villonie - Wszak chwila warta była świeczki, Pociągnę sobie gdzieś na stronie Piwska za Wszystkich - prosto z beczki!
Z XVIII Pleneru poetyckiego "Opole - Radziejów 1995" ====================================================
Pseudonimy poetów, bohaterów poematu: Sokrates-Promethidion - Harry Duda Ezop - Andrzej Pałosz Panurg - Tadeusz Soroczyński Jazon - autor wiersza Andrzej Kosiedowski - aktor ============================================================= Zygmunt uważa,że wiersz zatrzymał piękną chwilę z historii kultury Radziejowa - wyreżyserowaną przez znakomitego Kujawiaka Jana Kalafusa.
My też tak uważamy jak on. |



![]() Pisarze Opolscy członkowie Związku Literatów Polskich Edmund Borzemski Marian Buchowski Daniela Długosz-Penca Zygmunt Dmochowski Harry Duda "Bibliografia pięciu pisarzy" przygotowywana do druku przez WBP w Opolu Informator bibliograficzny 1991-2008 ![]()
Zygmunt Dmochowski NA STARYM CIECHOCINKU Dedykacja Aldonie Nocnej z Kujaw Białych Krępe były wierzby za dużym rowem, Szmaragdem żyznym szły ku olchom Tańczącym z sitami w torfach. Słońce łapczywym żarem żęło przestrzeń - Kobierce trzcin i trzmieliny, W bagnie grążyły się grążele. Naręcza blasków, nisze cieni, Galerie splotów - barok, gotyk, Błyski skaczące, szept liścieni... Piękny był pejzaż na Wylkowyjach Na skraju rozproszonego czasu. Opole, lipiec 2009 r. Ludzie Zdrojowiska Triada poetycka
Zygmunta Dmochowskiego Zygmunt Dmochowski, autor dwunastu tomów wierszy, powieści historycznej „Płonąca sól", której akcja rozgrywa się w Ciechocinku oraz poematów i epigramów wydał kolejną książkę. Wydawnictwo
Towarzystwa Słowaków
w Polsce opublikowało w Krakowie „Trzy poematy" poety
pochodzącego z Ciechocinka
z posłowiem Anny Kajtochowej. Jak powiedział sam autor: -Książka
zawiera utwory
o nadgoplańskich korzeniach naszej słowiańskiej tożsamości, o
wizerunkach
człowieczej duszy i o kolorach na fresku mojego rodu. Dwa poematy są
kujawskie
- pierwszy i trzeci. Akcja ich związana jest z naszym obszarem
etnicznym -
Kujawami. Zygmunt Dmochowski - jak sam o sobie mówi
„Kujawiak na wychodźstwie w
Opolu" po raz kolejny powraca w swojej twórczości do
rodzinnego miasta, w
którym przyszedł na świat. W części I poematu „Z księgi pogan" zatytułowanej „Rodowód" pisze: Mówię: wyszedłem z Wylkowyj, Mówię: wyszedłem z Wołuszewa - Z bagien i borowin, Z tropów turzych przy wodopoju. Gdzie latarnie brzóz I olszyny krępe u brodu, Gdzie trzcin buńczuki rude Idą stajami ku Wiśle Z szuwarów nadbrzeżnych Tążyny I szumią historią dziwów. - Stąd jestem, mówię. Dmochowski
przypomina topografię
Ciechocinka i okolic, wskrzesza nazwy, których
próżno szukać na współczesnych
mapach. Powraca do prasłowiańskiej przeszłości, maluje krajobraz
przedwieczny
Słońska, Raciążka i Otłoczyna. Opisuje wędrówki
kupców po-bliskim Szlakiem
Bursztynowym, dawne zwyczaje i zabawy. Widzi „czas święty w
niebyt
wciekły". „Kraj lat dziecinnych" to dla poety niezwykła ziemia, Dolina, „po której Wisła jak skakanka/ raz pod Osiekiem, raz pod Kuczkiem/ Sznur śmigły nurtu prze¬rzucała/ i gryzła zbocze na kształt radła" („Kujawy"). To także ludzie, których nazwiska zapisuje gwarowo: „Ciechory, Dmuchy, Stawki, Świce, Śmigle, Wieczorki i Modrochy, Woski z Wołuszewa, z Czół Kępice, Szmagały, Chojny i Trajdrochy. I z Błot Lubieńskich Żerni-kusy, I z Radziejowa - Kalafusy („Wiszę"). Drugi poemat nosi tytuł „Człowiek - szkice do portretu" i ma refleksyjny charakter. Składa się z 13 portretów zakończonych wierszem „Człowiek - drzewo życia", stanowiącym podsumowanie całej galerii. „Requiem
kujawskie" dedykowane jest
synowi Rafałowi. Składa się na nie siedem pieśni zakończonych
oratorium.
Dmochowski, „spadkobierca umarłego czasu"
- jak sam siebie określa, wskrzesza
słowami swoich przodków, którzy odeszli: matkę
chrzestną, dziadka, ojca, matkę
Jemiołuszkę, całą sforę ciotek-dewotek, jątrew, czyli bratową, Małego
Wujka,
który „się był pospieszył". Wszyscy spoczęli na
ciechocińskim cmentarzu
parafialnym blisko tężni. Poeta stworzył niezwykły pean ku czci
rodzinnego
domu. Uwiecznił słowami swoich bliskich. W „Oratorium"
Dmochowski obrazowo
pisze: Doliną
idą w korowodzie: Moczary
przeszli, w tęczę wchodzą - Na
Wzgórek Dmochów przy kordonie, W
opiatę stryjny Florentyny Parafii
daną - w Wotum godne. Całunem
jest, Pęksowym Brzyskiem, Żalnicą, stosem,
wyżarzyskiem – Stygmatem
uczuć najgorętszym: Pokory,
wiary i nadziei, I
bólu ciosem, i zwątpienia, Że
radość Dałeś i Zabierasz! Autor
kreśli obraz odwiedzin bliskich na cmentarzu Na
piaszczystą górkę przy ulicy Wołuszewskiej przybywają w
Zaduszki „Wędrowne
Ptaki", czyli ciechocinianie, którzy opuścili rodzinne
gniazdo i ci,
którzy w pobliżu są na co dzień. Znakomite
„Oratorium" kończy niezwykle
plastyczny obraz: Tężni
witraże mgłą majaczą - W
poświacie zniczów cierniem płaczą; Goreją
w szklisto-krwawej łunie Pogrzebne
krzyże, świerków gunie, Kikuty
wiązów, gniazda jemioł I -
parzy sól lodową bielą. Tom
przenika miłość do rodzinnej ziemi, jej tajemniczej
przeszłości, po której pozostały nieliczne ślady i
najbliższych z rodziny. Jego
walorem jest język pełen archaizmów, wyrażeń gwarowych.
Całość brzmi jak
zaklęcia szamana. Szamana, który wskrzesza to, co minione i
który ocala od
zapomnienia. Aldona
Nocna (Zródło: Zdrój
Ciechocinek maj 2009) |
|
Zygmunt Dmochowski pracuje nad nową powieścią ("Czyściec mojego nieba") a
oto (prezentacja miejsca akcji ) rozdziału noszącego tytuł
"Miasteczko".
( dotyczy to Radziejowa) MIASTECZKO
Miasteczko było stare, z
niepamiętnych czasów wysnute. Leżało na górce -
jedynym wzniesieniu na Kujawach
Nadgoplańskich. Szło się doń z trzech stron jak w Ajaccio, skacząc po
wydmach,
rozstępach i wykrotach. Oczywiście, jeżeli się zrezygnowało ze
schodków, bądź
asfaltowych podjazdów. Dwa kościoły -
farny i klasztorny,
wyznaczały w nim bieg myśli. Świątynie były wiekowe, sięgające
czasów władcy
tej ziemi - Łokietka, który je fundował.
Wzdłuż skarp,
jak pod
strychulec, płożyły się domki, niczym klocki Utrilla. Po środku
rozpościerał
się Rynek z pompą -
najpierw
szutrowo-błotny, potem brukowany, wreszcie - kobiercowy. Zmieniał się w
zależności od funkcji, jaką pełnił w dziejach. Miasteczko
na górce
długo żyło z jarmarków, później z kolorowych
kramów - wijących się piskorzem
dookoła placu. Ostatnio, w okresie rentowo-rentierskim, civitas
wypoczywają na
swoim Rynku w warunkach rekreacji botanicznej wśród
świergotu ptaków. Miasteczko rozwijało się linearnie. Z lotu ptaka przypominało rozpostarty szeroko krzyż pokutny, lubo też siermiężny miecz Łokietkowy. Zabudowa na górce szła wzdłużnie - z zachodu na wschód oraz poprzecznie - na północ ku Bachorzy i na południe w stronę Gopła. Zwolennicy krzyża utrzymywali, że na początku była rewerenda. Zwolennicy miecza podważali tę hipotezę faktem, iż świątynie, jak wskazują wykopaliska na ulicy Północnej, wzniesiono na obszarze dawnego kasztelu piastowego. Czyli, że na początku był miecz rycerski. Konfliktowo także przebiegał podział ideologiczny. W Miasteczku. Dla jednych białe i czarne nie budziło kontrowersji. Dla drugich - białe było zawsze czarne, a czarno - białe.Zazwyczaj jednak rację miała opcja, za którą stała siła.. .
Miasteczko miało swoich koryfeuszy, którzy pod różnymi sztandarami, jak Danko z noweli Gorkiego, gorejącym sercem oświetlali im drogę życiową. Pierwszym z nich bez wątpienia był mąż, który wywiódł z grodu Krzyżaków na trakt brzeski i podprowadził ich pod płowieckie miecze Łokietka i jego rycerzy. Następni po nim, zmieniający się w sztafecie dziejowej, przybierali różne konterfekty. A to szlachcica, który zachlastał w farze podczas sejmiku swojego adwersarza, ściągając na kościół infamię Rzymu w postaci sacristitium - anatemy, która zawarła odrzwia świątyni przed wiernymi na kilkadziesiąt lat. A to gwardiana z klasztoru, który wydawał się bliźnim być bliżej nieba niż pleban. A to medicusa ze Zdrojku, szybującego do chorych na rozpostartych skrzydłach hipokratesowego posłannictwa. A to cynicznego przedstawiciela czerwonego bundu, mamiącego ludzi retoryką zbuntowanego Lulka - z "Przedwiośnia" Żeromskiego. A to jakąś lady Godivę tańcującą nago w szynku na Skarpie, o której mówiono, że nie zbawi świata, choć pragnie. Byli różni ludzie w tym poczcie. Wśród nich pełni poczciwości i charyzmy: Wieczorki, Gonery, Brudzicze, Grosmany, Prusiny i Pernaki - enzymy przemian, uduchowieni apostołowie postępu. I byli hochsztaplerzy, pasujący do rzeczywistości jak garbaty do bląga - zgarniający do kabzy brzęczące srebrniki za różnorakie wszrteczeństwa.Ale najwspanialszym koryfeuszem, godnym najwyższej pochwały, był Jan Kalafus - soczysta winorośl tej ziemi, trybun Oppidum, który nie premiował maniery i ukladów, lecz kulturę, życzliwość i twórczy umysł człowieka. ==================================================================================================================================== Na dalszych kilkudziesięciu stronach opisuję szczegółowo życie Jazona - głównego bohatera powieści, który przeżył w Miasteczku dwanaście matur jako polonista w miejscowym Liceum Ogólnokształcącym, w latach 1953 do 1965, skąd na zawsze wyjechał do Opola - miasta piosenki..
Fragment
powieści autobiograficznej "Czyściec mojego nieba" (Wydanie
bibliofilskie sumptem Przyjaciół autora. Opole maj 2009)
![]() (John Maler Collier)Lady Godiva . Temat
jest kujawski. Autor tak do minie pisze –„
Prawdę o Radziejowie z lat 1953 - 1965 pokazałem w
mojej nowej powieści "Czyściec mojego nieba" w rozdziale -
"Miasteczko na górce". Aktualny
stan prac nad tą powieścią. Stron
jest w rozdziale kilkadziesiąt. Jest jej
wydanie komputerowe, stanowiące jednocześnie
skład dla wydawnictwa .W sumie powieść to 300 stron.
|

W sobotę jadę na dwa dni do Korfantowa na trzy biesiady poetyckie. Jedna będzie w pobliskiej Szwedzkiej Górce w kościele. Będą też poeci z Krakowa.
Będzie ciekawa, nocna sceneria, w kościele. To jest związane z wydarzeniami historycznymi.( W czasie wojny 30-letniej na wzgórzu pod Przydrożem Małym obozowali Szwedzi.
Podanie głosi, że protestanccy żołdacy zabawiali się strzelaniem do znalezionego obrazu Matki Boskiej.
Niefortunni strzelcy nie zdołali uszkodzić obrazu nawet salwą z 30 muszkietów, a skutek ich heretyckich poczynań był zaskakująco odwrotny
- sami odnieśli rany od rykoszetujących kul). Sanktuarium na Szwedzkiej Górce to miejsce położone nieco na uboczu, z dala od wsi.
Z drogi Przydroże-Pleśnica widać pośród pól zieloną kępę starych lip i skrytą wśród nich świątynię
BP "Atelier" jest realizacją projektu stworzenia miejsca prezentacji twórczości własnej, zaprzyjaźnionych autorów ,a także promocji dokonań młodych rozpoczynających drogę twórczą.
Dopełnieniem działalności wystawienniczej galerii są warsztaty twórcze prowadzone przez B. Polnara, oraz inne działania o charakterze kulturotwórczym /spotkania autorskie, koncerty, aukcje charytatywne/.



JAK ROZUMIEM POJĘCIE - MOJA MAŁA OJCZYZNA.
Dla mnie pojęcie Małej Ojczyzny wiąże się ściśle z miejscem mojego dzieciństwa, z zakorznieniem w tym miejscu i z pierwszą pamięcią o nim.
Człowiek rodzi się w jednym miejscu, chociaż potem w wielu miejscach żyje. I to pierwsze, jedyne miejsce z nim związane pojmuję jako Mała Ojczyzna.
Dla Ślązaków, wśród których żyję, jest ona Heimatem bądź ojcowiną. Moja Mała Ojczyzna to: najpierw kujawska dolina Wisły z Ciechocinkiem,
w którym się urodziłem i wychowałem; potem całe Kujawy Białe (piaszczyste) z Nieszawą, Włocławkiem i Kowalem;
następnie Kujawy Czarne (pszenno-buraczane) z Radziejowem, Brześciem, Płowcami i Kruszwicą;
wreszcie Kujawy Nadnoteckie z Inowrocławiem, Żninem i Pakością.
2.Czym jest dla ciebie tożsamość regionalna.?
CZYM JEST DLA MNIE TOŻSAMOŚĆ REGIONALNA
a) Przeciwieństwem globalizmu, który zaciera rodzimy dorobek kulturowy regionów.JAKIE ELEMENTY KULTURY KUJAWSKIEJ SĄ MI BLISKIE.
Z kulturą kujawską, jak i z innymi kulturami regionalnymi, uczeni mają kłopot. Nie istnieją one bowiem dzisiaj w czystym składniku.
Wyraziście ten stan zaakcentował niemiecki filozof Johann Herder już na początku XIX wieku, mówiąc: "Nie ma nic bardziej niedoskonałego, niż słowo KULTURA".
Nie ma jednolitej kultury kujawskiej.. Istnieją jedynie elementy materialne i duchowe tej kultury.
Wpływ na to miały destrukcyjne czynniki głównie historyczne, zwłaszcza różnorodne wtręty kultur niekujawskich.
Do tych czynników należy rozdarcie organizmu kujawskiego przez zaborców. Konsekwencją tego było ukształtowanie się dwóch subkultur kujawskich
- innej w warunkach pruskiego zaboru i innej w obrębie rosyjskiego. Jednocześnie asymilowały się z Kujawiakami diaspory niemieckich olendrów i silnie rozprzestrzeniający się żywioł żydowski
. (Oczywiście obok wspomnianych nosicieli swoich kultur przez zaborców). Pozostał więc ten konglomerat kultury, jaki jest obecnie na Kujawach i to jest mi bliskie jako pisarzowi.
Ten zmodyfikowany kształt kultury naszych pradziadów opisuję w moich powieściach i w artykułach publicystycznych..
w Powieściach "Płonąca sól" i "Czyściec mojego nieba" głęboko zanurzyłem się w kujawskich obyczajach, obrzędowości, ekonomice i języku - czasów, które opisuję.
W jaki sposób język gwarowy buduje tożsamość regionalną?W JAKI SPOSÓB JĘZYK GWAROWY BUDUJE TOŻSAMOŚĆ REGIONALNĄ.
Gwara jest wytworem mniejszej społeczności, która znieruchmiała kiedyś, z różnych przyczyn, na swojej życiowej spłacheci.
. W tej chwili, w okresie unifikacji zjawisk językowych w obrębie państwa, gwara funkcjonuje jako element odzyskiwania podmiotowości przez regiony.
Spełnia funkcję swoistego LOGO
- jako
oznaka tożsamości regionu. Ale tu i ówdzie pojawia się jako
omament dekoracyjny
- powód do zaszczytu.
Jest
także odbojem dla ekspansji zjawisk globalistycznych, które
podmiotowość
regionu zacierają. Wiąże też emocjonalnie społeczność. -
dowartościowuje
wspólnotą własnego języka.
Dla pisarza gwara jest jest tworzywem, środkiem o wielokierunkowym działaniu, np. może być wyrazem ekspresji,
czynnikiem identyfikacji z opisywanym czasem historycznym, nośnikiem zabarwienia uczuciowego, ozdobnikiem lingwistycznym,
odświeżeniem dawnego języka, elementem indywidualizaci bohaterów utworu.
Umiejętne posługiwanie się dawną leksyką i fleksją, czyli świadomym archaizowaniem
- wiąże uczuciowo czytelnika z opisywaną zaszłością i uplastycznia obrazowość opisu i narracji.
==================================================
UJEMNY
ASPEKT PRACY MAGISTERSKIEJ KUJAWIANKI PATRYCJI DZIUBICH
Obraz dysertacji na temat "tożsamości regionalnej Kujaw Radziejowskich" jest obrazem PARUM PLENUS, czyli figurą niekompletną, ponieważ pomniejszono w niej rolę ważnego czynnika na Kujawach Radziejowskich, jakim była działalność kulturotwórcza Jana Kalafusa - dyrektora Domu Kultury w Radziejowie i przewodniczącego Rady Miasta. Zachwiane zostały proporcje zasług. Podkreślono inicjatywy osób przez niego promowanych i wypromowanych, z pomniejszeniem jego roli dominującej w propagowaniu kultury. Niestety, źródło takiej polaryzacji ma podkład polityczny! Przykład postępowania idzie "z góry" Kalafus stal się niepopularny, bo reprezentował inną barwę polityczną. Podległa bazie infrastruktura zawsze - ze względów konformistycznych ( czytaj: koniunkturalnych) - propaguje poglądy aktualnej "geruzji" politycznej. To jest zaraźliwe i przez to tragiczne. Kalafus umarł dwukrotnie - na swoją śmierć i na milczenie o nim tych, dla których ożywił kulturę Radziejowa. Niewielu jest w Polsce takich twórców i propagatorów Kultury regionalnej, jakim był obywatel Radziejowa Jan Kalafus. Opolski Oddział Związku Literatów Polskich wielokrotnie dawał temu wyraz w śląskiej prasie, stawiając Jana Kalafusa z Radziejowa za wzór menażera kultury regionalnej (vide: wypowiedź literatów opolskich w piśmie "ABC powiatu radziejowskiego", rok 2004). Pomniejszenie roli kulturotwórczej Jana Kalafusa, mimo ambitnego wysiłku Pani Dziubich, żeby dać rzetelne " rzeczy nazwanie" - obniża wartość merytoryczną jej pracy magisterskiej.
Zygmunt Dmochowski ,Opole 2009.09.06
==========================================================
(O Janie Kalafusie vide-Karol Szmagalski)
Ponadto myślę,że warto przy tej okazji przypomnieć o nim.
Jan Kalafus 1947-2004
Rodowity radziejowianin , który ukochał ponad wszystko swój rodzinny Radziejów i Kujawy- dając za życia dowód swemu przywiązaniu i oddaniu ukochanym Kujawom i miastu rodzinnemu. Jan Kalafus był inicjatorem i organizatorem wielu przedsięwzięć- służącym ziemi rodzinnej. Dał się poznać, jako działacz spółdzielczości mieszkaniowej, gdzie przez 10 lat prezesował Radziejowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i do chwili śmierci przewodniczył Radzie Nadzorczej tejże Spółdzielni. Jednak swe serce zaprzedał kulturze, gdzie od 1994 roku był Prezesem Towarzystwa Miłośników Kujaw- godnie kontynuując dzieło swego wielkiego poprzednika Józefa Górczyńskiego. Był założycielem i Przewodniczącym Stowarzyszenia środowisk Twórców i Animatorów Kultury Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Działał również w miejscowym Kole Polskiego Towarzystwa Historycznego. Tworzył i redagował od podstaw lokalne pismo "Kronika". Duże zasługi wniósł w pierwsze wydanie "Wesela na Kujawach" Franciszka Becińskiego /1996/,najsłynniejszego piewcy Kujaw, oraz za jego sprawa ukazała się pozycja "Radziejów i okolice- zabytki dekanatu radziejowskiego". Ponadto spowodował ukazanie się tomiku wierszy- będącego pokłosiem II Pleneru Poetyckiego, jaki odbył się za jego przyczyną po raz drugi w Radziejowie/2002/. Dał się poznać, jako inicjator i organizator ponad lokalnych imprez kulturalnych m.in. Konkurs Recytatorski Poezji i Prozy Kujawskiej im. Franciszka Becińskiego /ponad dwadzieścia edycji/,ogólnopolskich plenerów malarskich "Maluj razem z nami", Międzywojewódzkich Prezentacji Piosnki dziecięcej "Kolorowy Mikrofon", Dni Radziejowa, Dni literatury. Zorganizował jedyne w tej części kraju dwa plenery poetyckie. Reżyserował wiele spektakli teatralnych i tylko dzięki niemu miejscowy zespól folklorystyczny wystawił " Wesele na Kujawach"- najsłynniejsze dzieło Piewcy Kujaw. Dał się poznać jako oddany samorządowiec; w latach 1978-1982 był radnym Rady Narodowej Miasta i Gminy Radziejów. W l. 1984-1998 - radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej we Włocławku. Od 1990 roku do 2002 przewodniczył Radzie miejskiej w Radziejowie. Przez ponad 20. lat szefował w Radziejowskim Domu Kultury. W latach siedemdziesiątych tworzył kultowy na tamte czasy Klub Młodych "Andromeda". Za życia wyróżniony Krzyżami Zasługi/Brązowym i Złotym/,a 2002 roku wyróżniony Orderem Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Wyróżniony przez Ministra Kultury i Sztuki odznaką "Zasłużony Działacz Kultury". i innymi wyróżnieniami. Po zbyt wczesnym odejściu - zm. 30.V 2004 -spoczywając na byczyńskiej nekropoli obok wybitnych synów Tej ziemi Bartłomieja Nowaka, Franciszka Becińskiego i hr. Moszczyńskiego.
Karol Szmagalski

Zygmunt
Dmochowski
KUJAWY
- MOJA MAŁA OJCZYZNA
Tadeuszowi Soroczyńskiemu
Jeżeliś
nie został przyorany
Pospołu
z oddechem mierzwy złotej
Więc
jeżeliś nie został przyorany
I rozłożony w próchno, które syci,
I rozpęka ziarnem rodzącym życie
Dzięki śmierci - zaczynowi przyszłości,
Do której należy, by z prochu się stawać -
Pozostaniesz piołunem dla Małych Ojczyzn.

Karolu, to jest wiersz, który przed laty napisałem, czym jest dla Kujawiaka Mała Ojczyzna.
Uważam ten wiersz za moje opolskie credo, za samookreślenie. Wszedłem w środowisko śląskie właśnie tym wierszem, podkreślając, że pozostanę wśród nich przeciwpancernym Kujawiakiem.
I tę formułę przyjęto życzliwie. Wiersz ten pod koniec lat 90 - tych czytał na Międzynarodowym Najeździe Poetów Na Zamek Piastowski w Brzegu, Wojciech Siemion.
Słowami wiersza zwróciłem się bezpośrednio do ówczesnego Dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Opolu - poety Tadeusza Soroczyńskiego.
Wiersz jest opublikowany w moim
kieleckim "Wyborze wiersz" (2003)
.
Z okazji obchodów Światowego Dnia Poezji 19 marca 2009 Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Opolu uczciła ten dzień Biesiadą Poetycką.
Ponad 50-ciu opolskich poetów zaprezentowało swoje wiersze w sali kameralnej Filharmonii Opolskiej. Oprawę muzyczną zapewnił Jarosław Wasik, który wystąpił z mini recitalem.
Gospodarzem wieczoru był Janusz Wójcik. Światowy Dzień Poezji (World Poetry Day)Święto proklamowane przez UNESCO (United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization) w 1999 roku.
Międzynarodowy Dzień Poezji obchodzony jest 21 marca, a jego celem jest promocja pisania, czytania, publikowania i nauczania poezji.
Zwyczaje
W ten dzień organizowane są na całym świecie festiwale, konferencje, konkursy poświęcone upowszechnianiu i popularyzacji poezji.
W Polsce imprezom patronuje Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. W całej Polsce odbywają się "Noce Poetów" i konkursy "Slam Poetry" mające na celu zaprezentowanie twórczości już uznanych i początkujących poetów.
W opracowaniu: Woj. Biblioteki . Publicznej w Opolu: "Bibliografia twórczości Zygmunta Dmochowskiego"
w Rozdziale - Artykuły poświęcone problemom literackim: zamieszczone została informacja „ O wierszach Aleksandry Sas Wisłockiej,
słowo sformułowane na prośbę przyjaciela Karola Szmagalskiego // W: Przynosiłaś mi fiolki / Aleksandra Sas Wisłocka. - Piotrków Kujawski, 2009. - s. 75 – 76//

Pan
Zygmunt
Dmochowski
Dyrekcja Biblioteki Głównej Uniwersytetu Opolskiego składa najserdeczniejsze podziękowanie za przekazaną w darze do zbiorów uniwersyteckich bardzo interesującą i wartościową
książkę Pana autorstwa "Trzy poematy" Książka została umieszczona w zbiorach Biblioteki.
Pana poezja będzie służyć studentom oraz pracownikom naukowym Uniwersytetu Opolskiemu.
Kierując słowa serdecznego podziękowania za przekazany dar, polecamy się Pana uprzejmości. .
Z wyrazami
szacunku, Dyrektor Biblioteki
.
dr Wanda
Matwiejczuk
Jako jeden z pierwszych wraz z Urszulą Głogowską otrzymałem egzemplarz najnowszej książki Zygmunta Dmochowskiego „Trzy poematy ”.
Z tego co wiem do chwili obecnej takie egzemplarze otrzymali dotychczas jego przyjaciele Szafarczyk, Harry i Józek Pękala.
Jest mi niezmiernie miło, że mogę jako dawny mojego maturzysta ją zaprezentować. Tym bardziej, że jest uzasadnienie – dwa poematy są kujawskie.
Pierwszy powinien być bliski mieszkańcom Radziejowa, bo w tym rejonie toczy się akcja.
Poemat „ Z księgi pogan” osadzony jest na naszej nadgoplańskiej ziemi, na ziemi naszych naddziałów kujawskich.
Choć mieszka w dalekim Opolu niech dzięki tej stronie powróci na swoje rodzinne Kujawy.
Jestem wzruszony ,że mogę to dla niego to zrobić i robię to z olbrzymią satysfakcją".

Kliknij i poczytaj "Trzy poematy"
Karol Szmagalski
Fajnie zaakcentowałeś przeszłość dworku w Osięcinach i pochylenie się nad nim poetów-pielgrzymów z Opola.
Składaliśmy także kwiaty na grobie Bartka Nowaka w Byczynie, na grobie wnuczki Mickiewicza w Krzywosądzy i przy dworku klasycystycznym mojego imiennika - Franciszka Ksawerego Dmochowskiego nad jeziorem w Świeszu.






i jego małżonki 



![]() KUJAWY - MÓJ ŚWIAT MOJE ŻYCIE Kujawy, Kujawy! Malowane niebo, Roztoka miłości, Źródlany puls czasu. Kujawy, Kujawy! Dzban przaśny dzieciństwa, W skrach bułana Wisła I twój szept, mój Boże. Kujawy, Kujawy! Moje wielopole, Krzyk wierzb i płomienie, Siermiężność i pamięć. Kujawy , Kujawy! Tylko kurz na drodze. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Dmochowski Zygmunt | Ciechocinek | Radziejów | Płowce | Opole |




![]() BUKI Pochodnie wieczności: Na rozstajach czasu, W dostojnych żupanach Mocodajne tury. Na pobokach traktów, Rycerze przy duktach W srebrzystym pancerzu. Krzyk ziemi w płomieniach Popiół, żółć i szkarłat- Samooczyszczenie W jesienne szarugiOpole; 13.11.2008 r. |

| Życie Aleksandrze Sas Wisłockiej z Kujaw Radziejowskich Dionizje młodości- Bez cugli cwałujące: Nim eksploduje kamień I urwie się gościniec; Nim zapętli się czas I umilknie wrzenie Nim we mgle kipiacej Zamajaczą ELIZEJE. |





22 listopada 2008 roku była w Opolu promocja antologii - "Drogami znaczeń."Jest w niej 6 wierszy Zygmunta Dmochowskiego i bigram. Wydał Okręg ZNP.
Antologia zawdzięcza swe istnienie staraniom Pani Wandy Sobiborowicz - prezesowi Okręgu Opolskiego ZNP.
Obejmuje 21 pisarzy z różnych orientacji, skupionych w NKL.
Byli goście z wielu wojew., także dziennikarze, nawet z "Rzeczypospolitej"

| c
Za Gazeta Pomorską 2008.07.20 Wysoko sobie cenię medal "Zasłużony dla kultury polskiej”. Bo to oznacza, że moja pisanina czemuś lub komuś służy - mówi Zygmunt Dmochowski.
Zygmunt Dmochowski -
przyjaciel potarganych Aniołów Rozmowa
z Zygmuntem Dmochowskim
Zygmunt
Dmochowski jest sekretarzem opolskiego oddziału Związku
Literatów Polskich. Za
swoją twórczość poetycką i prozatorską został uhonorowany
medalem
"Zasłużony dla kultury polskiej”. Mówi
pan o sobie, że jest trochę stąd, czyli z Kujaw,
i trochę stamtąd, czyli z Opolszczyzny...
Urodziłem
się w Ciechocinku, tu się uczyłem, tu miałem i mam wielu
przyjaciół.
Przez dwanaście lat uczyłem języka polskiego w liceum w Radziejowie,
miasteczku
w sercu Kujaw. Potem życie rzuciło mnie do Opola. Mieszkam tam ponad 40
lat i
wiem, że "przesiąkłem” tym miastem równie głęboko
jak Kujawami. Szukam
związków Kujaw z Opolszczyzną i znajduję je, choćby w osobie
matki Władysława
Łokietka, tak bardzo na Kujawach ukochanego. Mało kto wie, że jego
matką była
opolanka, Eufrozyna, siostra księcia piastowskiego Władysława. Niewielu
osobom
jest też znany fakt, że wielu Ślązaków pracowało przy
budowie tężni i warzelni
soli na Kujawach. Należeli do rodów: Starków,
Szafarczyków, Gebaerów, Tutenbruków,
Kinclów, Piperów, Nogów. Opolanie
rozumieją i czują Kujawiaków. Poświęciłem Opolowi wiele lat
życia zawodowego,
ale to tu na Kujawach jest źródło mojej poetyckiej
twórczości. Bo to nie kto
inny jak Janusz Żernicki przysłał mi pod koniec lat siedemdziesiątych
swój
pierwszy tomik poezji. Obudził mnie z letargu. W ciechocińskim liceum
nazywano
mnie "poetą”, ale po studiach polonistycznych, nie
poświęciłem się
literaturze, tylko sprawami przyziemnymi: musiałem zarobić na
utrzymanie
rodziny. Ten tomik poezji Żernickiego poruszył uśpionego we mnie poetę.
Mój pierwszy
wiersz opublikowany został w "Kalendarzu Opolskim” w roku
1994, a rok
później ukazał się debiutancki tomik "Potargane
Anioły”. Po tym
pierwszym opublikowanym wierszu
wręcz posypały się tomiki poetyckie, ale nie tylko. Tak, jakby chciał
pan
nadrobić czas stracony na inne zajęcia. Tak to wygląda, rzeczywiście
zajmowałem
się rozmaitymi rzeczami, choćby sportem. Podobno trenował pan
lekkoatletykę z
Janem i Józefem Glempami? To moi koledzy z boiska
"Kolejarza” Toruń.
Biegałem kiedyś na "setkę” z niezłym wynikiem 10,8 sek. Była
też rzeźba i
to z niemałymi sukcesami... Miałem kilka wystaw, kiedyś nawet
zaprezentowano
mnie i moje rzeźby w wiadomościach kulturalnych dziennika
telewizyjnego. Sześć
lat temu czeski tygodnik społeczno-kulturalny "Czas”
zamieścił kilka moich
wierszy pod wymownym tytułem "poetyzujący rzeźbiarz z Opola”.
Teraz już
rzadko sięgam po dłuto. Dostrzegam pewną artystyczną
wspólnotę między rzeźba a
poezją. Gdy powstaje wiersz, pierwsza myśl wymaga pewnego
"ociosania”.
Efektem rzeźby jest kształt, wyłaniający się spod dłuta. Możesz
powstające
dzieło zniszczyć źle prowadząc dłuto. I możesz zniszczyć wiersz złą
metaforą
czy złym porównaniem. Ale
Pańska twórczość literacka to nie tylko poezja. W książce
"Płonąca
sól” swoich bliskich odnajduje wielu
ciechocinian... Niebawem ukaże się dalszy
ciąg sagi kujawskiej, losy potomków bohaterów
"Płonącej soli”. Książka
nosi tytuł "Czyściec mojego nieba”. Jest w niej także trochę
o mnie. Bo
jak napisałem w wierszu "Rodowód”: jestem cały
kujawski, taki pozostanę.
|
Fragmenty
sagi oraz wywiad Hanny Jamry|
Katarzyna Rodziewicz autorka niezliczonych
audycji radiowych, eseików i dwóch
tomów wierszy,
dedykowała Kujawiakowi wiersz :
KONCERTOWY TANIEC Zygmuntowi Dmochowskiemu Oj zagrałabym Ci kujawiaka oj Oj zatańczyłabym Ci kujawiaka hej Czegóż to nie mogłabym Ci uczynić Gdybym mogła ... Mogła być ... - A jestem ... Echem pradziadów Wspomnieniem ojców Skrawkiem Mołdawii Litwy Mandżurii i Mazowsza Wyrzutem wspomnienia partyzantów Ulicznych łapanek Kolektywizacji restauracji dusz Murów strajków Stanów ludowych i podgorączkowych - Ale jestem ... Jestem przyszłością nowych dźwięków Które na nową muzykę się zlożą Nowe tańce Nawet Świętego Wita też powstaną I zagram i zatańczę - A dziś ... Zagrałabym Tobie kujawiaka Kujawiaku na Wychodźstwie Z echem wspomnieniem na skrawku Z wyrzutami... ... Ale Tobie ... To moje i Twoje potarganie |
Wywiad
Aldony Nocnej o Lirykach Opolskich
|
|
Rozmowa
Hanny Jamry z Zygmuntem Dmochowskim fragmenty za Zdrojem Ciechocińskim
lipiec
2006 rok
Zygmunta Dmochowskiego
poznałam
w listopadzie 1995
r. w czasie jubileuszowego
spotkania z opolskimi twórcami.
Wojewódzka Biblioteka Publiczna przygotowała
wówczas wystawę „Dziedzictwo i
współczesność"
prezentującą najważniejsze fakty z 50 - letniego życia literackiego
Opolszczyzny. Pan Zygmunt był właśnie po książkowym debiucie.
Ale za to jakim. Rok
1993 przyniósł tomik poetycki
„Potargane anioły", a 1994 dwa kolejne
„Żarna i ziarna", „Skaczące
światło". Zbiory Panie
Zygmuncie, podobno były
kiedyś sukcesy lekkoatletyczne? Trenował Pan z Janem i
Józefem Glempami.
To byli moi
koledzy z boiska „Kolejarza"
Toruń. Biegałem
kiedyś na setkę z niezłym
wynikiem
10,8.Kiedy
Józef Glemp został prymasem
Polski, pozdrowił nas
wszystkich sportowców.
Następną
pasją była rzeźba. Miał Pan na
tym polu
spore osiągnięcia. Zostały
dobrze przyjęte przez czytelników i krytyków. „Równie
udane były kolejne tomy
poety. Wydawał je z
wielką regularnością, jakby chciał nadrobić utracony czas.
Ukazały się kolejno [...]
Wezbrana rzeka" , „Mgławice
koziorożca" , „Nim umilknie ciepło". Opublikował poematy:
„Z księgi pogan" i
„Requiem kujawskie" oraz cykl
poetycki „Człowiek - szkice do portretu". Ma w swoim
dorobku również powieść
historyczną „Płonąca sól".
W 2003 roku ukazał się ,Wybór wierszy" zawierający
blisko 150 utworów pochodzących z
siedmiu tomików
poetyckich. Zygmunt Dmochowski jest
Kujawiakiem Aleksander
Nawrocki, naczelny redaktor „Poezji
dzisiaj", w
jednym z ostatnich numerów
pisma, analizując twórczość
orientacji poetyckiej „Hybrydy", napisał:
„Przyjaciel Janusza Żernickiego,
Zygmunt Dmochowski
trafnie nazwał artystyczne
środowisko niezwykłych ciechocinian
lat 60. „potarganymi aniołami", bo
żyli pod prąd codzienności, byli osobni, samo swoi, na miarę własnej wyobraźni.
A należeli do nich
oprócz Janusza Żernickiego: Edward Stachura,
Ryszard Milczewski - Bruno,
Zygmunt Dmochowski i inni .pod
wymownym tytułem „poetyzujący rzeźbiarz z Opola"
(Yersujici sochar z Opoli).
Dziś rzadko sięgam po dłuto.
Ale rzeźba wywarła duży wpływ na moją pierwszą wielką
pasję - poezję. Między nimi widzę wiele związków.
Gdy powstaje wiersz, pierwsza
myśl, tekst, który się
rodzi, wymaga pewnego „ociosania". Weźmiesz za dużo
materiału i zniszczysz rzeźbę.
Podobnie jest w poezji,
użyjesz złego porównania, zniszczysz wiersz. Pozostańmy chwilę tu w czasach szkolnych. Przyjaźnił
się Pan z nieżyjącymi już twórcami Edwardem Stachura
i Januszem Żernickim. Byłem od nich starszy. W ciechocińskim liceum przezywano mnie „poetą". Kiedy przyszli Żernicki i Stachura, stałem się dla nich niejako wyzwaniem. Byli wtedy na progu
potargania poezją.
Żernicki poeta,
współzałożyciel
warszawskiej grupy „Hybrydy", był moim serdecznym
przyjacielem.
Pochodziliśmy z jednej ulicy w Ciechocinku - z Białych
Domów. Otrzymałem od
niego list, który okazał się ostatnim, jaki w życiu napisał.
Uznałem, że jest
własnością literatury. Przedrukowała go warszawska „Poezja
dzisiaj" i
toruński „Przegląd Artystyczno - Literacki" wraz z moim
wspomnieniem o
Poecie i wierszami, które sobie dedykował. W liście
Żernicki, żegnając się ze
mną i moją żoną Haliną, daje świadectwo, że zmagałem się ze słowem
poetyckim
parę lat wcześniej przed nim i Stachurą. Ciechocinek,
Warszawa, Radziejów
to miejsca dzieciństwa, lat szkolnych, studenckich, pierwszej pracy. . Skąd nagle Opole? Dwanaście lat byłem polonistą w liceum w Radziejowie - miasteczku położonym w sercu historycznych Kujaw, w pobliżu Gopła, Kruszwicy i Płowieć. Mój brat mieszkał i pracował w Opolu. On mnie tu ściągnął. Pracowałem w
opolskiej oświacie,
piastując różne stanowiska. W1993 roku debiutował Pan zbiorem poetyckim„ Potargane anioły" . Dlaczego tak późno? Przecież pierwsze wiersze ukazały się na łamach „Gazety Uniwersyteckiej" w 1952 r. Musiałem najpierw zaliczyć życie zawodowe. Nie poświęciłem się bez reszty literaturze, była przecież rodzina, dzieci, odpowiedzialna praca. Musiałem temu sprostać. Nie walczyłem jak Stachurą, Żernicki. Nie przywiązywałem wagi do poezji. Były poważniejsze sprawy: wałka o egzystencję, o trwanie w rodzinie. Obudził mnie z tego letargu Żernicki, przysyłając mi pod koniec lat 70-tych swój pierwszy tomik poezji, a potem Harry Duda. Przyszedłem kiedyś do opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich prosić o pomoc dla ciężko chorego przyjaciela poety Janusza Żernickiego. Ówczesny prezes Harry Duda nie dysponował środkami finansowymi, ale wspomógł go dwoma kulami inwalidzkimi i zapewnieniem, że wydrukuje jego wiersz w „Kalendarzu Opolskim". Wtedy ja powiedziałem: „Panie Harry, to niech pan wydrukuje i mój."(wiersze obu poetów kujawskich ukazały się w roczniku „Kalendarza Opolskiego" w 1994 roku.). A potem nastąpiła reakcja łańcuchowa. Takie było wielkie stężenie poezji we mnie, że wydałem tomik, a potem następne zbiory poetyckie. I tak jest do dzisiaj. Erupcja trwa. Pierwsze tomiki poetyckie od razu zostały zauważone w środowisku literackim i wkrótce też przyjęto pana do Związku Literatów Polskich. Zaangażował się Pan w pracę opolskiego oddziału, będąc jego delegatem i sekretarzem. Zostałem przyjęty do ZLP w jednym czasie z Marianem Buchowskim - autorem książki o Stachurze. Kiedy Harry Duda był prezesem naszego oddziału, wiele się działo. Były spotkania z czytelnikami, wydawnictwo „Wers", plenery poetyckie, częste kontakty z pisarzami polskimi z Zaolzia: Pyszką, Sajdokiem, Przeczkiem, Młynkiem i Kaszprem , a także tworzącymi w Niemczech Słomianowskim i Grunwaldem, z piszącymi na Litwie Piotrowiczem i Mieczkowskim i innymi. Tworzyliśmy żywe środowisko literackie. Harry Duda wszedł do
Zarządu Głównego ZLP Ożywiły się
kontakty z pisarzami warszawskimi. Dla
mnie jest Pan przede wszystkim poetą
dwóch krain - tej pierwszej rodzinnej, kujawskiej i tej
drugiej,niejako
„narzuconej" przez los, opolskiej. Obie mocnosą obecne w pana
twórczości.
O obydwu pisze Pan pięknie. Związków między obu ziemiami
jest wiele: i tych historycznych,
i tych rodzinnych. Czy pani wie, że Kazimierz
I
Kujawski
(syn Konrada Mazowieckiego) przyjechał
na ziemię opolską po żonę. Została nią Eufrozyna,
siostra księcia piastowskiego Władysława. Z tego związku
urodził się potem
przyszły król Polski Władysław
zwany Łokietkiem. Wielu Ślązaków pracowało też przy
budowie tężni i warzelni soli na Kujawach. Należeli do
rodzin;
Starków, Szafarczyków, Geaerów,
Titebru-nów,
Kinclów, Piperów, Nogów. Opolanie rozumieją
i czują
Kujawiaków. I dlatego jest mi tu dobrze, jakbym był
u
siebie. Którzy
twórcy i
które dzieła mają największy wpływ
na wyobraźnię poetycką? Po
jakie książki z podręcznej
biblioteczki sięga Pan najczęściej. Najbliżsi
memu sercu są poeci
amerykańscy: Ezra Pound
i laureat Nagrody Nobla Oktavio Paź. Ź polskich
twórców
wymienię tych, którzy poświęcili poezji wszystko,
łącznie z życiem, tych
wszystkich, którzy byli „potarganymi
aniołami": Janusza Żernickiego,
Jerzego Harasymowicza,
Andrzeja Bursę, Krzysztofa Gąsiorowskiego
oraz prozaików: Gustawa Herlinga - Grudzińskiego
i Marka Nowakowskiego.
Bardzo bliscy są mi Harry
Duda i Krystian Szafarczyk, opolscy poeci,
którym wiele
zawdzięczam.
Ma Pan szeroki krąg
znajomych, przyjaciół, większość wierszy
jest komuś dedykowana. Zawsze
istnieje więź komunikacyjna między twórcą a
otoczeniem To otoczenie ma jakiś wpływ na twórcę. Uważam,
że
kiedy pisze się o ludziach, to trzeba tych ludzi
obdarowywać wierszami.
Każdy bowiem z obdarowanych
ma jakiś swój udział w moim życiu. Obowiązkiem
piszącego jest podzielenie się słowem jak chlebem
.A jakie są
najbliższe plany twórcze? Mam
zaawansowaną książkę „Czyściec mojego nieba", będącą trzecią
częścią „Płonącej
soli". Są to dzieje
potomków
bohaterów sagi kujawskiej. Ja już też
tam jestem. Poza tym przygotowany jest do wydania tom nowych wierszy oraz dwa
zbiorki liryków zatytułowanych „Liryki
opolskie", „Liryki
kujawskie". Teksty na razie
leżą, dziś niełatwo znaleźć sponsora tomiku poetyckiego. Na zakończenie
chciałabym przytoczyć wypowiedź
wrocławskiej poetki,
zmarłej trzy lata temu Marianny
Bocian, która w kilku zdaniach ujęła cała prawdę
o
Pana twórczości: „Dmochowski pisze wiesze pełne
filozoficznej głębi i
prawdy o człowieku. Porusza ważne problemy,
do których trzeba dorosnąć. Zaskakuje śmiałością i pięknem
metafory. Kto tworzy
ducha ludzkiego,
ten wykonuje Prawo
Boga Stwórcy." Dziękuję
za rozmowę Cały
tekst rozmowa Hanny Jamry ukazał się w „Kwartalniku
Bibliograficzno -
Metodycznym" Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu w nr
4 z 2005
roku. |

![]() Posłowie Anny Kajtochowej do nowej książki
Zygmunta
Dmochowskiego „ Trzy poematy”
Geniusz
loci — miejsce święte, gdzie wiecznie się szuka a
tylko w sprzyjających
warunkach znajduje to, co niepowtarzalne. A w odniesieniu do
słów — takie,
które przybliżają albo oddalają świat, nieraz w
przebrzmiałych, ale ciągle
żywych znakach. Takie znaleźć to szczęście. Mówiono niegdyś:
aurea mediocritas
— złoty środek. Bardzo trudno w ten środek trafić
— a Zygmuntowi Dmochowskiemu
udaje się. Może dlatego, że odczuwa i pozostaje w żywiole języka? Poeta
dwóch
kultur i dwóch żywiołów językowych: Kujaw i
Opolszczyzny z mową przaśną jak
chleb i smaczną jak ulęgałkaz całym bogactwem światów,
które przeminęły i
takich, które trwająw niszowych zakątkach. To wielka zaleta
mieć słuch
reagujący na melodię i zmienność nawet pór roku. Zresztą
właśnie wtedy zmieniają
się i nasze nastroje. Wszyscyśmy z Wujka. Jemu pierwszemu przypadło
przybliżenie
języka przodków potomnym, którzy przyjęli już
inne brzmienie i znaczenie od
ludzi uczonych, poddanym innym normom. Ich brzmieniom i naleciałościom,
bo
przecież tak się modyfikuje
język—wzbogaca albo ulega erozji. Ambicją Autora
„Płonącej soli" jest wierność
temu najwcześniejszemu — nic dziwnego, że załącza słowniczek
tłumaczący dawne
słowa co sprawia, że bliska jest nam także treść „Trzech
poematów". Bliska
i pouczająca nie tylko językowo, także historycznie i
kulturowo. Składa się
jak powiedziano, z trzech poematów. I tak poemat
pierwszy, zatytułował Autor
„Z księgi pogan", zadedykował go „Moim Uczniom".
Zapewne, aby się im
przypomnieć. Poemat składa się z trzech części. Ta pierwsza
charakteryzuje
topografię okolic, gdzie mieszkali nasi pradawni przodkowie
/„wyszedłem z
Wylkowyj", „wyszedłem z Wołuszewa — /Z bagien i
borowin,/ Z tropów turzych
przy wodopoju.// Gdzie latarnie brzóz/ i olszyny krępe u
brodu/ Gdzie trzcin
buńczuki rude/ Idą stajami ku Wiśle/ z szuwarów nadbrzeżnych
Tążyny/ I szumią
historią dziwów/.../". Stąd się wywodzę —
stwierdza podmiot i wierzymy mu
bezwarunkowo. Ciąg dalszy opisuje panowanie Światowida,
odpieranie napaści
Wikingów na Kujawy, codzienne zajęcia dziewcząt
słowiańskich „zwiewnych, zwinnych,
gorących, (...) w kwiatach, wirujące/ Ze słońcem przypiętym do ramion".
Krzątają się wokół młyna, „nad strugą", rybacy
czuwają przy sieciach,
sokolnicy niedaleko radziejowskiego kasztelu, jak to Goplanie. Piękna
ziemia
kujawska zasobna była w rudy miedzi i żelaza, w
„Wisłę, Tążynę i Zgłowiączkę;
w wodę życia"; (...) w bogów możnych: /Perunów,
Nijów, Swaro-życów",
(...) w świętą ziemię — Przez wieki wszystkich i niczyją/
Wyżarem braną,
krudowaną: /Z torfem, ugorem, borowiną". Te zasoby stanowią dziedzictwo
podmiotu, ale także „watachy Leszków".
Podmiot błysnął znakiem „sinej
ryby". Dlatego jest tym, kim był. Część pierwszą kończy
„Przeświadczenie": Promienność czuję czasu,
który jak hubka żarzy się i
kąsa — Chociaż przeżuty go roztocze. Coś zawaliło się i
pękło, Moczary w ziemię
wciekły świętą, Ogień porwało w tan powietrze i nikt nie woła:
„ać
pobruszę". Niech sagą śmigłą zatrzepocze W
rapsodzie. Czas
ów — w moim wierszu.
I zapowiada: Na Peruna — tam
powrócę!" Część druga poematu mówi o
uczuciach podmiotu wobec czaru
tej ziemi, jej oddechu „gnanego Wisłą". Powraca tutaj, by
„zgarniać"
zwyczaj: z siół i podgrodzi, z puszcz dziewiczych,/ Z
przymurków,kleci,
stołbów, z wiszar —By w jego blasku się odrodzić".
Cześć druga ukazuje
skarby, po które, a zwłaszcza „Złoto
Bałtów" śpieszą korowody światłych
mężów z Akwilei, różnobarwnie odziani kupcy,
opisywani przez Ibrama. Opowiada o
ustroju pierwszych Polan, ich tożsamości „w piskorzu
Noteci". Był to czas
kiedy szanowano starców, kiedy dla obrony zwoływano
społeczność wiciami, kiedy
„obrońcy na zew biegli nieba". „Jak tarki na
miedzy, jak ościenie ożyn/
bronili spłacheci naddziałów kujawskich./ Byli w wielu
bitwach — i podówczas
kiedy/ Konał w paści Wichman, ów drapieżnik saski". Inność i
pokojowość
tych ziem poświadcza Ibn Jakub. Ludzie tu mieszkający „lali
miody", „nie
gnali pospołu z Wikingi na Wiślan, /Na Bałtów i Ślęzan, żeby
ich
ciemiężyć". Nad bezpieczeństwem czuwali woje w rozległych zamczyskach.
Wiszę rzetelnie pełnili swą powinność. Podmiot sławi ich obyczaje,
opisuje
społeczny podział obowiązków — innych dla
rolników, dla budowniczych i łowców.
Gromadzili dobra materialne „Bez próżnych
zbytków, bez grabiestwa, /Jeno w
rozmiarze — jak bóg darzył". Trzecia część poematu
ukazuje
„Dziewosłęby" czyli zaloty skłaniających się ku
sobie młodych,
przygotowania do wesela i samo weselisko z całym bogactwem
obyczajów. Wymienia
wiano: źrebek, krasula, mieszek grzywien, „płócien
półwiązek i bursztyny",
przytacza nazwy instrumentów: gęśliczki, kózka,
fujareczka, ku-kuszka,
drumla... „Tan dudni na dranicach z sosny". Opis kończy
zaklęcie w wierszu
„Tęsknica": „Stoję, tężeję jak Światowid,
Niczym ból Niobe w głaz
zamknięty! Widzę czas święty w niebyt wściekły, Wybacz mi, Panie —
w pył
przeklęty. I choć w nim tylko dobra pamięć Echem jedynie, wibrowaniem
— Wśród
czerni kryzą śnieżnej bieli, Wykuszem światła, szwem przestrzeni,
Jednak — Lux
in tenebris lucet. Na Peruna —
tam powrócę!" Nie dziwimy
się, też byśmy powrócili. Następny poemat nosi tytuł:
„Człowiek — szkice do
portretu". Zgodnie z zapowiedzią przedstawia tu poeta zwięzłą, trafną
charakterystykę
trzynastu postaci w mniej czy bardziej pozytywnych opisach. Są bardzo
zróżnicowane, narysowane kreską pewną, chociaż
cieniowaną. Na ogół trafnie
wydobywającą przywary, ale i zalety portretowanych. Kończy
galerię
podsumowaniem „Człowiek — drzewo życia": „Promieniuje
siebie,
gdziekolwiek się znajdzie I cokolwiek uczyni — przenikający
przyszłość. Pozostaje w ciągłym ruchu i
rozproszeniu: w porządku, chaosie i przypadkowości. Przesączają
się przez niego jak przez membranę, Formanty życia —
symbole
ludzkiej jaźni. Emituje siebie, budujący znaczenia,
Będące odciskiem
jego myśli i przeżyć. Generuje świat w wirze
własnej energii, panujący
nad potarganiem przestrzeni. Niesie się w
nieskończoność przez gęstość
czasu, Porastając mitem — tworzący nowe
wartości. W strumieniu
ciągłego wypalania się i prokreacji Wchodzi w paradoks: osiąga
wieczność,
umierając". To podsumowanie wyraża credo i ideały podmiotu.
Chciałoby
się, oj chciało, aby taki właśnie był człowiek! Trzeci poemat to
„Requiem
kujawskie", zadedykowany Rafałowi, Synowi poety. Składa się z
siedmiu
pieśni i oratorium. Jest przejmującym dokumentem o rodzinie i sobie,
przekazywanym z całą pieczołowitością następnemu pokoleniu:
„Wszystko żyło powinnością
chwili —/ Ewangelią uskrzydlonego czynu, /Nieustannym
dzieleniem się
sobą". Przekazujący tę tradycję bardzo hojnie dzieli się z następcą.
Mówi
o chrzestnej Matce, równocześnie Matce Ojca, rudowłosym
Dziadku, Ojcu, „Jemiołuszce",
dla której podmiot był „wiecznym zmartwieniem",
ale która niezmiennie
wierzyła, że „wyrośnie z tego kiedyś" i rzeczywiście
„nie zszedł na
psy" — jak prognozowali życzliwi krewni. Im
poświęcona jest Pieśń VI. No
i trzeba przyznać, że „dotknęła ich zemsta ręki śmiertelnej".
Dla
równowagi w Pieśni VII występują Duchy Dobre, Żurawie, Ptaki
Nieba: ciotki,
teściowie, inni krewni — wśród nich
„Antoni z dziurą w potylicy z
Katynia"/ (...) Krążą w chmurach wysoko i we mnie głęboko (...).
Wskazują
drogę mocującemu się z sobą —". Oratorium to uroczysty pean
na cześć
rodzinnego domu, swoich bliskich „Dotyk psalmu/
Miłości żalu i tęsknoty".
Zaduszkowe święto ściąga wszystkich swoich z doliny: Pomeranii,
Mazowsza,
Śląska, z Lodomerii... Zewsząd podążają w uroczystym
korowodzie: „Stoimy z
Bratem przy grobowcach: Kuzynów, Dziadów, Matki,
Ojca./ Jeszcze się ocios w
słońcu mieni/ Jeszcze się złocą chryzantemy/ I teraz jeszcze,
w zmierzchu
światła,/ Gdy gaśnie uśmiech — kwiatów barwa". Nie
bez powodu przywołuję
tyle cytatów. Zygmunt Dmochowski rozpoczął romans z
literaturą po sześćdziesiątce.
Całe pracowite życie poświęcił oświacie, działając w różnych
wcieleniach:
nauczyciela, kierownika zakładu wychowawczego, wizytatora. Od
debiutu
książkowego w 1993 roku (pierwsze wiersze wydrukował w 1952 w prasie
studenckiej) opublikował kilkanaście książek. Debiut powitał
recenzją Harry
Duda. Już wtedy zauważył, że Zygmunt Dmochowski mówi własnym
głosem,
niepowtarzalnym, że jest poetą dwóch prastarych
regionów Kujaw i Opolszczyzny,
miłośnikiem ich języka, eksponującym poprzez ten język największe
walory obydwu
regionów. Inny krytyk, Zbigniew Ostrowski, wyraził
swój podziw dla poety,
recenzując „Potargane Anioły" oraz „Żarna i
ziarna": „Poezja
Dmochowskiego nie szuka ujścia w awangardowych technikach pisarskich,
bo i po
co? Znakomicie realizuje się w wierszu stroficznym, rymowanym
głębokim rymem,
od czasu do czasu uciekającym do echa wyrazów; wierszu
nielicznym na tyle, że
aż prosi się targnąć strunę gitary i wyśpiewać strofy poety znad Odry.
No i te
słowa, perełki sensów i znaczeń. Słowa —
rarytasy, słowa briicknery.
Dmochowski wydobywa z zasobu leksykalnego języka archaizmy
znaczeniowe i
gramatyczne. I o dziwo — nie straszą, a są subtelnego rodzaju
przyprawą do
języka codzienności, w którym na co dzień pisze Zygmunt
Dmochowski". Tu
dodam, że głęboka wiedza, jaką opanował poeta, pracując naci swoją
historyczną
powieścią (w trakcie pisania pozostaje trzeci tom) znalazła posiew. Nie
tylko w
poszczególnych słowach. Takżo klimacie urokliwym i
urzekającym jaki przesyca
głównie „Z księgi pogan". Sprawiedliwość pisarzowi
oddał też Franciszek
Yśetićka z Uniwersytetu w Ołomuńcu, zatytułowawszy posłowie do
„Liryk opolskich"
(2007): „Skaczące światło Zygmunta Dmochowskiego".
Przypomniał on, że
autor „Trzech poematów" kontynuuje działalność
literacką swego
protoplasty, Ksawerego Dmochowskiego (1762-1808). Zauważmy, że
różnica wieku
wynosi 170 lat. „Zygmunt przyznaje się i upodabnia
do Franciszka Ksawerego i
jego poezji w zakresie używanego słownictwa, ale także przez
dobór rodzaju
wiersza i gatunku: raz za pomocą heksametru klasycystycznego,
innym razem
poprzez gatunek eligijny i mityczny". Równocześnie jest na
wskroś
nowoczesny jako przyjaciel Janusza Żernickiego, Stachury,
hybrydowców. Krytyk
uważa, że charakterystycznymi wyznacznikami jego poezji są:
przestrzeń i
światło. Przestrzeń to pochodna innego rodzaju sztuki,
uprawianej przez
Dmochowskiego, czyli rzeźby. Potwierdzając tę opinię dodałabym, że
źródłem tych
cech jest jasność myśli, mentalne pojmowanie i przyswajanie
świata przez Zygmunta
Dmochowskiego. Poeta dokładnie wie, jakie wartości preferuje,
jakie ideały
krzewi. To nie tyle jasność „skacząca", ile stała. Miłość do
ojczystego
słowa, do najbliższej ojczyzny, do ojcowizny, do rodziny, do człowieka
to
fundamenty, jakie tworzy swoją sztuką i każdym zdaniem kierowanym do
ludzi —
tych bliskich i tych, którzy czytają jego książki.
„Trzy poematy"
zdecydowanie nas o tym przekonują. To jest stałe światło,
nadające niezniszczalną
barwę życiu.
|
![]() ![]() ![]() ![]() |

|
Zachód słońca nad jeziorem turawskim Nadciągnął łuną z głębin nieba
(Ten wiersz krytyk katowicki ( recenzja " Liryków opolskich" w m-czniku "Śląsk" ) wymienił wśród siedmiu wierszy jego zdaniem najlepszych ( "Śląsk" - styczeń 2008))
ukazał się album: "Turawa i okolice w grafice" - otwiera go wiersz kujawiaka - "Zachód słońca nad jeziorem Turawskim" autor albumu - art.mal. Walter Świerc, kiedyś był wójtem Turawy --Wydawnictwo i Drukarnia Świętego Krzyża w Opolu. 80 grafik Opole lipiec 2008.
|

|
18 VIII 1937, Pont de Cheruy, Francja – 24 VII 1979, Warszawa, Polska. ![]() Pamiętam o Stedzie, którego małą ojczyzną były przecież Kujawy. Tu, w Aleksandrowie Kujawskim, ukończył w 1952 roku szkołę podstawową, a potem - liceum w sąsiednim Ciechocinku. Toruń i UMK z kolei to miejsce powstania „Helikonu”, pierwszego młodzieńczego pisma literackiego, które Stachura redagował wspólnie z Januszem Żernickim.
„Cała
jaskrawość”, kultowa książka prozatorska Steda, rozgrywa się
w
„trójkącie bermudzkim” pomiędzy
Aleksandrowem, Ciechocinkiem i Nieszawą. Dzięki
lekturze tej książki cała Polska lat 70-tych znała nazwę ulicy
Krzywdów i
Bieńków, lub baru „Pod łososiem” w
Nieszawie.
Niech
żyje ziemia! Tę piosenkę napisał przed laty Edward Stachura w dniu swoich urodzin. Pozwalam sobie zacytować ją u nas dziś – w 70. rocznicę urodzin Poety. |


|
Urodził się 12 kwietnia 1939 r. w Ciechocinku . -jak sam mówił: "w miasteczku na Kujawach. Nie w Tężniopolis. Tężniopolis zrodziło się we mnie, kiedy w agonii rzęził Ciechocinek." Ukończył szkołę podstawową, której kierownikiem był jego ojciec, Mieczysław Kwiatkowski, a następnie uczęszczał do Liceum im. S. Staszica w Ciechocinku. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i pedagogikę kultury na Uniwersytecie Łódzkim. Debiutował w "Nowym Torze" i "Helikonie" w roku 1956. Był współzałożycielem Orientacji Poetyckiej Hybrydy i autorem tej nazwy. Opublikował tomy poezji: " Szept przez wiatry " - 1964, " Landszaft z wędrującym dnem " - 1968, " Trzynaście miesięcy"-1969, " Sen bez skrzypiec "-1970, "Bez zdarzeń"- 1974, "Kurz życie moje"- 1978, "Menady" - 1983, " Wędrowiec w jednym sandale "-1985 za którą otrzymał nagrodę miesięcznika "Poezja" za rok 1985, "Neuryty" 1986, "Wierność martwemu morzu" 1989. W 1998 roku ukazał się także tom wierszy zebranych " Wędrowiec z Tężniopolis". Janusz Żernicki zajmował się również krytyką literacką. jego wiersze tłumaczono m.in. na francuski, hiszpański, macedoński, rumuński. Pracował między innymi jako redaktor w "Helikonie", "Widzeniach" i "Poezji", wiejski nauczyciel na Mazurach, kierownik działu społeczno-samorządowego PSS w Lądku Zdroju. Mieszkańcy Ciechocinka pamiętają Go jako nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 1 i twórcę Teatrzyku Miniatury Politycznej. Razem z Markiem Badtke zainicjował "Wiosnę pod Tężniami", która przerodziła się w obecny Festiwal Folkloru Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Otrzymał wiele nagród poetyckich w tym nagrodę miesięcznika "Poezja", "Pierścienia" w konkursie "Czerwonej Róży" za całokształt osiągnięć twórczych. Był również laureatem nagrody "Pegaza" przyznawanej przez wojewodę włocławskiego. Niedawno został ogłoszony konkurs literacki Jego imienia dla niepełnosprawnych. 12 kwietnia 2000 r. w Teatrze Letnim miał miejsce, jak się dzisiaj okazuje ostatni wieczór autorski Janusza Żernickiego Tą szczególną okazją była 35 rocznica wydania 1. tomu poetyckiego poety związanego z naszym miastem. Wiersze autora czytali Elżbieta Pietrzykowska i Zbigniew Ostrowski. Posłowie do twórczości autora "Wędrowca w jednym sandale" wygłosił toruński krytyk literacki i badacz twórczości Żernickiego Stanisław Jasiński. Tymczasem 7 października 2001 roku Ciechocinek pogrążył się w smutku -Wędrowiec w jednym sandale odszedł na zawsze. Żernicki poeta, współzałożyciel warszawskiej grupy „Hybrydy", był moim serdecznym przyjacielem. Pochodziliśmy z jednej ulicy w Ciechocinku - z Białych Domów. Otrzymałem od niego list, który okazał się ostatnim, jaki w życiu napisał. Uznałem, że jest własnością literatury. Przedrukowała go warszawska „Poezja dzisiaj" i toruński „Przegląd Artystyczno - Literacki" wraz z moim wspomnieniem o Poecie i wierszami, które sobie dedykował. W liście Żernicki, żegnając się ze mną i moją żoną Haliną, daje świadectwo, że zmagałem się ze słowem poetyckim parę lat wcześniej przed nim i Stachurą.
Janusz Żernicki Na
zboczu snu
Na
zboczach snu cisną się
sobowtóry, napierając, żebym przyznał się do nich, choćby od
niechcenia.
O
poranku wspominam miąższ
sytuacji, nonszalancki kaprys klimatów,
puls
brzóz, przymrużone oczy wertepów-
bardziej mi były bliskie niż potwierdzenie własnej tożsamości.
Dlatego
odprawiam ich nie
bacząc na chronologię, dlatego odprawiam ich nie pamiętając win, ( a
jakże ! )
z którymi każdy się trzepocze, dlatego odprawiam ich, jakby byli obcy i skończeni (w rzeźbiarskim odczuciu fałd, sandałów i kostura)- teraźniejszy
senior i uciętą nogą..
Zabiorę
ich ze sobą, kiedy przyjdzie się tłumaczyć, jak na ośnieżonym peronie
repatriantów-
może Wielki Nieznajomy okaże się pobłażliwym?
|





|
Zygmunt Dmochowski urodził się w 1931 roku w Ciechocinku. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ukończył polonistykę na
Uniwersytecie Warszawskim. Był nauczycielem i
wizytatorem.
![]() Mieszka w Opolu. W 2004 roku został wyróżniony przez Marszałka Województwa Opolskiego nagrodą dla animatorów kultury. Jest sekretarzem Opolskiego Oddziału ZLP.Debiutował w roku 1952 w gazecie studenckiej. Ma w dorobku twórczym:
Liczne antologie i
almanachy prezentują jego twórczość.Drukowane są w wielu
periodykach literackich pierwszego obiegu w Polsce i
Czechach.
|


|
Zygmunt
Dmochowski do poezji przyszedł z rzeźby. Tę
dziedzinę sztuki uprawiał od dawna, mając na tym artystycznym polu
spore
sukcesy.[...] Wiersze Zygmunta Dmochowskiego drukowały pisma pierwszego
obiegu
o zasięgu ogólnopolskim, m.in. "Wiadomości Kulturalne",
"Śląsk",
"Metafora", "Przegląd Artystyczno-Literacki",
"Pomorze", "Literacka Polska", "Kalendarz
Opolski", "Almanach-Opolanin", "Poezja", periodyki
czeskie i polskie. Znalazły się też w wielu antologiach i almanachach
artystycznych. [...] Poeta
z urodzenia jest Kujawiakiem - z Kujawami
związany silnie do dzisiaj. Obecne są one w wielu jego wierszach. [...]
Pozostaje członkiem kujawskich stowarzyszeń naukowych i kulturalnych, w
tym -
Włocławskiego Towarzystwa Zygmunt DmochowskiNaukowego we Włocławku.
Został
odznaczony "Medalem za Zasługi dla Kultury Ciechocinka" O swoim
nierozerwalnym związku z tym miastem, którego naddziad był w
jego dziejach
pierwszym wójtem [...] poeta powiedział: "Wychowałem się na
Białych Domach
- najstarszej, robotniczej dzielnicy Ciechocinka . Tutaj ukończyłem
Liceum im.
Stanisława Staszica, w którym kilka lat wcześniej przezywano
mnie poetą, zanim
do tej samej szkoły przyszli dwaj znani później
twórcy Orientacji Poetyckiej
"Hybrydy" - Edward Stachura i Janusz Żernicki (po latach autor
recenzji moich Potarganych aniołów pt. Rekomendacja)" [...]
W
połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia stał się Zygmunt
Dmochowski opolaninem
-
na stałe zamieszkał z rodziną w Opolu. [...] (Józef
Szczupał Posłowie do: Zygmunt Dmochowski Wybór
wierszy,
Kielce 2003)O poezji Z. Dmochowskiego pisano w czeskiej krytyce
literackiej: "Opera
Slavica" (Slavisticke Rozhledy) 2007 XII, I. "Olomuncki
Vieczernik" 2006 r. "Akord" (tłumaczenia i wiersze)"Revne
pro Literaturu, Umeni a Zivot" Brno-Praha, rocnik XXVI, keten 2006 kc
25
(wiersze).
Zygmunt
Dmochowski dotychczas opublikował: Zbiory
wierszy Potargane
anioły (1993,
1994), Żarna i ziarna (1994), Skaczące
światło (1994),
Jaskrawość przestrzeni (1995), Wezbrana rzeka (1997),
Mgławice
Koziorożca (1998), Nim umilknie ciepło(2000),
Liryki opolskie (2007) |
|
Powracam myślą do tamtego małego Miasteczka na zgrzebnej górze pooranej zmarszczkami czasu szamoczącego się w przetokach czerwieni i czerni kujawskiego Benares - tabernakulum żaru z początku drogi wyboistej do Elidy Moje myśli dotykają spraw które umarły: Potarganych Aniołów płonących na wichrze wielopola figur woskowych i arlekinów przemykającego się wśród kamieni Boga szaleńców rozsadzających spojenia ciszy przyjaźni żyznej jak pszeniczny czarnoziem Płowiec rozstania za cenę połowy człowieczej śmierci moje myśli dotykają spraw które we mnie żyją
jak sam mówi - " Każdy
wers tego wiersza - to twardy kamień prawdy o stanie mojej
duszy, - piękne słowa. i inna refleksja świadcząca,iż KUJAWIAK wciąż wraca myślami do przeszłości i ją rozpamiętuje ( refleksja na plenerze poetyckim Opole-Radziejów w 2002 roku)
( wiersz nosi tytuł "Pozostałem tu na zawsze")
Miasto
spłynęło w dół po zboczu
z zastoin
czasu wyplątane
słońcem
rozlało się szeroko
jak kolorowa
baletnica -
w stronę
Kruszwicy kroczy strojnie Pnę
się na górę w poprzek Grojnej
(dawny
dysydent - archeolog)
przecinam
strefę gniazd bocianich
na Rynek
wchodzę w głuszę ciszy
niedzielnej sjesty - biały żagiel co
z duszy wywlókł
wilczy instynkt -
liturgię
mszy wypranej z Boga
która
wabiła
niepokornych
łamaniem
psalmów i
szkarłatem Widzę
biegnące w ogniu chwile:
knajpę
na skarpie i żandarmów
zamazujących
kreski mędrcom
dzwonnika
z garbem - Quasimodo
i
nagą lejdy która pragnie Nocą
w hotelu na Brudziczu
poczułem
dotyk twojej dłoni
który
rozsadził martwą ciszę
|





|
Pęknięta niebo Słyszę
szept
kroków, gdzieś bardzo blisko. — Weszłaś
blada w skroploną ciszę, W
ręku
dławiłaś sierść szorstkiej mufki, A
ja udałem,
że nic nie widzę, Tylko
się
serce zrobiło malutkie, Jakby
krew z
niego wyssano wszystką. Nie
było
gestów, choć świat się skulił I
zawirował
tysiącem przęślic, I
zgasła
wiara w świetlistą ufność. I
słów nie
było, bo bym nie przeżył Ich
trzepotania — truchła na płótnie; |
Wsłuchany w żywioły |
Stał w prześwicie śluzy
Uwikłany w chwile,
Z którymi się zmagał.
Żagle szły wydęte
Jak brzuchy Golemów
I morze się skrzyło.
Brzegiem ślepcy biegli
I modlił się anioł
U stóp Magdaleny.
Jeśli ktoś coś widział,
To oracz kłąb pęcin,
A pastuch - błam nieba.
Tylko mistrz z Antwerpii
Dostrzegł wir na wodzie,
Gdzie był runął Ikar.
Zwinięte w rulon światło -
Pulsująca biel,
Która rozjaśnia przestrzeń.
Latarnie ziemi
Wskazujące kierunek
Oddalającego się czasu.
Strzelisty krzyk nieba
W bruzdach szarości nocy -
Tańcujące giezła
Wiatr na osikach grał flamenco,
Topoli grynszpan szedł do tańca
Z wikliną gibka, rozczochraną.
Niebo kłębiło się obrzękłe,
Grzywy wierzbowych kastanietów
Pieściły rude pukle trzcin.
Słońce na wodzie się rozlało -
Roztarte w smugę, gdzieś na krańcach
I tuż przy brzegu zatrzepotał
Jak kleń - szkarłatnej zorzy pył.
Wciąż mi się zdaje, że przy boi
Skąpana w zmierzchu przy mnie stoisz
I "kocham" - krzyczysz z całych sił.
Byłem z poezją na Kujawach -
Jak z Panem Bogiem po kolędzie.
Gopło kipiało bielą przędzy
I podpływało do stóp pławą -
Skrzył się przybrzeżny w grzywach piach.
Nad wodą Grabek nam się kłaniał -
Obleczon w turzy żupan wierzby,
Chochlik blaszkami trzcin szeleścił,
Po fali Skierka się przechadzał -
Od Gopła wiał ku Wiśle wiatr.
W Kaczewie Łokieć nas pozdrowił,
Przy starej karczmie, na zakręcie -
Ku Płowcom szedł, by przetrwać w Pieśni!
Wzrok - poświst blasku chciwie łowił
Co na szyszaku jego grał.
Byłem z poezją na Kujawach -
Jak z Panem Bogiem po kolędzie.
Stąd kiedyś do mnie przyszło szczęście,
Tu duszę mą potargał płomień
I w żagiew zwinął - w wieczny żar.
Lubię przed Ratuszem na opolskim Rynku
Zbierać za pazuchę wciąż chłonnego serca -
Spojrzenia przechodniów i tańczące kroki,
Spódnice w szeleście i pszenne warkocze,
I płaszcze rozwarte, i srebrzyste włosy.
- Są jak ptaki na łące i pstrągi w roztoce.
Lubię nad sadzawką przy Piastowskiej Wieży
Patrzeć na łabędzie sunące bez ruchu -
Te puchy kądzieli na wiosennym wietrze -
I w wierzbę się wplatać spojrzeniem, i chłonąć
Szmer liści na klonach w kurzawie zieleni.
- Dlatego tu wracam, dlatego tu jestem.
Lubię przy Młynówce spowiadać się domom,
Które jak w Wenecji łaskocze szept fali
I o pień się oprzeć stuletniej topoli,
Rozpękłej na wichrze jak serce - gdy boli.
Malowane słońca -
Oplatające wyobraźnię
Ciepłem miękkości woni.
Ważki połyskliwe -
W dzwoneczkach ciszy
Nad woda przejrzystą.
Fujareczki syren -
Wyciszające szelest krzemu
W klepsydrach Ananke.

W POSZUKIWANIU
SZYMONA Z CYRENY
Pamięci
Karoliny
Turkiewicz
- Suchanowskiej
Haftem tańczących żurawi
wirowało niebo
rozpięte nad tamborkiem
ziemi
Czas
plótł warkocze zdarzeń
dźwięki barw lewitowały
przelatywał bez cugli
centaur
dudniąc po żywocie
Odchodzili
kolejno
słowiańscy poeci
na krzyczące wrzosy
pól mglistych
Elizji:
Wilhelm Przeczek
zza Olzy
z hałd czarnych
Karwiny
Marzyciel
Karecki –
potargany anioł
z proscenium
Verlaine’a
Trubadur
Kurczyna –
ze sfer Melpomeny
I krucha Madonna
– motyl:
Karolina
Cyrenejczyka nie
było
Choć wszyscy
broczyli na drodze
Pod sękami krzyża
Najnowsze wiersze

|
EKLOGA KUJAWSKA Marii i Karolowi
Szmagalskim
z Kujaw
pszenno-buraczanych
|


|
Zygmunt Dmochowski, "Liryki opolskie", Wydawnictwo Towarzystwa Słowaków w Polsce, Kraków 2007 Tomik
podzielony jest na
części opatrzone tytułami: · Wizerunki
i pejzaże · Za
widnokręgiem · asocjacje W książce
nie brak akcentów ciechocińskich. Poeta
wspomina zmarłego przed laty poetę z Tężniopolis w wierszu
„Nic nad to - Panie Żernicki”
(jest to list do nieba), rodzinne miasto w utworach:
„Ciechocinek z poeta w tle”
i „Ciechocinek z matka na karuzeli”,
przyjaciół i znajomych z kurortu w
„Asocjacjach”. "Tuż za stawkiem, w trawie
Ciekocierzy trznadel.
Brzóz welony drżące Igrają ze słońcem. Wiatr klony łaskocze Igiełkami sosen I liściem szeleści W gęstwie młodych leszczyn. Taki tutaj spokój: Tyle tu uroku, Zielonej pieszczoty - Pośród niej - Twój dotyk". ![]() Moje
Miasto Opole
Lubię
przed Ratuszem na opolskim Rynku
Zbierać za pazuchę wciąż chłonnego serca- Spojrzenia przechodniów i tańcące kroki, Spódnice w szeleście i pszenne warkocze, I płaszcze rozwarte, i srebrne włosy. -Są jak ptaki na łące i pstrągi w roztoce. Lubię nad sadzawką przy Piastowskiej Wieży Patrzeć na łabędzie sunące bez ruchu- Te puchy kądzieli na wiosennym wietrze I w wierzbę się wplatać spojrzeniem, i chłonąć Szmer liści na klonach, w kurzawie zieleni -Dlatego tu wracam,dlatego tu jestem. Lubię przy Młynówce spowiadać się domom, Które, jak w Wenecji,łaskocze szept fali I o pień się otrzeć stuletniej topoli, Rozpękłej na wietrze jak serce-gdy boli. |


![]() W 2002 roku nakładem Oficyny literackiej „WERS” - Wydawnictwa Oddziału ZLP w Opolu ukazała się powieść „Płonąca sól.Saga kujawska z czasów powstania listopadowego” Zygmunta Dmochowskiego, poety pochodzącego z
Ciechocinka.
Czytelników na pewno zainteresuje utwór,
którego akcja rozgrywa się na
Kujawach.
Jak
powiedział Zygmunt Dmochowski: ![]() ![]() „Płonąca sól” napisana jest w konwencji literackiej, w której autor nie jest powodowany koniecznością fotografowania faktów. Występująca
w niej fikcja
literacka spełnia wymóg prawdopodobieństwa.
Bohaterów powieści są Kujawiacy
(bohater zbiorowy). Wątki biograficzne napisane są z kluczem (Adamscy,
Dmuszeccy, Staliński, Świeczkowscy, Tylmany, Wieczorkiewicze).
Również rodzinna
Berka Filbrannera miała swój odpowiednik w rzeczywistości
– z jej potomkami w
Opolu utrzymuję bliski kontakt. Przy kreśleniu wątków
opierałem się na bardzo
bogatej ikonografii. Rzeczywiste, prawdziwe są także obrazy
przedstawiające
budowę fabryki w Ciechocinku (tężnie i warzelnie plus cała
infrastruktura),
działalność handlowo – kupiecka i wizerunek Włocławka tamtego
czasu oraz struktury
wojskowe. Obraz przeprawy przez Wisłę armii Paskiewicza oparłem na
źródłach
rosyjskich. Jest on nieznany historiografii i literaturze polskiej. W
książce
występują wątki śląskie – prawdziwe historycznie. W
dotychczasowych
wypowiedziach ludzi znających się na historii i literaturze
podkreśla się
wagę sugestywnie przedstawionego obrazu powstania i walory stylistyczne
sagi. Gorąco polecam tę ciekawą powieść historyczną, której bohaterem jest społeczność Ciechocinka przed powstaniem listopadowym. Mieszkańcy naszego miasta, których korzenie rodzinne sięgają XIX wieku, mogą odnaleźć swoje nazwiska...
|
| c
A oto fragment powieści:
MANEWR MOSKALI OSKRZYDLAJĄCY NIEPOKORNĄ WARSZAWĘ
75 lat
temu Wiśle w pobliżu Ciechocinka
przekroczyły oddziały armii rosyjskiej. Rozwój powstającej
fabryki solnej
został przerwany. Zygmunt Dmochowski, pisarz i poeta pochodzący z
Ciechocinka
wydał powieść „Płonąca sól", której
akcja toczy się w okresie powstania
listopadowego. Poniżej drukujemy jej fragmenty. W
poniedziałek, dwunastego lipca roku
pańskiego 1831, wojska rosyjskie dotarty do Osieka. Pojawiły się na
horyzoncie
w jaskrawym słońcu, które wystrzeliło nagle spomiędzy
ołowianych chmur, po
kilkudniowych ulewach. Najbardziej wyraziście ów pejzaż
marsowy rysował się
widecie czuwającej na północnym cyplu tężni w Ciechocinku.
Dostrzeżono stąd
przez perspektywę cztery nurty kolumn, które
wśród ławicy flankierów,
rozsypanych jak osy, party do przodu.
Feeria kolorów, żywość kompozycyjnych
układów i wirowanie konturów w smudze
świetlistego słupa, którym jak na ironię
w tej wysublimowanej chwili niebo omiotło prawy brzeg Wisły -
budziły w
patrzących uczucie zdumienia i grozy. Panorama iście malarska, na
pozór
nieuporządkowana, pełna fug, kontrapunktów i
lawitacji. Panorama - bazyliszek;
potwór ognistołuski, łypiący bursztynowym ślepiem, miażdżący
pstrokatą łapą
pobrzeże rzeki Wisły. Rozległy
widnokrąg sięgał głęboko w miąższ
nadwiślańskiego ugoru . Rysujący się ostro na wschodzie łęgowy
bór, omywany
mrowiem piechoty, wypluwał z przesiek coraz to nowe sprzężaje
trzyfuntówek,
jaszczy i furgonów. Słychać było szczęk żelastwa,
rżenie koni, pohukiwanie
jamszczyków i głuche odgłosy palby karabinowej,
inkrustującej powietrze
obłoczkami iskier i dymu. Moskale
rozłożyli się na znacznej długości
wiślanej skarpy, spinając gęstym kordonem trzy kępy - Kozią, Zieloną i
Słońską.
Zołdactwem zalane zostały wszystkie wioski i przysiółki, od
leżącego naprzeciw
Nieszawy Miszka, po Dzikowo przy granicy pruskiej.
Coraz wyraziściej malował się zamysł
taktyczny generała Pahlena, którego feldmarszałek Paskiewicz
wysłał forpocztą
do Osieka, jako awangardę swojej armii, w celu przygotowania
warunków do
przerzucenia na lewy brzeg Wisły. Było już wiadome wszystkim
na kujawskim
brzegu, że Moskale stroić będą przez trzy nurty, omywające dwie wiślane
wyspy,
przeprawę. Wydawało się jednak dziwne, dlaczego nigdzie nic gromadzą
budulca,
który urzeczywistni to przedsięwzięcie. Na łodziach
poruszanych wiosłami
niepodobna przecież przetransportować armat, jaszczy,
taborów, koni
pociągowych, i choćby żywego mięsa w postaci tabunu bydła pędzonego za
wojskiem
w celach aprowizacyjnych. Niepodobieństwem także wydawało się
domniemanie, że
stutysięczną armię, której główny trzon
nadciągał, będzie można przerzucić na
drugą stronę Wisły łodziami.
Niebawem
splot
nieprzewidzianych zdarzeń zagadkę ową rozsupłał w
sposób zaskakujący dla
nieświadomych sprawy Kujawiaków. Środkiem
Wisły płynęło pod prąd siedem
kołowców, wlokąc za sobą korowód
pontonów i berlinek. Wiły się, jak tradycyjny
warkocz tratew, na przestrzeni wiorsty. Gejzery dymu,
wyrzucane interwałowo z
czarnych szapoklaków, galopowały w dół rzeki
złowieszczą smugą. Statki
najeżone byty lufami armat. Na każdym z nich, od rufy do dziobu, niczym
pod
strychulec, stali w szeregu żołnierze z giwerami wycelowanym w
stronę
południowego, kujawskiego brzegu. Zrozumiano, że Moskale wykorzystają
do prac
saperskich parowce, przy pomocy których sczepią oba
brzegi berlinkami, przywleczonymi
zza kordonu z okolic Torunia. Łukasz
Kowalewski - dziedzic Osieka, na
oczach, którego generał Pahlen stroił przeprawę, powiedział
tego ranka do
swojego zięcia, Johana Titenbrauna z Opolszczyzny. -
Psubraty krzyżackie wbili nóż w plecy
Polakom, przepuszczając Moskali i doposażając ich na naszą zgubę!
Przecież z
Petersburga, psiekrwie nie wloką berlinek i pontonów.
Musieli je nabyć w
Toruniu od podstępnych Prusaków! -
- To nie bauery maczały w tym palce, to
berlińskie junkry i landraty chytre, nigdy niczym nienażarte!
-odpowiedział ze
smutkiem Slęzak. Jasnougrowe,
piaszczyste nabrzeże
osieckie, z połyskliwą od siąpiącego deszczu klawiaturą
berlinek, ostawionych
burta w burtę po obu stronach bindugi - przypominało z oddali
monstrualny
klawikord z dyrygentem pośrodku, wokół którego
mrowiło się audytorium. Po
każdej bowiem barce, a była ich nieprzebrana wielość, uwijali
się jak w
ukropie żołdacy z jednostek inżynieryjno - saperskich. Spinali burty
łańcuchami
i kotwami, przygotowując ciągi przęseł, które w końcowym
etapie parowce zepną i
połączą oba brzegi najszerszego nurtu. Generał
Pahlen śpieszył się z budową
mostu. Naciskano nań ze sztabu w Kikole, gdzie na przeprawę
czekała cała
pierwsza linia frontu: dziewięćdziesiąt batalionów piechoty
i sto dziesięć
szwadronów jazdy. Mostem oprócz wojska przejechać
musi także siedem tysięcy
furgonów i cztery seciny armat. Z
szańców moskiewskich rozlokowanych na
kępie wiślanej zagrały trzyfuntówki. Wróg
obrzucił kartacza-mi i granatami
zapalającymi nowo wznoszone warzelnie soli. W płomieniach
stanął magazyn, w
którym przechowywano części do machin, środki
konserwujące, jak oleje i
dziegieć oraz kadzie z solą - efekt próbnego odwaru
solanki. Wysuszone w
słońcu bierwiona i łaty płonęły niczym szczapy smolne. Płomienie w
galopującym
tempie opanowały cały budynek. Wdarły się do środka, wypełniły
smolistym dymem
wnętrze, by po niedługim czasie wybuchnąć wszystkimi pora- mi na
zewnątrz.
Ogień tryskał przez oczodoły okien. Pełzał po ścianach, piał się w
górę w
stronę wiązarka dachowego, pokrytego - jak na ironię - gontem.
Obrońcy zaczęli się ostrzeliwać. W stronę
wroga wygarniano z dubeltówek i giwerów. Z tężni
sypnął z garłacza. W
czwartek nad ranem, piętnastego lipca, po trzecim -
niedokończonym
jeszcze - przęśle mostu, runęli na Kujawy konni w papachach, z
białymi
krzyżami na denkach oraz piechurzy w zielonych kapeluszach. Głuchy
tętent kopyt
końskich po zbitym warzelnianym szutrze i palba ognista rakietnic -
kaleczyły
kujawskie wybrzeże Wisły.
Watahy
kozaków z obnażonymi szablami,
niczym wilcze stada, rozleciały się w szaleńczym galopie po kujawskich
traktach
- w kierunku Włocławka, Brześcia Kujawskiego, Radziejowa i Służewa. Po
okolicy rozeszła się pełna boleści
wieść, że rozwiązano gwardię ruchomą i obywatelskie straże
bezpieczeństwa. Dywizje
powstańcze cofnęły się na
Wschód — bronić zagrożonej Warszawy. Na placu warzelnianym w Ciechocinku szalała pożoga, wyrzucając w powietrze pękające żagwie na kształt rozsypujących się, roziskrzonych rac. Jaskrawożółtą ochrą płonęła sól - mozół, treść życia i nadzieja Kujawiaków. |


Temat kujawski: wiersz wspomnienie.
Był na Kujawach Białych zwyczaj, że rodzic winien zawieźć swego pierworodnego na odpust w Ostrowąsie, żeby się dobrze kwadrował.
Ojciec mój wypełnił nakaz. Poturlaliśmy się tam wasążkiem w 1936 roku - miałem wtedy 6 lat
Autor także wypełnił w 1972 roku ten zwyczaj jadąc tam ze swoim synem Rafałem
Warto a może i trzeba z tego zwyczaju skorzystać.
(Dedykuję
Kujawiakom Serdecznym)
Odpust w Ostrowąsie
jest
archaizowany gwarą kujawską z
tamtych czasów.
Jadziem
na odpust kujawski
Przez
Kuczek pędzim traktem stuletnim
Trzeszczą
rozwory, wasąg się słania
Dziadek Dmochowski !

Czy Opole widać na literackiej mapie
Polski?
Tak, oczywiście. Niektórzy
stąd pouciekali, ale
Zbyszko Bednorz, Zygmunt Dmochowski,
Harry Duda,
Jan Goczoł,
Kazimierz Kowalski,
Elżbieta Lisak-Duda,
Tadeusz Soroczyński i inni
– to nazwiska znane w
Polsce, cenione w naszym środowisku,
ważne. Jacek
Podsiadło jako opolanin narobił
niemało hałasu w poezji.
Tomasz Różycki –
stał się już bohaterem tematów
maturalnych... Jest notabene uznawany
za najlepszego
młodego autora poezji; za wydarzenie
ostatnich lat. To
mało? Grotowski jako ikona Opola
wciąż tkwi nam w
w pamięci…
źródło: indeks 5-6.2007 Uniwersytet literackim Opolski
wywiad z Leszkiem Żulińskim, pisarzem, poetą, krytykiem literackim
W pismie Uniwerstytetu Opolskiego Indeks nr 1-2(75-76) ukazał się piękny wiersz Zygmunta Dmochowskiego
Matka
Wyczesywała kamienie spod jego stóp,
A powinna je była nagarniać,
Żeby go kaleczyły boleśnie.
Rozpraszała burze i firany mgieł,
A powinna je była zasnuwać gęsto.
Żeby się przez nie przedzierał w trudzie.
Rozgarniała szaleństwo wichrów przed nim,
A powinna się była do nich modlić,
Żeby go potargały dotkliwie.
Nie mogła być inna-nie byłaby matką,
Która przetrwała w nim ciepłem i troską,
Lecz Medeą-chłodną i tragiczną.
W numerze grudniowym ukaże się wiersz Zygmunta
"Panitza wrota do Świątyni Boga” –(Panitz to opolski
Rzeźbiarz po krakowskiej ASP dwa lata młodszy od
Zygmunta znakomity rzeźbiarz twórca drzwi
śpiżowych do katedry opolskiej.Saga Zygmunta Dmochowskiego „ Płonąca sól”
Oficyna Literacka „Wers”, Wydawnictwo Oddziału ZLP w Opolu 2001 r.
W powojennej historii Opola mieliśmy i mamy duży urodzaj na poetów. Gorzej było i jest z prozaikami. Mieliśmy tylko jednego pisarza historycznego - Zbigniewa Zielonkę.
Warta uwagi wydaje mi się powieść historyczna opolanina z wyboru - Zygmunta Dmochowskiego, znanego dotychczas z działalności poetyckiej. Zostaliśmy ostatnio zaskoczeni jego powieścią pt. „Płonąca sól - saga kujawska z czasów powstania listopadowego". Liczące blisko czterysta stron dzieło - owoc dziesięcioletniej pracy nad źródłami historycznymi i dokumentami - ukazuje zbiorowość Ciechocinka na szerokim tle obyczajowym epoki. To literacki powrót pamięcią do miasta rodzinnego i próba opowiedzenia historii rodu, którego przodek był pierwszym wójtem w dziejach tego miasta. To zarazem rzetelny, solidny i bogaty w realia obraz początków produkcji soli i jednocześnie dzieje mieszczaństwa ziemi kujawskiej. Przede wszystkim jednak jest to saga rodzinna o rytmie powolnym, jak na gatunek literacki zwany sagą przystało.
Spotykamy w powieści Zygmunta Dmochowskiego mnóstwo barwnych postaci, dzieje pokrewieństwa, koligacje oraz opis skomplikowanych powiązań ekonomicznych i politycznych. Imponuje wiedza autora na temat toczącej się w tle wojny z Moskwą, losów mniejszości etnicznych, urbanizacji, flisactwa, maszysoperii, urządzeń technicznych tężni, propinacji, hodowli, gospodarki rolnej i rachunkowości w owej epoce.
Niewątpliwym walorem powieści jest barwny, soczysty język, czasami lekko zarchaizowany, czasami oddający bogactwo gwary kujawskiej. Autor jakby lubował się w używaniu słów już to zapomnianych już to pełniących rolę ekspresji artystycznej. Nadaje to powieści charakter lekko staroświecki. Taka proza ma stale grono wielbicieli. Polecam - dobra lektura dla czytelników uwielbiających smak i koloryt dawnych czasów, urodę rodzinnych sztambuchów i narracje powolną, wysmakowaną. Zdania tej prozy, zadziwiającej bogactwem rzeczowników, dobrze przybliżają obraz Polski na przełomie epoki już poszlacheckiej i napierającego silnie żywiołu miejskiego.
Milo w osobie Zygmunta Dmochowskiego powitać jedynego opolskiego pisarza historycznego. Jak nam wiadomo, autor pracuje nad trzecią częścią sagi rodzinnej, bowiem ta powieść składa się z dwóch jej pierwszych części.
ALFRED WOLNY
(doc na Uniw. Opolskim i znanym krytykiem m teatralnym)
żródło:miesięcznik"Śląsk" - Katowice
================================================================================Zygmunt
Dmochowski „Liryki Opolskie”
Wydawnictwo Towarzystwa Słowaków w Polsce,
Kraków 2007, str.103
Podróż sentymentalna
Od pierwszego zetknięcia się z twórczością Zygmunta Dmochowskiego mamy do czynienia z dwoma nurtami wypowiedzi literackiej; klasycznym, nawiązującym do poetyki wielkiego antenata Franciszka Ksawerego Dmochowskiego (1762 - 1808) oraz nowoczesnym, z tendencjami do preferowania historii i tradycji kultury.
„Liryki opolskie" Z. Dmochowskiego (poety, który zaczął swoje utworzy publikować w latach 90.) -odbieram jako podróż sentymentalną do miejsc, z którymi poeta czuje się szczególnie związany zarówno za sprawą bliskich mu osób jak i sytuacji wartych zapamiętania.
Wiersze - dedykacje, bo tych najwięcej - definiują środowisko poety, wskazują osoby bliskie sercu i te, z którymi dzieli pasje. Wśród wierszy „wspominkowych" zwraca uwagę tekst skierowany do przyjaciela i cenionego poety -Janusza Żernickiego pt. ,,Nic nad to - Panie Żernicki" oraz wiersz „W Gościnie u mojego imiennika Franciszka K. Dmochowskiego" - potwierdzający rodzinne korzenie i tęsknotę za tym co było. Z wszystkich dedykacji szczególnym ciepłem i pięknem metafor urzeka wiersz dedykowany żonie Halinie -
„Wsłuchany w żywioły". Oto fragmenty: „Tulę się do ciszy szeleszczeniem świerszcza / (...) Smakuję woń pyłku - jego dotyk krzyczy / Jest emulsją ciepła, która mnie pochłania / (...) Tulę się do ciepła - do miękkości woni / (...) Z lękiem, że się skropli struktura kryształu / Umilknie ciepło Twojego kochania".
Wertując zawartość tomu zaznaczyłam siedem wierszy - moim zdaniem, wszak wybory mogą być różne - pretendujących do miana najładniejszych. W każdym z nich dostrzegam inne walory. „Zachód słońca nad jeziorem turawskim" cenię za oryginalne przenośnie - „Księżyc rozkleił się na dwoje / O rżysko fali się potyka /(...) Cypel rdzewieje - ochrą płonie". Wiersz „Agnieszka" -za klimat zauroczenia wyrażony zdrobnieniami -„broszeczki rzęs", „orzeszki powiek", „słońca żużeleczek". „Pejzaż z różą" - za koloryt i „Wdzięk kujawski" wpleciony w „Lanszaft śląski / Jak świeżą, pachnącą różę".
„Camila Claudel" - to wiersz wyjątkowy. Z. Dmochowski ukazuje w nim akt rzeźbienia Rodina, postaci, która na życiu Claudel wypaliła głębokie piętno. Kolejny wiersz „W święto piwa w Gogolinie" - podziwiam za humor skwitowany stwierdzeniem, że Ślązak „Z kufelkiem chmielu chłop normalny" i (...) „blank porządny człowiek". Wiersze: „Każdy ma swoje niebo" i „W jednym życiu wszystko" - naznaczone są głęboką refleksją będącą próbą podsumowania tego, co w życiu człowieka najbardziej istotne.
Zygmunt Dmochowski -znawca sztuki, rzeźbiarz, malarz i wielki erudyta z nieograniczoną swobodą buszuje po imperium sztuk wszelakich, zgrabnie wpisując nazwiska malarzy i postaci mitologicznych w klimaty polskiego krajobrazu.
Czytelnikom poszukującym w poezji gry barw, światła i oddechu przestrzeni - „Liryki opolskie" Z. Dmochowskiego - gorąco polecam.
BARBARA DZIEKAŃSKA
(prof. Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach i jednocześnie poetka i krytyk literacki.)
żródło: miesięcznik"Śląsk" - Katowice
===============================================================================Opolsky
basnik - czyli Dmochowski po czesku
Naszym południowym sąsiadom podoba się poetycka twórczość Zygmunta Dmochowskiego, opolskiego poety i prozaika.
Na lamach czeskich gazet w Ostrawie i Ołomuńcu publikowani.' są jego wiersze, a także artykuły przedsta¬wiające dorobek twórczy poety z Opo¬la Literacki tygodnik „Czas" z Ostrawy („Cas - Niczavisly list") opublikował ostatnio kilka wierszy poety pod intrygującym tytułem „Poetyzujący rzeźbiarz z Opola" - „Versujici soeliar z Opoli".
Co skłoniło naszych południowych sąsiadów do zainteresowania sic twórczością poetycką Zygmunta Dmochowskiego?
Frantisck Vselicka, czeski slawista, docent Uniwersytetu w Ołomuńcu, w artykule zatytułowanym „Tresouci se svetlo („Skaczące światło") Zygmunta Dmochowskiego" opublikowanym na łaniach ukazującego się w Ołomuńcu dziennika
„CTI Vcccrnik Zajimavcjsi Noviny" omawia obszernie dorobek twórczy poety. Szczególnie wyróżnia zbiory wierszy: „Skaczące światło" i „Jaskrawość przestrzeni", oba tytuły przemawiają zawartą w nich symboliką światła i przestrzeni. Na podobną ocenę zasługuje także zbiór wierszy „Nim umilknie ciepło". Zygmunt Dmochowski tworzy poezje dojrzałą, pisze wiersze pełne filozoficznej głębi i prawdy o człowieku, zaskakuje śmiałością i pięknem metafory. Natomiast w zbiorze „Wezbrana rzeka", podobnie jak i we wszystkich wierszach opatrzonych „rzymskim indeksem", z całą mocą przewija sie motyw Człowieka („se objavila basen Clovck"). Ceni także poetę za to, że pisze swoje wiersze, „abychom se nevyobeovali sami ze
sebe" - „abyśmy nie wyobcowali się sami z siebie"
\S omawianym artykule (towarzyszą mu wiersze w wersji dwujęzycznej) Frantisck Vselicka szczególnie wiele miejsca poświecą najnowszej publikacji poety - wydanemu w Kielcach, w oficynie „Sion 2", „Wyborowi wierszy". Franliska Vselieke szczególnie zafascynowała sprawa podobieństwa naszego poety, nie tylko zresztą z nazwisku „do znakomitego przedstawiciela polskiego klasycyzmu, urodzonego w 1762 roku Franciszka Ksawrego Dmochowskiego, poety, krytyki literackiego, publicysty", reprezentanta słynnej Kuźnicy Kołłątajówskiej. Podziwia piękne poetyckie strofy poświęcone sławnemu przodkowi zawarte w wierszu „W gościnie u mojego imiennika Franciszka K. Dmochowskiego: „Znów mogłem po latach - niespokojny ptak/ zaczerpnąć ciszy na Twoim Świeszu/ gdzie biel klasycznie w fasadach/ jak w akwareli Vogla -palladiańsko/ spływa no zboczu do jeziora".
To dobrze, że w Ostrawie i Ołomuńcu interesują się polską poezją. Że podobają się wiersze Zygmunta Dmochowskiego. To dobry omen, kiedy wiedza o poezji krąży po pokrewnym obszarze kulturowym, bo to oznacza że również poezja, o której mówi, postrzegana jest przez naszych czeskich pobratymców jako wartość swojska, czy nawet rodzinna
FRANCISZEK KOSMA
( to św. pamięci (zm. w ub. roku) dzieńnikarz, przez długie lata naczelny Trybuny Opolskie. Kosma to pseudo, praw nazw. - Włodzimierz Kosiński)
żródło: Nowa Trybuna Opolska - Magazyn Kulturalny
===============================================================================================


![]() "Pieta Oświęcimska" Opole ;grudzień 1981,drewno lipowe |
![]() "Wasążek Kujawski z
koniem"
Opole 1977, drewno dębowe |
![]() "Chrystus w
konfesjonale"
Opole 1975,drewno olchowe |
![]() Zygmunt Dmochowski "Poetyzujący rzeźbiarz z Opola”. Jak mówi: Teraz już rzadko sięgam po dłuto. Dostrzegam pewną artystyczną wspólnotę między rzeźba a poezją. Gdy powstaje wiersz, pierwsza myśl wymaga pewnego "ociosania”. Efektem rzeźby jest kształt, wyłaniający się spod dłuta. Możesz powstające dzieło zniszczyć źle prowadząc dłuto. I możesz zniszczyć wiersz złą metaforą czy złym porównaniem. |
